Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościDla jednych niebezpieczne, dla innych pożyteczne. Spór o liście w Koninie

Dla jednych niebezpieczne, dla innych pożyteczne. Spór o liście w Koninie

Dodano:
Dla jednych niebezpieczne, dla innych pożyteczne. Spór o liście w Koninie

Wystarczy pechowo nadepnąć na kilka sklejonych ze sobą wilgotnych liści, żeby się pośliznąć i upaść na betonowy chodnik, co szczególnie dla osób starszych może być tragiczne w skutkach. Ale obrońcy środowiska przyrodniczego podnoszą argument, że w kupkach liści chronią się drobne zwierzęta, a poza tym taki naturalny koc chroni korzenie drzew i krzewów przed przemarzaniem.

Grabić więc liście, czy nie grabić? A może grabić tylko część, jak robi to coraz więcej miast w Polsce, które usuwają liście z chodników i ścieżek oraz ich najbliższego otoczenia, ale pozostawiają pod drzewami i krzewami?

W Lublinie na przykład najważniejsze jest bezpieczeństwo pieszych i innych uczestników ruchu drogowego, więc liście z ulic, chodników oraz ścieżek rowerowych sprzątane są na bieżąco. Ale w parkach, na skwerach czy terenach zielonych sprzątane są dopiero po całkowitym opadnięciu i to nie wszystkie. Zostawiane są pod krzewami i drzewami, gdzie stanowią schronienie dla owadów oraz żywiących się nimi jeży i gryzoni. Korzystają z tego pożywienia również ptaki, których w ostatnich latach jest coraz mniej w miejskiej przestrzeni. Swoista kołdra z liści ogranicza też parowanie, utrzymując większą wilgotność gleby, której w czasach coraz dotkliwszej z roku na rok suszy nie jesteśmy w stanie sami utrzymać podlewaniem. No i chroni – o czym była mowa wyżej – przed przemarzaniem.

Wyjątek jest robiony jedynie dla kasztanowców, w których liściach mogą zimować poczwarki szrotówka kasztanowcowiaczka – niebezpiecznego szkodnika.

Wrocławski portal miejski również zaleca pozostawianie części liści niezgrabionych. Powtarza przytoczone wyżej argumenty z Lublina i przypomina, że stanowią one cenny nawóz. W niektórych miejscach Wrocławia można nawet trafić na tablice z napisem: „Tu nie grabimy! Dajemy schronienie zwierzętom, użyźniamy i chronimy glebę”.

– Przebywając w zieleni oczekujemy nie tylko cienia z drzew, kwitnących roślin, ale także śpiewu ptaków, biegających wiewiórek, motyli czy pszczół, po prostu chcemy, żeby to żyło. A ta równowaga wymaga dbałości o dobrostan wszystkich istnień – tłumaczy na stronie miejskiego portalu Radosław Gil, przyrodnik z Zarządu Zieleni Miejskiej we Wrocławiu.

Podobne argumenty padają w rozmowie z Małgorzatą Werhun-Popiołek, miejską ogrodnik w Koninie.

- Grabimy tylko tam, gdzie są alejki, na przejściach, natomiast nie zbieramy liści pod drzewostanem - informuje.

Podobną praktykę stosuje coraz więcej polskich miast, co oprócz troski o środowisko, w jeszcze większym stopniu podyktowane jest zapewne oszczędnościami, jakie dzięki temu gminy mogą poczynić.

- Na terenach Konińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej grabimy wszystkie liście, bo rozwiewane przez wiatr znów trafiają na chodniki, co jest niebezpieczne dla pieszych – odpowiedź Piotra Wolickiego, prezesa KSM jest jednoznaczna. Liście są pakowane do plastikowych worków lub pojemników na bioodpady, jeśli jest w nich jeszcze miejsce, a następnie przekazywane do konińskiego PGKiM.

Choć gospodarze domów niemal codziennie grabią liście (używania dmuchaw na szczęście zaniechali) wiatr robi swoje i nowe wciąż opadają na ziemię (fot. 1). Widoczne na zdjęciu siedem worków (fot. 2) to urobek z dwóch tylko bloków. Docelowo trafią na kompostownik Miejskiego Zakładu Gospodarowania Odpadami Komunalnymi w Koninie. Nie mogą być natomiast spalane, bo zbyt wiele jest w nich wilgoci, a poza tym zabrania tego prawo.

Piszemy o tym, ponieważ odezwali się do nas mieszkańcy, którzy uważają, że wokół ich bloków na drugim osiedlu liście są sprzątane zbyt skrupulatnie.

- Zbliża się kolejna jesień i mroźna zima, proszę pomyśleć o wszystkich zwierzętach, które żyją w ogrodach i na trawnikach między blokami – przekonuje jedna z mieszkanek, autorka ulotki z hasłem „Liście to nie śmieci - liście są pożywieniem i schronieniem”, którą załączamy (fot. 3). - Zamiast grabić trawę, zbierać szyszki i inne organiczne szczątki, lepiej wrzucić je na rabaty kwietne lub zostawić pod drzewami do wiosny.

A co wy myślicie o sprzątaniu liści w mieście?

Dla jednych niebezpieczne, dla innych pożyteczne. Spór o liście w Koninie
Dla jednych niebezpieczne, dla innych pożyteczne. Spór o liście w Koninie
Dla jednych niebezpieczne, dla innych pożyteczne. Spór o liście w Koninie
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole