Kampania za publiczne pieniądze? Prezydent na miejskich billboardach

Pięć billboardów z pięcioma inwestycjami zrealizowanymi (lub realizowanymi) w Koninie stanęło w przestrzeni miasta. Pojawia się na nich nazwisko Piotra Korytkowskiego. Czy to już początek kampanii wyborczej?
Nowy dworzec PKP, przebudowany stadion im. Mariana Paska, wybudowane domy wielorodzinne na starówce, nowy wiadukt pomiędzy Zatorzem a V Osiedlem i budowana kładka nad kanałem Ulgi – takimi inwestycjami chwali się miasto na nowych billboardach, które pojawiły się w przestrzeni miejskiej. Jako pierwszy zwrócił na nie uwagę Mateusz Krzesiński, dziennikarz Meloradia. Na grafikach zaprezentowane są zdjęcia przed i po zmianach, jest herb Konina, a także… imię i nazwisko Piotra Korytkowskiego, prezydenta miasta. A to wszystko za publiczne pieniądze i zaledwie cztery miesiące przed wyborami samorządowymi.
Aneta Wanjas, rzeczniczka prezydenta, tłumaczy, że kampania ma służyć „budowaniu pozytywnego wizerunku miasta poprzez pokazanie zmian zachodzących w miejskiej przestrzeni”. – W większości przypadków ich przeprowadzenie było możliwe dzięki sprawnemu pozyskiwaniu przez miasto środków zewnętrznych, m.in. z Unii Europejskiej – informuje w odpowiedzi na nasze pytania. – Poprzez prezentację przekroju różnorodnych inwestycji, chcemy zainicjować dialog społeczny i zainteresować mieszkańców przemianami, które wpływają na ich codzienne życie. W ten sposób inwestycje stają się nie tylko fizycznymi zmianami w miejskim krajobrazie, ale także inspiracją do refleksji nad rozwojem miasta i przystosowaniem go do potrzeb mieszkańców.
I dodaje: – Nie byłoby tych inwestycji, gdyby nie ludzie: pracownicy urzędu, jednostek, firm współpracujących z miastem. Każdy billboard jest więc pokazaniem efektów pracy całego sztabu osób.
Kampania tuż przed kampanią
Problem w tym, że na billboardach nazwisko jest tylko jedno: Piotra Korytkowskiego. A za inwestycje odpowiadają także wymienieni już urzędnicy, ale też radni, którzy przeznaczyli na nie pieniądze z budżetu miasta czy miejskie spółki i instytucje, takie jak MTBS, czy MOSiR. Trudno oczywiście oczekiwać, by każdego z osobna z nazwiska na tego typu grafice wymieniać. Są jednak symbole, które mogą taką wyliczankę zastąpić – choćby szeroko wykorzystywane przez magistrat logo „Konin. Tu płynie energia”. Zamiast tego jest Piotr Korytkowski, jakby on sam jedyny był odpowiedzialny za te inwestycje.
Kampania ma potrwać dwa miesiące. Zakończy się więc w połowie lutego, tuż przed początkiem… kampanii wyborczej. W której, jak już wiemy, Piotr Korytkowski wystartuje. Jego kandydaturę już w maju ubiegłego roku zapowiedział Tomasz Nowak, szef miejskich struktur Platformy Obywatelskiej. I trudno nie odnieść wrażenia, że billboardowa ekspansja w przestrzeni miejskiej to przygotowanie do tej wyborczej rywalizacji. Na dodatek za miejskie pieniądze.
Jak informuje magistrat, koszt wydruku, wyklejenia i ekspozycji billboardów to 5025 zł netto. To nie jest dużo w skali całego budżetu, ale liczy się zasada. Urzędujący prezydent i tak ma wizerunkową przewagę nad swoimi przyszłymi rywalami z racji swoich funkcji, np. reprezentacyjnych. To on występuje częściej przed kamerami, to on ma do dyspozycji miejskie media społecznościowe i pojawia się na różnych wydarzeniach jako gość honorowy. A wybory powinny być jak najbardziej równe. Nie jest więc w porządku, jeżeli jeszcze za miejskie pieniądze Piotr Korytkowski wykleja swoje nazwisko na banerach w mieście. Nawet jeżeli kosztuje to „tylko” pięć tysięcy złotych.
Po co?
Nie do końca też wiadomo, do kogo miałaby ta kampania być skierowana. Mieszkańcy miasta o zrealizowanych inwestycjach przecież wiedzą, i magistrat, i lokalne media każdą z nich szeroko opisywały. Jaki jest sens przypominania otwartego już dwa i pół roku temu wiaduktu, którym pewnie każdy kierowca z Konina co najmniej raz przejechał? Albo zakończonej półtora roku temu budowy przez MTBS domów na starówce? Ja widzę tylko jeden – ocieplenie wizerunku Piotra Korytkowskiego i przypomnienie jego dokonań z tej kadencji, chwilę przed wyborami samorządowymi.
Szczególnie, że te pieniądze można by wykorzystać lepiej. Choćby na promocję Konińskiej Karty Mieszkańca, czy szerzej Konina jako miejsca do osiedlania się. Przecież do miasta codziennie licznie przyjeżdżają mieszkańcy okolicznych gmin (do pracy, sklepów, czy na pływalnię), których to urząd, według własnych deklaracji, chce przyciągać do Konina. Można też promować miasto na zewnątrz. Jeden z banerów wisi bowiem przy drodze krajowej nr 92, którą jeżdżą mieszkańcy różnych regionów Polski. Jeśli już koniecznie trzeba wydać pieniądze na wiszący w tym miejscu billboard, niech chociaż w jakiś pozytywny sposób zapadnie on w pamięć przejeżdżających przez miasto kierowców z innych miast.
Dość powiedzieć, że cel kampanii jest tak niejasny, że jej autorzy postanowili wytłumaczyć go mieszkańcom Konina na oficjalnym profilu FB miasta w sposób dosłowny. W środę, już po zadaniu przeze mnie pytań o jej sens, napisali: „Skąd pomysł na akcję <<Konin zmienia się dla Ciebie>>? Chcemy pokazać Wam, jakie zmiany zaszły w ostatnich latach w przestrzeni miejskiej. Co ważne, w wielu przypadkach istotnym wsparciem do ich przeprowadzenia były fundusze z zewnątrz.”
Szukasz korepetycji? Odwiedź LM.pl/ogloszenia/korepetycje – znajdź sprawdzonego nauczyciela w Twojej okolicy już dziś!



