Kto zawalił Briański?
Dodano: , Żródło: Kurier Koniński

Choć nowy wiadukt Briański powoli nabiera już kształtów, nie cichną pytania o przyczyny przedwczesnego upadku jego poprzednika, po niespełna trzydziestu latach użytkowania.
Jak się okazuje, już w połowie lat dziewięćdziesiątych autorzy ekspertyzy, zamówionej wtedy przez Wojewódzką Dyrekcję Dróg i Mostów w Koninie, zalecali przeprowadzenie remontów obu konińskich wiaduktów. Briański miał wtedy dopiero dziesięć lat, a wiadukt na Przemysłowej – 35, więc podjęto decyzję o wyremontowaniu najpierw starszego obiektu, który przy tej okazji wydłużono od strony południowej, co pozwoliło połączyć ulice Kolejową i 11 Listopada. Prace rozpoczęto w 1997 roku.
Jednoznaczna ekspertyza
- Zaraz potem miał być remontowany Briański, ale Wojewódzką Dyrekcję Dróg i Mostów zlikwidowano wraz z województwem konińskim, a wiadukt przeszedł pod miasto – przypomina sobie Wacław Buciak, wówczas dyrektor WDDiM, który wcześniej, w latach osiemdziesiątych był prezydentem Konina i w 1985 roku uroczyście otwierał nowy wiadukt w ciągu ulicy Kleczewskiej.
Nie sposób dowiedzieć się dzisiaj, dlaczego w 1995 roku konieczny był remont wiaduktu Briańskiego i jakiego rodzaju prace winny być, zdaniem autorów ekspertyzy, na nim wykonane. Jak twierdzi dyrektor Wacław Buciak, rzeczone ekspertyzy przekazano do Urzędu Miejskiego wraz z całą dokumentacją dróg i obiektów drogowych przejmowanych w 1999 roku przez miasto. Dokumentów tych jednak pracownikom konińskiego Wydziału Drogownictwa nie udało się znaleźć, a pierwszy przegląd szczegółowy obiektu, którego wyniki udostępniono naszej redakcji, przeprowadzono we wrześniu 2000 roku.
Do końca 2003 r.
Nie wdając się w szczegóły techniczne, które dla większości naszych Czytelników mogą być niezrozumiałe, napiszemy tylko, że stan nawierzchni chodników i jezdni oraz stan izolacji („przecieki świadczą o jej uszkodzeniu”) wiaduktu oceniono jako niedostateczny, natomiast stan techniczny łożysk („wszystkie stalowe łożyska wiaduktu, zarówno stałe jak i ruchome, są skorodowane”) i dylatacji określono jako niepokojący. Panowie Martynowicz, Szewczyk i Loks, który podpisali się pod dokumentem, uznali, że niedrożne odwodnienie lada moment ulegnie awarii.
W podsumowaniu przeglądu zalecono między innymi przeprowadzenie remontu istniejących dylatacji lub ich wymianę i zabezpieczenie antykorozyjne całej konstrukcji łącznie z łożyskami, ułożenie izolacji oraz wymianę systemu odwodnienia. Wszystko to powinno zostać wykonane najpóźniej do końca 2003 roku.
Remontów nie wykonywano
Tymczasem pięć lat później stan wiaduktu był jeszcze gorszy. Już na pierwszej stronie „Karty przeglądu szczegółowego mostu” można przeczytać, że „Remontów nie wykonywano, poza drobnymi naprawami i utrzymaniem czystości”. Irena Jamrószka i inż. Waldemar Majda stwierdzili też, że „dokumentacja projektowa jest niekompletna i niezgodna z faktycznymi wymiarami obiektu”. Z użytego przez nich sformułowania: „przeglądu podstawowego i szczegółowego jeszcze nie było – brak danych na ten temat” można wyprowadzić wniosek, że nie otrzymali do wglądu dokumentacji poprzedniego przeglądu.
W karcie przeglądu wiaduktu z 2005 roku można między innymi przeczytać: „Przeprowadzone badania wykazały, że obiekt jako całość jest w złym stanie technicznym. (...) Przeciekająca przez nieszczelne dylatacje i nieszczelną izolację woda powoduje, że procesy korozyjne stale zachodzą, a miejscami ich występowanie jest intensywne. Tempo postępu korozji jest trudne do oceny. Eksploatacja obiektu bez wykonania kompleksowego remontu może spowodować na tyle duże uszkodzenia korozyjne, że w krótkim czasie może zajść konieczność ograniczenia ruchu drogowego, bądź wyłączenia obiektu z eksploatacji!”. Zdaniem specjalistów, remont powinien zostać przeprowadzony jak najszybciej – najlepiej do 2006 roku.
Nienaprawialny?
Podobnie jak pięć lat wcześniej, również i te zalecenia nie zostały zrealizowane. - Podjęto działania w zakresie możliwym do wykonania bez wyłączania wiaduktu z ruchu – tłumaczy Andrzej Sybis, który w latach 1998-2010 był zastępcą prezydenta Konina odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze. - Już w 2000 r. ten wiadukt był nienaprawialny. Nie można bowiem wymienić konstrukcji kablobetonowej. Podobne obiekty, wybudowane w tym samym czasie, jak wiadukt w Pile czy wiadukt Górczyński w Poznaniu już zostały rozebrane.
Sam się zawalił?
Mieszkańcom Konina wciąż jednak nie chce się wierzyć, że odpowiedź na pytanie o to, kto zawalił sprawę wiaduktu Briańskiego, brzmi: „sam się zawalił”. Również specjaliści twierdzą, że niespełna trzydziestoletnią konstrukcję można było uratować, gdyby na czas przeprowadzano niezbędne remonty i zabiegi konserwacyjne. Pojawiła się nawet opinia, że ustaleniem osób odpowiedzialnych za ten stan rzeczy powinna zająć się prokuratora. W redakcji nie mamy wystarczającej wiedzy, by stwierdzić, czy jest to postulat słuszny, ale może sprawą zainteresują się polityczni oponenci ekipy rządzącej miastem od 1994 roku. Jeżeli w Koninie jeszcze tacy są.
Robert Olejnik
Fot. Archiwum
„Silna korozja betonu, zbrojenia w oczepie – element grozi awarią” napisali pod tym zdjęciem specjaliści, przeprowadzający przegląd wiaduktu Briańskiego w 2005 roku.
Jak się okazuje, już w połowie lat dziewięćdziesiątych autorzy ekspertyzy, zamówionej wtedy przez Wojewódzką Dyrekcję Dróg i Mostów w Koninie, zalecali przeprowadzenie remontów obu konińskich wiaduktów. Briański miał wtedy dopiero dziesięć lat, a wiadukt na Przemysłowej – 35, więc podjęto decyzję o wyremontowaniu najpierw starszego obiektu, który przy tej okazji wydłużono od strony południowej, co pozwoliło połączyć ulice Kolejową i 11 Listopada. Prace rozpoczęto w 1997 roku.
Jednoznaczna ekspertyza
- Zaraz potem miał być remontowany Briański, ale Wojewódzką Dyrekcję Dróg i Mostów zlikwidowano wraz z województwem konińskim, a wiadukt przeszedł pod miasto – przypomina sobie Wacław Buciak, wówczas dyrektor WDDiM, który wcześniej, w latach osiemdziesiątych był prezydentem Konina i w 1985 roku uroczyście otwierał nowy wiadukt w ciągu ulicy Kleczewskiej.
Nie sposób dowiedzieć się dzisiaj, dlaczego w 1995 roku konieczny był remont wiaduktu Briańskiego i jakiego rodzaju prace winny być, zdaniem autorów ekspertyzy, na nim wykonane. Jak twierdzi dyrektor Wacław Buciak, rzeczone ekspertyzy przekazano do Urzędu Miejskiego wraz z całą dokumentacją dróg i obiektów drogowych przejmowanych w 1999 roku przez miasto. Dokumentów tych jednak pracownikom konińskiego Wydziału Drogownictwa nie udało się znaleźć, a pierwszy przegląd szczegółowy obiektu, którego wyniki udostępniono naszej redakcji, przeprowadzono we wrześniu 2000 roku.
Do końca 2003 r.
Nie wdając się w szczegóły techniczne, które dla większości naszych Czytelników mogą być niezrozumiałe, napiszemy tylko, że stan nawierzchni chodników i jezdni oraz stan izolacji („przecieki świadczą o jej uszkodzeniu”) wiaduktu oceniono jako niedostateczny, natomiast stan techniczny łożysk („wszystkie stalowe łożyska wiaduktu, zarówno stałe jak i ruchome, są skorodowane”) i dylatacji określono jako niepokojący. Panowie Martynowicz, Szewczyk i Loks, który podpisali się pod dokumentem, uznali, że niedrożne odwodnienie lada moment ulegnie awarii.
W podsumowaniu przeglądu zalecono między innymi przeprowadzenie remontu istniejących dylatacji lub ich wymianę i zabezpieczenie antykorozyjne całej konstrukcji łącznie z łożyskami, ułożenie izolacji oraz wymianę systemu odwodnienia. Wszystko to powinno zostać wykonane najpóźniej do końca 2003 roku.
Remontów nie wykonywano
Tymczasem pięć lat później stan wiaduktu był jeszcze gorszy. Już na pierwszej stronie „Karty przeglądu szczegółowego mostu” można przeczytać, że „Remontów nie wykonywano, poza drobnymi naprawami i utrzymaniem czystości”. Irena Jamrószka i inż. Waldemar Majda stwierdzili też, że „dokumentacja projektowa jest niekompletna i niezgodna z faktycznymi wymiarami obiektu”. Z użytego przez nich sformułowania: „przeglądu podstawowego i szczegółowego jeszcze nie było – brak danych na ten temat” można wyprowadzić wniosek, że nie otrzymali do wglądu dokumentacji poprzedniego przeglądu.
W karcie przeglądu wiaduktu z 2005 roku można między innymi przeczytać: „Przeprowadzone badania wykazały, że obiekt jako całość jest w złym stanie technicznym. (...) Przeciekająca przez nieszczelne dylatacje i nieszczelną izolację woda powoduje, że procesy korozyjne stale zachodzą, a miejscami ich występowanie jest intensywne. Tempo postępu korozji jest trudne do oceny. Eksploatacja obiektu bez wykonania kompleksowego remontu może spowodować na tyle duże uszkodzenia korozyjne, że w krótkim czasie może zajść konieczność ograniczenia ruchu drogowego, bądź wyłączenia obiektu z eksploatacji!”. Zdaniem specjalistów, remont powinien zostać przeprowadzony jak najszybciej – najlepiej do 2006 roku.
Nienaprawialny?
Podobnie jak pięć lat wcześniej, również i te zalecenia nie zostały zrealizowane. - Podjęto działania w zakresie możliwym do wykonania bez wyłączania wiaduktu z ruchu – tłumaczy Andrzej Sybis, który w latach 1998-2010 był zastępcą prezydenta Konina odpowiedzialnym za sprawy gospodarcze. - Już w 2000 r. ten wiadukt był nienaprawialny. Nie można bowiem wymienić konstrukcji kablobetonowej. Podobne obiekty, wybudowane w tym samym czasie, jak wiadukt w Pile czy wiadukt Górczyński w Poznaniu już zostały rozebrane.
Sam się zawalił?
Mieszkańcom Konina wciąż jednak nie chce się wierzyć, że odpowiedź na pytanie o to, kto zawalił sprawę wiaduktu Briańskiego, brzmi: „sam się zawalił”. Również specjaliści twierdzą, że niespełna trzydziestoletnią konstrukcję można było uratować, gdyby na czas przeprowadzano niezbędne remonty i zabiegi konserwacyjne. Pojawiła się nawet opinia, że ustaleniem osób odpowiedzialnych za ten stan rzeczy powinna zająć się prokuratora. W redakcji nie mamy wystarczającej wiedzy, by stwierdzić, czy jest to postulat słuszny, ale może sprawą zainteresują się polityczni oponenci ekipy rządzącej miastem od 1994 roku. Jeżeli w Koninie jeszcze tacy są.
Robert Olejnik
Fot. Archiwum
„Silna korozja betonu, zbrojenia w oczepie – element grozi awarią” napisali pod tym zdjęciem specjaliści, przeprowadzający przegląd wiaduktu Briańskiego w 2005 roku.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!
Przeczytaj również:To już koniec cyklu „Konin jest Nasz”. Ale ciąg dalszy nastąpi...



