Rząd szykuje zmiany w finansowaniu samorządów. Konin zyska czy straci?

Nawet 49,8 mln zł więcej mogłoby trafić do budżetu Konina po zmianach w finansowaniu samorządów, które planuje rząd. Dobra wiadomość? Nie do końca. Jak wskazuje skarbniczka miasta Ewelina Ostajewska-Szwankowska, zaproponowane rozwiązania wcale nie gwarantują stabilizacji finansów.
W lipcu rząd opublikował projekt ustawy zmieniającej finansowanie samorządów. Do tej pory budżety gmin, miast, powiatów i województw zasilane były wpływami z udziałów w podatkach PIT i CIT. Im większe podatki płacili mieszkańcy, tym więcej dostawały samorządy. To powodowało jednak, że każda zmiana w podatkach (np. ich obniżka, tak jak miało to miejsce w 2022 r., gdy rząd obniżył podatek PIT) odbijała się na budżetach samorządów.
Prawie 50 mln zł więcej w budżecie?
Nowy system ma być na te zmiany odporniejszy. Rząd zaproponował bowiem, by samorządy otrzymywały procent nie od wpłacanych podatków, ale od dochodów mieszkańców. Im więcej mieszkańcy zarobią, tym więcej samorząd dostanie, niezależnie od tego jaka będzie w danym momencie wysokość stawek podatkowych albo jakie formy opodatkowania wybiorą przedsiębiorcy.
Zlikwidowane ma być ponadto tzw. „janosikowe”, które płaciły najbogatsze samorządy na rzecz tych najbiedniejszych. Zamiast tego wprowadzony ma być wskaźnik zamożności, który będzie obniżał wpływy z dochodów PIT i CIT dla najbogatszych samorządów. Zmiany mają również objąć subwencję ogólną, czyli pieniądze, które rząd przekazuje samorządom na różne zadania (m.in. oświatę, czy drogi).
Do projektu dołączone zostały również wyliczenia, jak mogą kształtować się dochody samorządów w 2025 r. po zmianach. I tak, gminy w powiecie konińskim zyskałyby od 1,5 mln zł do 3,5 mln zł. Większe miasta, jak Słupca, Koło, czy Turek, mogłyby liczyć na dodatkowe 3,5 do 9,2 mln zł. Konin – aż 49,8 mln zł. Dla porównania, w 2023 r. dochody miasta wyniosły niemal 666 mln zł.
Miasta na prawach powiatu pokrzywdzone
Jest się z czego cieszyć? Nastroje tonuje skarbniczka Konina Ewelina Ostajewska-Szwankowska. Jej zdaniem przedstawione propozycje nie niwelują ubytków, które w budżecie spowodowały zmiany z lat 2019 – 2023. – W mojej ocenie zaproponowane rozwiązania zmieniające strukturę dochodów gmin, powiatów i województw nie gwarantują deklarowanej stabilizacji, ponieważ zaproponowane zmiany oparte są o dane historyczne nieuwzględniające dwucyfrowej inflacji, podwyżek wynagrodzeń czy też faktycznie poniesionych wydatków na realizację usług publicznych – wskazuje.
I wylicza – miasta na prawach powiatu (realizujące zadania gminy i powiatu), według propozycji rządu, będą miały 8,6% udziału w dochodach podatników PIT i 2,2% w dochodach podatników CIT. Podczas gdy zsumowane udziały gmin i powiatów to 9% z PIT i 3,3% z CIT. Miasta na prawach powiatu, takie jak Konin, tracą więc w takim układzie 0,4% wpływów z dochodów podatników PIT i 1,1% wpływów dochodów podatników CIT. A realizować muszą te same, a często nawet jeszcze więcej zadań, niż pozostałe gminy i powiaty. Dla Konina oznacza to wpływy mniejsze ok. 31,5 mln zł, niż w sytuacji, gdyby obowiązywały stawki równe ze stawkami gmin i powiatów.
Ostajewska-Szwankowska wskazuje również, że rząd znów nie doszacował wydatków na oświatę (o niemal 22 mln zł na 2025 r. względem potrzeb z 2023 r., przy czym nie wiadomo nawet, czy uwzględniono już w tej kwocie podwyżki wynagrodzeń, które miały miejsce w międzyczasie). Brakuje też szeregu innych szczegółowych rozwiązań. – Stąd też przychylam się do stanowisk środowisk samorządowych, które wnoszą o dalsze analizy zapisów ustawy i uwzględnienie w opracowaniu pogłębionych wskaźników, by zapewnić w przyszłości jak najlepsze warunki prawne do realizowania zadań jednostek samorządu terytorialnego – ocenia.
Obecnie projekt ustawy jest konsultowany z samorządami. Rząd planuje go przyjąć w trzecim kwartale tego roku. Zmiany miałyby wejść w życie od przyszłego roku.
Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!




