Stanisław Kwilecki z Grodźca zginął od strzału w tył głowy
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

W 1918 r. Stanisław (miał wtedy 22 lata) odbywał praktykę rolną w jednym z majątków ziemiańskich w Wielkopolsce, ale po wydarzeniach 11 listopada i ogłoszeniu niepodległości wziął udział w powstaniu wielkopolskim. Skierowany do tworzącego się 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich, pełnił tam funkcję oficera ewidencyjnego. Po ukończeniu kursu w Szkole Podchorążych w Starej Wsi wziął udział w wyzwalaniu Pomorza, po czym został, razem z 16 Pułkiem, skierowany na front wschodni, gdzie wyróżnił się w walkach pod Szubawką, Teleszówką i Bereżnem. Ranny pod Białą Cerkwią, został ewakuowany do szpitala pułkowego w Bydgoszczy. Za udział w kampanii 1920 r. Stanisław Kwilecki otrzymał Krzyż Walecznych i medal „Polska Swemu Obrońcy”.
Po przeniesieniu (w randze podporucznika) do rezerwy, wrócił do rodzinnego majątku i dostał w administrację od ojca folwarki Góry oraz Ościsłowo koło Ślesina. Jednak poślubienie, poznanej w bydgoskim szpitalu, Józefy Tarasiewicz popsuło stosunki z rodzicami, którzy nie zaakceptowali wybranki syna. Młode małżeństwo przeniosło się do Gdyni, gdzie Stanisław zajął się zaopatrywaniem w żywność polskich statków handlowych. Po niespodziewanej śmierci młodej żony w 1932 r. wrócił w rodzinne strony. W 1933 r. jego ojciec sporządził testament, w którym oficjalnie podzielił majątek między synów. Mieczysław dostał Gosławice, a Stanisław – Grodziec. Kazimierz Kwilecki zmarł w 1935 r., tym samym w którym jego młodszy syn ożenił się ponownie (fot. nr 4), tym razem z pełnym błogosławieństwem rodziców.
Drugą żoną hrabiego została Eliza Broel-Plater z Białaczowa. Jak podaje Elżbieta Wąchnicka-Chwaliszewska, autorka rozdziału „Właściciele Gosławic, Malińca i Grodźca” w zbiorze „Kwilcz i inne majątki Kwileckich na przestrzeni wieków” (opracowanie i wstęp Andrzej Kwilecki), „Broel-Platerowie należeli do rodzin pochodzenia westfalskiego, które osiedliły się niegdyś w Inflantach i weszły całkowicie w orbitę języka oraz kultury polskiej”.
Psoty nad stawami
„Stryjostwo wprowadzili w Grodźcu wiele zmian” – napisał we wspomnieniach bratanek Stanisława Stefan Kwilecki, opisując ostatnie przed wojną wakacje, spędzone właśnie w Grodźcu. „Stryj był świetnym gospodarzem na swoim majątku, a ciotka Eliza tchnęła zupełnie nowego ducha w dom. (...) Stryj rozwinął między innymi hodowlę ryb w stawach, zasilanych wodą z przepływającej obok rzeczki. Piszę o tym, bo te stawy, a w nich ryby i żaby odegrały dużą rolę w różnych moich psotach. Stryj pozwolił mi i mojemu bratu Kazikowi na tępienie żab, ponieważ wyjadały rybią ikrę. Polegało to na tym, że polowaliśmy na nie: Kazik z wiatrówką, a ja z moim flowerem kaliber 6 mm, który dostałem w poprzednim roku za zdanie egzaminu wstępnego do I klasy gimnazjum. (...) Pamiętam, że szybko znudziła mi się ta zabawa. Wymyśliłem nową.
