Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomości„Puknij się w aureolę”. Historia z Mąkolna rusza do czytelników

„Puknij się w aureolę”. Historia z Mąkolna rusza do czytelników

Dodano:
„Puknij się w aureolę”. Historia z Mąkolna rusza do czytelników
Książka

Zdjęcie udostępnione przez Monikę Tarwid 

AP. Skąd tytuł powieści?

MT. Kiedy pisałam, tekst figurował w komputerze pod roboczym tytułem „Anioły Majki”. Jednak czułam, że to nie to. I miałam kilka innych pomysłów, ale nadal szukałam. Pewnego dnia, kiedy pisałam jedną ze scen napisałam w dialogu „Puknij się w głowę, co ty robisz?!”. I zatrzymałam się. Przecież to anioł – pomyślałam – w aureolę niech się puknie! Poprawiłam wyraz i zaraz potem wiedziałam – mam tytuł. Doskonały.

AP. Czy miejsce pochodzenia i wątki biograficzne stanowią kanwę tej powieści?

MT. Wątki biograficzne zdecydowanie nie, Maja straciła rodziców w wypadku, mieszka z babcią. Fakt, że osadziłam powieść z moich rodzinnych stronach ma znaczenie. Z sentymentu, pisałam o miejscach, które znam. Poza tym, to mój powieściowy debiut, dlatego uznałam, że rodzinne strony muszą się tam znaleźć.

AP. Skąd potrzeba pisania? Zawodowe życie toczy się przecież w innym kierunku.

MT. Często słyszę to pytanie, tym bardziej, że tak jak Pani wspomniała zawodowo zajmuję się zupełnie czymś innym. Od dwudziestu lat, pracuję w świecie liczb, zarządzam sprzedażą w dużej firmie produkcyjnej i dobrze mi z tym było. Pisanie do mnie po prostu przyszło, czy ktoś w to wierzy czy nie. Pewnego dnia, podczas wędrówki na Pilsko, usłyszałam zdanie „Napisz książkę” i kiedy wróciłam, musiałam pisać. Nic tak nie zajmowało moich myśli, jak potrzeba przelania wszystkiego na papier. A pisanie? Nigdy nie było moim marzeniem! Aż do teraz.

AP. Czy były wcześniej próby literackie?

MT. Nie. Przed „Puknij się w aureolę” napisałam „Krzywą koronę blondynki” ale to inna książka, rodzaj pamiętnika połączonego z poradnikiem.

AP. Pisanie to hobby, potrzeba, szukanie innej drogi?

MT. Było przez chwilę moim hobby. Teraz to nowa droga, którą chcę kroczyć. A w zasadzie wsłuchując się w siebie, muszę. To jest we mnie zapisane. Mam pisać. Mam dać coś pięknego światu.

AP. Ma pani swojego anioła?

MT. Oczywiście, nawet dwóch. Mam też obok siebie przodków, którzy są obok i wspierają zawsze kiedy mam gorszy dzień. Alek Rogoziński na jednym ze spotkań powiedział, że pisarze to dziwni ludzie, często gadają sami do siebie i z boku to może wyglądać co najmniej dziwnie.

Cóż… dobrze mi z tą innością. A moja wiara, jest tylko moja i jeśli ktoś nie wierzy, to ma prawo, a jeśli ktoś wierzy tak jak ja, to uśmiechnie się ze zrozumieniem i poczuciem, że nie jest sam.

AP. Premiera książki była w piątek 13 marca? To celowy zabieg, czy szczęśliwy zbieg okoliczności?

MT. To tylko data, ma dokładnie takie znaczenie, jakie my sami mu nadamy. Dla mnie szczęśliwa! Premiera odbyła się na Targach Książki w Poznaniu i był to wyjątkowy dzień. Ja ze skrzydłami, które wzbudzały zainteresowanie i uśmiechem, który zjednywał mi ludzi. Ten dzień był zapowiedzią, wszystkich innych zdarzeń, które już mają i będą miały miejsce. Powieść zdobywa kolejne czytelnicze serca – i właśnie na tym najbardziej mi zależało. Tylko na tym.

Dziękuję za rozmowę. 

 

strona 2 z 2
strona 2/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole