Turek. Wiceprzewodnicząca odwołana, KO traci wpływy

Fot. UM Turek
To miała być sesja „na jeden punkt”. W porządku obrad nadzwyczajnej XXII sesji Rady Miejskiej Turku widniało formalnie tylko odwołanie wiceprzewodniczącej Marty Kiszewskiej. Okazało się jednak, że ten punkt jest jedynie zapalnikiem. Popłynęły oskarżenia o brak lojalności, polityczną kalkulację i publiczne „trzaskanie burmistrza”. Efektem była seria roszad, które w praktyce domknęły rozpad powyborczego porozumienia z Koalicją Obywatelską.
W imieniu wnioskodawców wystąpił radny Marcin Derucki, czytając uzasadnienie: zarzuty dotyczyły m.in. „braku współpracy” i „braku bezstronności”. – Uważamy, że osoba pełniąca tę funkcję powinna działać w interesie rady, a nie poszczególnych grup czy środowisk – mówił, dodając, że to doprowadziło do „utraty zaufania”. Uderzył też szerzej w lidera KO w Turku, Dariusza Młynarczyka, sugerując, że zamiast współpracy była polityczna gra: – Od początku tej kadencji kierowali się przede wszystkim kalkulacją polityczną – mówił.
Marta Kiszewska odpowiedziała ostro. Już na wstępie stwierdziła, że nie zamierza wdawać się w szczegółowe polemiki, ale nazwała wystąpienie Deruckiego manipulacją. – Nie będę polemizować z manipulacjami… powiem krótko: w mojej ocenie pan Derucki jest po prostu złym człowiekiem – powiedziała. Jej zdaniem powód odwołania nie jest organizacyjny, lecz czysto polityczny i związany z krytyką budżetu na 2026 rok. – Odwołujecie mnie z przyczyn czysto politycznych… prawdziwy powód mojego odwołania jest inny – tragicznie słaby budżet miasta na 2026 rok – mówiła. – Dzisiejsze głosowanie jest próbą uciszenia radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy mieli odwagę skrytykować i powiedzieć „nie” temu budżetowi – dodała. W jej wystąpieniu oberwał również burmistrz, któremu zarzuciła chaos w wypowiedziach i brak wsłuchiwania się w niezależne głosy. – Burmistrz oczekuje pełnego podporządkowania – padło. Na koniec Kiszewska zapowiedziała, że nie będzie dalej uczestniczyć w obradach: – W tej pełnej hipokryzji i zakłamania sesji nie będę dalej uczestniczyła – oświadczyła i wyszła.
Wojtczak w obronie Kiszewskiej: „Nie włączajcie mnie”
Wyjście zainteresowanej nie zamknęło dyskusji – przeciwnie, dolało oliwy do ognia. Najmocniej zareagował radny Grzegorz Wojtczak, który zakwestionował zapis o „braku współpracy ze wszystkimi radnymi”. – Na jakiej podstawie piszecie: ze wszystkimi radnymi? Czy dostaliście upoważnienie ode mnie? – pytał. – Ja się z tym zapisem nie zgadzam… nie życzę sobie, żeby używano mojej osoby do takiego zapisu – dodał. Doprecyzował, że sam problemu z Kiszewską nie miał: – Nigdy z nią nie miałem żadnych problemów merytorycznych.
Wojtczak wprost wskazał na budżet jako realny zapalnik: – Nagle coś się porobiło, bo Marta razem ze Zbyszkiem odważyli się skrytykować budżet. W efekcie w uzasadnieniu pojawiła się korekta: zapis „ze wszystkimi radnymi” zmieniono na „z podpisanymi pod wnioskiem radnymi”. Po wyjściu Kiszewskiej rada musiała rozstrzygnąć, czy w ogóle można procedować bez jej obecności. Wniosek, by procedować bez zainteresowanej, przeszedł: 16 radnych było „za”, 2 wstrzymało się, 1 był „przeciw”.
