Shahin z Bangladeszu: „Dom to miejsce, które tworzysz sam”
Materiał promocyjny

Shahin emanuje spokojem. Jego sposób mówienia jest wyważony, a słowa zawsze przemyślane. W jego opowieści nie ma nagłych zwrotów ani dramatycznych zwieńczeń – jest cierpliwość, konsekwencja i przekonanie, że najważniejsze decyzje dojrzewają powoli, czasem przez wiele lat.
Ma dziś 32 lata. W 2013 roku opuszczał Bangladesz jako dziewiętnastoletni młody człowiek z jasno określonym celem. Nie wyjeżdżał w pośpiechu ani pod presją chwili. Wiedział, że aby poszerzyć swoje horyzonty i wydostać się z ograniczeń lokalnego rynku, musi wkroczyć w nieznany świat. O swoim kraju mówi z szacunkiem, ale bez złudzeń – Bangladesz ma ogromny potencjał, lecz dla młodego, ambitnego człowieka bez sieci kontaktów droga do sukcesu jest wyjątkowo wymagająca.
Niemcy – pierwsza szkoła samodzielności
Pierwszym przystankiem były Niemcy. Shahin wybrał je świadomie – za możliwości edukacyjne i przejrzysty system kształcenia. Zaczął od nauki języka, zdobywając certyfikaty krok po kroku. Uczył się nie tylko niemieckiego, lecz także funkcjonowania administracji, uczelni i rynku pracy.
Studia były prawdziwym sprawdzianem charakteru. Łączył naukę z pracą, utrzymywał się sam, a przy tym poznawał nową kulturę. Najtrudniejsze nie były różnice kulinarne ani klimat, lecz relacje międzyludzkie – większy dystans i odmienny sposób budowania zaufania.
– Najpierw język. Bez niego zawsze jesteś obok – podkreśla Shahin.
Zrozumiał wtedy, że integracja nie oznacza utraty tożsamości, lecz świadome wchodzenie w nową rzeczywistość. Adaptacja – tak. Rezygnacja z siebie – nigdy.
Decyzja o Polsce
Po kilku latach mógł zostać w Niemczech – miał wykształcenie, doświadczenie i znajomość języka. Rozmowy ze starszym kuzynem, który przeniósł się do Polski, otworzyły przed nim inny kierunek. Polska jawiła się jako rynek dynamiczny, przyjazny dla cudzoziemców i pełen realnych możliwości zawodowych.
W 2018 roku Shahin podjął decyzję o przeprowadzce. Polska okazała się inna niż Niemcy – mniej formalna w niektórych obszarach, bardziej powściągliwa przy pierwszym kontakcie. Zaufanie buduje się tu wolniej, lecz nie odbierał tego jako niechęci, lecz jako różnicę kulturową.
– Jeśli ktoś ma wątpliwości wobec migrantów, nie reaguj agresją. Pokaż swoją postawą, że jesteś wartością – mówi.
Od pracy tymczasowej do stabilizacji
Początki w Polsce nie były spektakularne. Shahin rozpoczął od pracy jako kierowca. Dla wielu osób z wyższym wykształceniem mogło się to wydawać krokiem wstecz, on patrzył na to pragmatycznie – chciał poznać rynek pracy od podstaw.
Pracując w systemie tzw. leasingu pracowniczego, zdobywał doświadczenie i sieć kontaktów. Ta droga pozwoliła mu zrozumieć mentalność ludzi, specyfikę regionów i różnice między miastami a mniejszymi miejscowościami. Równolegle mierzył się z formalnościami – kartą pobytu, decyzjami administracyjnymi i miesiącami oczekiwania. To był czas niepewności, ale też nauki cierpliwości.
Rola języka i odpowiedzialności
Dziś Shahin podkreśla, że fundamentem integracji jest język. Bez niego można pracować, ale trudno poczuć się częścią społeczeństwa.
Drugim filarem jest szacunek i odpowiedzialność. Migracja to proces wymagający świadomości – nie chodzi o zmienianie kraju, lecz o bycie jego uczciwą częścią. Coraz większą rolę w tym odgrywają wyspecjalizowane firmy wspierające legalne zatrudnienie cudzoziemców, takie jak Worksol Group, które pomagają zarówno pracownikom, jak i pracodawcom odnaleźć się w złożonych przepisach rynku pracy.
Dziś Shahin sam stał się przewodnikiem dla innych. Wspiera pracowników z zagranicy w stawianiu pierwszych kroków w nowym kraju – pomaga im znaleźć zatrudnienie, zrozumieć lokalne realia i odnaleźć się w codzienności. Robi to z pełną świadomością, jak wiele znaczy taka pomoc, bo sam kiedyś z niej korzystał.
W firmie pełni obecnie rolę rekrutera, choć jego przygoda zaczęła się od koordynacji współpracy z partnerami z Niemiec – obszaru, w którym jego zaawansowana znajomość języka niemieckiego okazała się nieoceniona. Do tego Shahin biegle posługuje się angielskim, bangla, hindi oraz polskim, co sprawia, że potrafi dotrzeć do pracowników z najróżniejszych zakątków świata i skutecznie towarzyszyć im na każdym etapie adaptacji i pracy w Polsce.
Największa zmiana – w myśleniu
Zdaniem Shahina największą przeszkodą nie jest biurokracja, lecz mentalność. Ciągłe porównywanie wszystkiego z ojczyzną prowadzi do frustracji.
– Jeśli stale myślisz, że „u mnie było lepiej”, nigdy nie ruszysz naprzód – zaznacza.
Nie wyrzeka się bangladeskich korzeni, ale podkreśla, że dom to przede wszystkim relacje i codzienne wybory. Nie miejsce na mapie, lecz efekt konsekwencji i świadomych decyzji.
Polska jako świadomy wybór
Dziś Polska nie jest przystankiem. To świadoma decyzja – tu jest narzeczona, przyjaciele, doświadczenia zawodowe. Shahin docenia rytm pór roku, letnią energię miast i codzienne, drobne przyjemności – rosół, kotlety mielone, czereśnie z targu.
Jego historia pokazuje, że za statystykami migracyjnymi kryją się realni ludzie z planami, obawami i ambicjami. Droga Shahina była świadoma i konsekwentna.
Bo dom – jak sam mówi – to nie coś, co się dostaje. To coś, co tworzy się samemu.
Więcej takich historii przeczytasz na HR Blogu Worksol.
Rozmowę przeprowadził Michał Woyczyński