Pewnego gorącego dnia zauważyłem, że w jednym ze stawów pływają wielkie karpie. To była zwierzyna godna takiego myśliwego jak ja. Niestety nie wiedziałem, że kulka wystrzelona pod bardzo ostrym kątem do powierzchni wody odbija się od niej. Jak pamiętam, nie postrzeliłem nikogo rykoszetem, ale musiałem postraszyć, bo sprawa doszła do stryja, który wezwał mnie na dywanik, zarekwirował flower, a gdy się wydało, że te rykoszety powstały na skutek moich łowów na karpie matki, jeszcze dostałem pasem.”
Wspierał finansowo budowę szkół
Stanisław Kwilecki był bardzo aktywny społecznie, za co odznaczono go Srebrnym Krzyżem Zasługi: przewodniczył powiatowemu Związkowi Ziemian i Związkowi Hodowców Koni, jeździł z odczytami, pracował w zarządzie parafialnym przy zbieraniu i rozdzielaniu darów dla najuboższych, a także wspierał finansowo budowę szkół w Grodźcu i Królikowie. Tuż przed wybuchem wojny planował podobno wprowadzić premie dla pracowników majątku oraz utworzyć dom kultury dla nich - z radiem, czasopismami, organizowaniem pogadanek.
Z kolei jego żona rozbudowała i zreformowała, prowadzoną wcześniej przez jej teściową, ochronkę, której pracownice wykonywały dodatkowo zabiegi pielęgniarskie. Eliza Kwilecka sprowadziła też instruktorki kroju i szycia dla kobiet i dziewcząt, a sama „wygłaszała pogadanki z rozmaitych działów pracy kobiecej”.
Stanisław Kwilecki sprawował również funkcję prezesa miejscowego Związku Oficerów Rezerwy i Koła Rezerwistów. Na wszystkich uroczystościach państwowych występował w mundurze 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich, w którego życiu aktywnie uczestniczył, regularnie biorąc udział w corocznym święcie macierzystej jednostki wojskowej. Miał też stałe zezwolenie na umieszczenie chorągiewki pułkowej na swoim samochodzie.
Warto być w życiu uczciwym człowiekiem
W ostatnich dniach sierpnia 1939 r. 43-letni Stanisław Kwilecki został zmobilizowany i przydzielony do komisji poboru koni dla wojska, która urzędowała w Kazimierzu Biskupim. Po wkroczeniu wojsk niemieckich wyruszył na wschód, ale po ustaniu działań wojennych i spotkaniu z ciężarną żoną, oboje zdecydowali się na powrót do Grodźca. Ich starsza córka Julitta miała wtedy trzy lata, a młodsza Anna zaledwie kilka miesięcy.
Jak zeznała po wojnie Eliza Kwilecka, 25 października 1939 r. Niemcy aresztowali jej męża pod zarzutem ukrywania broni myśliwskiej. Wprawdzie po dwóch dniach zwolniono go po interwencji jednego z niemieckich właścicieli ziemskich, ale 30 października znów został osadzony w więzieniu przy ul. Wodnej w Koninie. Znalazł się w jednej celi z Tadeuszem Anteckim, który tak wspominał po latach to spotkanie: „Hrabia Stanisław Kwilecki, ziemianin, właściciel majątku Grodziec znany był z przedwojennych wystąpień do władz przeciwko ukrytym wyjazdom młodych Niemców do Rzeszy na szkolenia wojskowe. Pamiętam go jeszcze z czasów przedwojennych, gdy zajeżdżał na plac Wolności w Koninie swoją czerwoną, elegancką szewroletą i zachodził do, najlepszej w mieście, restauracji Trenklera. Hrabia był osobą powszechnie szanowaną. Mieszkanki Grodźca i okolicznych wsi potrafiły przemierzać na piechotę wiele kilometrów, by przynieść uwięzionemu panu hrabiemu wiejskie jedzenie. Pamiętam, że po otrzymaniu kolejnej paczki z żywnością hrabia aż rozpłakał się ze wzruszenia. - To jednak warto być w życiu uczciwym człowiekiem - powiedział wtedy do mnie."
Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!