Tajne głosowanie: 15 głosów za odwołaniem
Odwołanie wiceprzewodniczącej odbyło się w głosowaniu tajnym. Komisja skrutacyjna podała wyniki: 15 – za odwołaniem, 1 – przeciw, 3 – wstrzymujące się. Tym samym Marta Kiszewska straciła funkcję wiceprzewodniczącej.
„To lincz” kontra „to standardy”. Spór o sens i styl
W obronie Kiszewskiej stanął także radny Zbigniew Korzeniowski, mówiąc wprost o politycznym „linczu”. – Stawianie jej jakby przed linczem tutaj, w dniu dzisiejszym… – komentował. Podkreślał, że w komisjach nikt nie zarzucał jej złej pracy, a prawdziwym powodem jest krytyka burmistrza i budżetu: – Czyli jedynym zarzutem jest to, że odważyła się publicznie skrytykować budżet? – pytał.
Z kolei przewodnicząca rady Mariola Kadrzyńska-Siwek odpierała sugestie o podważaniu jej pracowitości, akcentując, że uzasadnienie dotyczy relacji i zaufania, a nie aktywności w komisjach. Uderzyła też w „sposób rozegrania” sprawy na sesji budżetowej przez radnych KO: – Było spotkanie koalicji… było wprost powiedziane: jeśli ktoś ma uwagi, to niech mówi – relacjonowała. Podkreślała, że wówczas żaden z radnych KO się nie odezwał. – Przechodzimy na sesję, a tam atak na burmistrza. Tak się nie robi – dodała.
Nowa wiceprzewodnicząca: Joanna Maciejewska – i znów 15 głosów „za”
Po odwołaniu Kiszewskiej rada przeszła do wyboru nowej wiceprzewodniczącej. Kandydaturę Joanny Maciejewskiej zgłosił Marian Marczewski, przedstawiając jej doświadczenie zawodowe i samorządowe. Wynik znów pokazał ten sam układ sił w radzie: 15 – za wyborem, 1 – przeciw, 3 – wstrzymało się. W rezultacie Joanna Maciejewska została nową wiceprzewodniczącą.
Korzeniowski traci Komisję Budżetową. Derucki przejmuje, a Rewizyjna zmienia szefa
To jednak nie był koniec. Radny Derucki złożył wniosek o odwołanie Korzeniowskiego z funkcji przewodniczącego Komisji Budżetowej, zarzucając mu m.in. brak wiedzy proceduralnej, niskie zaangażowanie i brak bezstronności. Korzeniowski nie był zaskoczony: – Liczyłem się z tym, że państwo zrobicie dzisiaj taki ruch… zwłaszcza że nie omieszkałem bronić koleżanki Marty – mówił. Rada odwołała go większością (15 „za”, 3 wstrzymujące się, 1 „przeciw”). Nowym przewodniczącym Komisji Budżetowej został Marcin Derucki. Jednocześnie Derucki zrezygnował z przewodniczenia Komisji Rewizyjnej, a jego dotychczasowe miejsce zajął Marian Marczewski.
Co się zmieniło po wtorku? KO bez funkcji, większość cementuje układ
Wtorkowa sesja pokazała, że w Turku skończył się czas „porozumienia”, a zaczęła się polityka w wersji ostrej: z publicznymi zarzutami, demonstracyjnym wyjściem z sali i głosowaniami, które – niemal identycznym wynikiem – przestawiły wajchę w prezydium i kluczowych komisjach. Na koniec burmistrz Romuald Antosik mówił o tym, że samorząd w małym mieście nie powinien żyć takimi tematami: – Ważniejszy jest interes miasta niż interes jednej osoby – stwierdził. Dodał, że problemem nie jest „linia narracyjna partii”, tylko „linia narracyjna jednego człowieka”.
Po tej sesji układ jest czytelny: KO została w radzie, ale bez stanowisk dających realny wpływ. A większość, która popiera burmistrza, pokazała, że potrafi przeprowadzić nie tylko odwołanie wiceprzewodniczącej, ale też wymianę w kluczowej Komisji Budżetowej i przetasowanie w Rewizyjnej.
SLA zniszczyło jego ciało, ale nie umysł. Ojciec trójki dzieci potrzebuje pomocy



