Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościKonińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem

Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem

– Do parku miałam bliziutko, bo tylko przez ulicę Kolejową, więc bardzo często bawiliśmy się tam na przykład w chowanego. Stamtąd też obserwowaliśmy przejazdy pociągów i biegaliśmy na peron, bo w pobliżu dzisiejszego zejścia do tunelu, była druga furtka. Machaliśmy do pasażerów i niektórzy z nich odwzajemniali pozdrowienie. To było przyjemne. I nikt się nie bał, że dziecko wpadnie pod pociąg – zamyśla się pani Barbara. – Od dawna już tam nie chodzę – mówi po chwili – bo wściekam się za ten zburzony dworzec i zniszczony park.

Na skróty przez park

Ostatnie cztery przedwojenne lata parku kolejowego doskonale pamięta pani Zenona Tamulska, której ojca – toromistrza na stacji Płock Radziwie - przełożeni przenieśli na stację w Koninie w 1935 r. Również wspomina czyste i zadbane alejki. Mieszkali w parterowym budynku przy Kolejowej 7 (na prawo od dzisiejszej siedziby poczty), więc kiedy w wakacje podjęła pracę w dworcowym bufecie (miała wtedy 15 lat), drogę powrotną do domu skracała sobie przez park, opuszczając go wejściem przy budynku wspomnianego wyżej dawnego przedszkola, który wtedy nie był jeszcze oddzielony od parku.

Tam był nasz świat

W 1945 r. w jednym z wybudowanych przez Niemców domów kolej przydzieliła mieszkanie mojemu dziadkowi Stanisławowi Bartkowiakowi. Dla mojej mamy i jej czterech młodszych braci park i przylegający do niego basen przeciwpożarowy były idealnym placem zabaw.

– Park był naszym azylem, naszym własnym, odrębnym światem, w którym toczyło się nasze dzieciństwo – opowiada Mirosław Bartkowiak. – Najpierw trzeba było się wdrapać na dąb (na fot. nr 3 widać go od strony zbiornika przeciwpożarowego), po czym stawaliśmy na konarze i skakaliśmy do wody. Wtedy jeszcze dość strome boczne ściany zbiornika przeciwpożarowego były z gliny, więc wygramolenie się na brzeg nie było takie łatwe. Woda w basenie była ciągle uzupełniana, między innymi przez naszego ojca.

Motocykl z basenu

Na początku lat pięćdziesiątych, kiedy mój rozmówca miał około dziesięciu lat, wyciągnięto z basenu kilka rowerów, pudełka z taśmami filmowymi, motocykl, a nawet ręczny karabin maszynowy.

– Myśmy się tymi filmami później bawili i szkoda, że nikt nie pomyślał wtedy, żeby je zachować. Kto wie, co mogło być na nich nagrane.

Kiedy basen został już wyczyszczony, wpuszczono do niego ryby.

- My potem je tam łowiliśmy. Pamiętam, że bardzo fajne karasie tam były.

Kiedy zimą woda zamarzła, basen zamieniał się w lodowisko.

Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Park6
Park7
Park8
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole