Kominy pod kontrolą. Strażacy biją na alarm po serii groźnych pożarów

Fot. PSP Konin
Konińscy strażacy odnotowali w ostatnich tygodniach prawdziwy wysyp pożarów sadzy w prywatnych domach – aż kilkanaście interwencji w krótkim czasie. Zwykle to wynik zaniedbanych przewodów kominowych i nieprawidłowego korzystania z pieców na paliwo stałe.
Paląca się sadza potrafi osiągać bardzo wysoką temperaturę. To wystarczy, by komin popękał, a stąd już krótka droga do tragedii – ogień lub żar mogą wydostać się na zewnątrz, zapalając elementy konstrukcji domu, szczególnie na poddaszu. Nieszczelny komin to także cichy zabójca: czad, który przedostaje się do pomieszczeń, często jest niewyczuwalny.
Strażacy przypominają więc o podstawach, które naprawdę ratują życie. Kominy trzeba regularnie czyścić – częściej w domach ogrzewanych węglem czy drewnem, rzadziej przy gazie, ale zawsze systematycznie. Do tego dochodzą coroczne kontrole techniczne instalacji i przewodów. To nie formalność, lecz realna ochrona domowników. Coraz większą rolę odgrywają też czujki dymu i tlenku węgla. W przyszłości będą obowiązkowe, ale strażacy nie mają wątpliwości – nie warto czekać. Małe urządzenie za kilkadziesiąt złotych może dać sygnał wtedy, gdy liczą się sekundy.
Strażacy podkreślają, że w sezonie grzewczym ostrożność naprawdę się opłaca. Sprawny komin, regularne kontrole i czujka w domu mogą uchronić przed pożarem oraz zapobiec tragedii.






