Wydobyli pancerny skarb
Dodano:

Po 63 latach Rgilewka oddała swój skarb - poznańscy pancerniacy wydobyli z dna rzeczki pod Grzegorzewem niemieckie działo samobieżne StuG IV. Ponieważ w środku znajdowała się amunicja artyleryjska, wrak najpierw spenetrowali saperzy. Znaleziono w sumie 49 pocisków i naboje karabinowe, a także hełm, buty, fajkę i sztućce.
Prób wydobycia StuG-a było już co najmniej pięć. Pierwsze już w latach 50. Wojsko polskie próbowało dobrać się do wraku, ale nic z tego nie wyszło. Dwa lata temu żołnierze z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu i eksploratorzy z Towarzystwa Przyjaciół Sopotu dwukrotnie usiłowali wyciągnąć z dna rzeczki wrak. Ale śruby puściły i w rękach miłośników militariów została tylko wieża, która po rekonstrukcji trafiła do Muzeum Wojska Pancernych w Poznaniu. Tym razem, dzięki pomocy nurków z firmy gazowniczej PBG, zakopane w mule podwozie udało się wreszcie uwolnić. Po wielu godzinach wymywania sprężonym powietrzem mułu spod wraku, w piątek rano podjęto pierwszą próbę wydobycia. Stalowe liny podłączone do wojskowego wozu zaopatrzenia technicznego naprężyły się i... StuG ruszył!
- Cała operacja trwała może ze 20 minut. Nasza radość była ogromna - relacjonuje Mirosław Praszkowski, rzecznik akcji.
Wydobyty z Rgilewki StuG IV to unikat na skalę światową. W Europie są tylko dwa pojazdy tego typu. Niemcy wyprodukowali ich około 1100 sztuk, ale większość trafiła po wojnie na złom. Ocalały tylko zatopione w bagnach wraki. Jeden, mocno uszkodzony, znajduje się w Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej. Ten spod Grzegorzewa jest w znacznie lepszym stanie. Prawdopodobnie jest to hybryda, zbudowana na podwoziu innego pojazdu pancernego, a więc prawdziwa muzealna sensacja!
Prób wydobycia StuG-a było już co najmniej pięć. Pierwsze już w latach 50. Wojsko polskie próbowało dobrać się do wraku, ale nic z tego nie wyszło. Dwa lata temu żołnierze z Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu i eksploratorzy z Towarzystwa Przyjaciół Sopotu dwukrotnie usiłowali wyciągnąć z dna rzeczki wrak. Ale śruby puściły i w rękach miłośników militariów została tylko wieża, która po rekonstrukcji trafiła do Muzeum Wojska Pancernych w Poznaniu. Tym razem, dzięki pomocy nurków z firmy gazowniczej PBG, zakopane w mule podwozie udało się wreszcie uwolnić. Po wielu godzinach wymywania sprężonym powietrzem mułu spod wraku, w piątek rano podjęto pierwszą próbę wydobycia. Stalowe liny podłączone do wojskowego wozu zaopatrzenia technicznego naprężyły się i... StuG ruszył!
- Cała operacja trwała może ze 20 minut. Nasza radość była ogromna - relacjonuje Mirosław Praszkowski, rzecznik akcji.
Wydobyty z Rgilewki StuG IV to unikat na skalę światową. W Europie są tylko dwa pojazdy tego typu. Niemcy wyprodukowali ich około 1100 sztuk, ale większość trafiła po wojnie na złom. Ocalały tylko zatopione w bagnach wraki. Jeden, mocno uszkodzony, znajduje się w Muzeum Orła Białego w Skarżysku-Kamiennej. Ten spod Grzegorzewa jest w znacznie lepszym stanie. Prawdopodobnie jest to hybryda, zbudowana na podwoziu innego pojazdu pancernego, a więc prawdziwa muzealna sensacja!
Dziękujemy za Twoją obecność. Obserwuj nas w Wiadomościach Google, aby być na bieżąco.






