Turek. Po burzliwej sesji wciąż wrze. List do redakcji i ostra odpowiedź Młynarczyka

Fot. Facebook
Wtorkowa, nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej Turku miała być formalnością „na jeden punkt”. Skończyła się jednak politycznym trzęsieniem ziemi: odwołaniem wiceprzewodniczącej, zmianami w kluczowych komisjach i faktycznym rozpadem powyborczego układu sił. Jak się okazuje, to nie koniec. Do redakcji wpłynął obszerny list autorstwa radnego Marcina Deruckiego, a o komentarz poprosiliśmy także lidera lokalnej Koalicji Obywatelskiej, Dariusza Młynarczyka. Odpowiedź jest równie mocna jak ton sesyjnej debaty.
W przesłanym do kilku lokalnych redakcji liście Marcin Derucki przekonuje, że odwołania nie były „polityczną zemstą za krytykę budżetu”, lecz – jak pisze – konsekwencją stylu działania radnych KO. - To nie był żaden ‘sprzeciw wobec budżetu’ ani ‘reakcja na krytykę władz miasta’. - To był efekt ich niezdolności do współpracy. A jak ktoś nie potrafi współpracować, to kończy dokładnie tak. Autor listu bardzo ostro ocenia wystąpienie odwołanej wiceprzewodniczącej, które padło podczas sesji: - Miałem szczerą nadzieję, że to, co radna Kiszewska odczytała wczoraj, nie ujrzy światła dziennego. (…) Żenujący poziom tej wypowiedzi. Jej treść tylko potwierdziła, że decyzja o odwołaniu była słuszna. Te funkcje ich po prostu przerosły – merytorycznie i politycznie. W liście pojawia się też bezpośredni zarzut wobec Dariusza Młynarczyka. Derucki twierdzi, że radni KO „nie mają własnego zdania” i: „wykonują tylko polecenia swojego politycznego przełożonego – Dariusza Młynarczyka”.
Młynarczyk: „Nie z każdym durniem trzeba polemizować”
Poproszony o odniesienie się do zarzutów Dariusz Młynarczyk odpowiedział krótko, ale bardzo stanowczo. Podkreślił, że zna treść rozsyłanego listu i nie zamierza wdawać się w spór z jego autorem. - Pan Derucki ma chorobliwą obsesję na moim punkcie. Dość powiedzieć, że na wczorajszej sesji Rady Miasta, uzasadniając wniosek o odwołanie wiceprzewodniczącej, częściej wymieniał moje nazwisko niż nazwisko odwoływanej radnej. A ja nawet nie zasiadam w tej radzie. Lider KO w Turku zaznaczył, że nie będzie publicznie polemizował z autorem listu i użył bardzo mocnego porównania: - Z hejterem, jakim jest M. Derucki, nie będę polemizował. W takich sprawach jest mi bliskie powiedzenie Włodzimierza Cimoszewicza: ‘Nie z każdym durniem trzeba nieustannie polemizować’. Nie zamierzam więc publicznie odnosić się do ‘twórczości’ pana Deruckiego. Dodał też, że w jego ocenie publikowane pod jego adresem treści „wyczerpują znamiona pomówienia”, ale – jak podkreślił – nie chce ich „uwiarygadniać” dalszą dyskusją.
Polityczne pęknięcie zostaje
Wtorkowa sesja przyniosła odwołanie Marty Kiszewskiej z funkcji wiceprzewodniczącej Rady, utratę przez Zbigniewa Korzeniowskiego szefostwa Komisji Budżetowej oraz nowe rozdanie w prezydium i komisjach. Głosowania pokazały stabilną większość skupioną wokół burmistrza i jednoczesną utratę funkcji przez radnych KO.
List Marcina Deruckiego i odpowiedź Dariusza Młynarczyka pokazują, że spór nie wygasa – przeciwnie, przenosi się poza salę sesyjną i przybiera coraz ostrzejszą formę. Wszystko wskazuje na to, że polityczne echa wtorkowego posiedzenia jeszcze długo będą wybrzmiewać w lokalnej debacie.
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!



