Skocz do zawartości
LM.plWiadomościNie ma to jak u babci! Dzielimy się naszymi historiami!

Nie ma to jak u babci! Dzielimy się naszymi historiami!

Dodano: , Żródło: LM.pl
Nie ma to jak u babci! Dzielimy się naszymi historiami!
dzień babci i dziadka

Aleksandra Braciszewska-Benkahla

Przeglądając rodzinne albumy i sterty nieposegregowanych zdjęć, uśmiechałam się pod nosem. Wspomnień z babcią Krysią mam wiele, bo była jedną z trzech najważniejszych kobiet w moim życiu. Zabrzmi to pewnie dość kontrowersyjnie w tych czasach, ale wychowywałam się w rodzinie jednopłciowej. Od urodzenia zajmowały się mną mama i babcia. Właściwie to na początku nawet nie w tej kolejności. Z opowieści mamy wiem, że babcia nie pozwalała jej mnie nawet kąpać! Bała się, że rodzicielka zrobi mi krzywdę. Dopiero kiedy musiała wyjechać na kilka dni i z drżeniem serca zostawiła mnie pod opieką tylko mamy, przekonała się, że może być już spokojna o moje życie. Uwielbiała mnie wymazaną czekoladą, zawsze była obok i wspólnie z mamą wspierała mnie w podejmowaniu wszystkich decyzji.

Kiedy mama dostała szansę wyjazdu do pracy, wtedy jeszcze do wschodnich Niemiec, babcia przejęła opiekę nade mną. Wyobraźcie sobie, 7-latka przygotowująca się sama do szkoły (tylko fryzurę pomagała mi ogarnąć sąsiadka), klucz na szyi, brak telefonów komórkowych (czytaj: nie można sprawdzić czy dotarłam do szkoły, czy z niej wróciłam i czy wszystko jest w porządku). Dzisiaj to jakiś kosmos! Sama zresztą jestem mamą 7-latki i serio, podziwiam babcię za to, że pozwoliła mi być w pełni samodzielną dziewczynką!

Babcia Krysia była w ogóle niesamowita. Prawie ciągle się uśmiechała, chyba że doprowadzałyśmy ją do szału spaniem do godz. 11.00! Pamiętam jak wpadała do domu z koszykiem pełnym zakupów i od progu krzyczała, żebyśmy wstawały, śniadanie czeka, a ona jest już „głodna jak wilk”! Uwielbiała gotować. Kiedy przyjechały do mnie koleżanki ze studiów ugościła je tak, że stół się uginał. Zawsze się martwiła, czy na pewno wszyscy którzy się pojawią w naszym domu, wyjdą z niego najedzeni. Zresztą, dzięki niej drzwi naszego mieszkania były zawsze dla wszystkich otwarte. Na moich długowłosych kolegów z czasów liceum za pierwszym razem patrzyła trochę ze zdziwieniem, a później chętnie z nimi dyskutowała.

Lubiła podróżować. Najbardziej cieszyły ją rodzinne wyprawy i rajdy oraz wycieczki organizowane przez koniński oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Chętnie wędrowała i zdobywała szczyty gór, ale lubiła też tzw. leżenie plackiem na plaży. Była mistrzynią, jeśli chodzi o pozowanie do zdjęć. Trzeba było w tych czasach uważać, bo klisza miała tylko 36 klatek i każda fotografia musiała być przemyślana. Babcia starannie się przygotowywała, by być na zdjęciu naturalną. Wtedy padało na przykład: „To teraz idę tutaj, po schodach i się rozglądam”.

Kochała kwiaty i przyrodę. Po przejściu na emeryturę znalazła nową pasję, ogrodnictwo. Niestety jej życie w ciągłym pędzie doprowadziło do tego, że doznała udaru. Wtedy role się odwróciły. Kiedy byłam mała ona się mną opiekowała, a potem to ja opiekowałam się nią. I tak przeżyłyśmy jej ostatnich 5 lat życia. Nie doczekała prawnuczki. Szkoda, byłaby dumna z kolejnego babskiego pokolenia!

 

strona 4 z 4
Dzień babci
Babcia Kingi Wojciechowskiej
Dzień babci
Babcia Iwony Krzyżak - Kasia
Dzień babci
Babcia Bartosza Skoniecznego
Dzień babci
Babcia Aleksandry Braciszewskiej-Bankakla - Krysia
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole