Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościW 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD

W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
Konińskie Wspomnienia

A było co robić, bo liczba krzywych ścian była tak duża, że w protokole zdawczo-odbiorczym nawet tego nie zapisywano, choć zanotowano „zacieki na ścianie”. Dlaczego?

- Ścianki działowe były z płyty odlewanej z gipsu i jak za szybko wyjęli ją z formy, zanim zdążyła dobrze wyschnąć, wyginała się, schnąc na powietrzu - wytłumaczył mi Leszek Bartkowiak, który na budowie odpowiadał wprawdzie za elektryczność, ale przecież widział, jak wykonywane są prace. Sam ma taką krzywą ścianę między łazienką i ubikacją.

Meble ze strychu

Kiedy Gruszczyńscy uporali się już z naprawą usterek i mozaiką parkietową, zamontowali swój zlewozmywak zamiast żeliwnego, przestawili kaloryfery w kuchni i wykonali wiele innych prac, przyszedł czas na przeprowadzkę. W piątek, 25 czerwca 1982 roku, przywieźli na Bydgoską meble. Ale nie ze sklepu czy z Tuwima, gdzie do tej pory mieszkali, tylko od znajomych, którzy zgodzili się przechować je na strychu swojego domu jednorodzinnego przy ulicy Wiśniowej.

Bo tak meble jak i większość pozostałych sprzętów domowych państwo Gruszczyńscy musieli kupić dużo wcześniej. Przy czym byli w pozycji uprzywilejowanej w stosunku do przeciętnego zjadacza chleba, który zapragnąłby ot tak kupić sobie nowe meble, ponieważ mogli skorzystać z instytucji kredytu dla młodych małżeństw i zapisać się z wyprzedzeniem na najbardziej potrzebne sprzęty.

- Na rok przed przeprowadzką byliśmy na 124. miejscu w kolejce za meblami, 108. za pralką i 64. - zamrażarką - odczytuje z notatek Wanda Gruszczyńska.

Oprócz mebli kupili w ten sposób między innymi radiomagnetofon za 19 tys. zł, pochłaniacz do kuchni (3 950 zł), robota kuchennego (7 000 zł) i maszynę do szycia (10 700 zł), którą mają do dzisiaj. Towar trzeba było odebrać ze sklepu, kiedy tylko został dostarczony, więc kolejne sprzęty upychali po znajomych i rodzinie.

Kłopoty z numerami

Tego samego dnia spędzili pierwszą noc w nowym mieszkaniu, przesyconym zapachami farb i drewna. Ale nie mieli zbyt wiele czasu na napawanie się pięknymi widokami z okien i balkonu na szeroką panoramę nadwarciańskiej doliny, bo następnego dnia mieli przyjąć pierwszych gości na zwyczajowej parapetówce. Dlatego dopiero w niedzielę zaczęli przewożenie z poprzedniego mieszkania całego zgromadzonego przez sześć lat małżeńskiego dorobku. Zajęło im to aż trzy dni, ponieważ do transportu używali ręcznego wózka na dwóch kołach (fot. 8 i 9).

A potem zaczęło się zwyczajne życie, w którym niespodziewaną przeszkodą okazała się numeracja wieżowców. Otóż nadano im narastająco numery - począwszy od najniższego - 12, 14 i 16, choć położone wyżej budynki jeszcze z lat sześćdziesiątych zaczynają się od czwórki i - oddalając się naszych wieżowców - noszą coraz wyższe numery 6, 8 i 10.

- Taksówkarze dość długo się mylili, ale w końcu jakoś to zapamiętali - śmieje się Wanda Gruszczyńska.

Bez gazu i telefonu

Choć we wszystkich wieżowcach była już instalacja gazowa, lokatorzy byli zmuszeni korzystać z kuchenek elektrycznych (fot. 10), bo gazu ziemnego wtedy jeszcze w Koninie nie było.

- A po kilku latach atest na instalację minął, więc gdyby chcieć teraz podłączyć gaz ziemny, trzeba by ją wymienić w całości - tłumaczy Wanda Gruszczyńska, dlaczego mieszkańcy wieżowców przy ulicy Bydgoskiej do dzisiaj korzystają z kuchenek elektrycznych.

Ponieważ czterdzieści lat temu o telefonach komórkowych nikomu się nawet nie śniło, zaraz po przeprowadzce państwo Gruszczyńscy złożyli wniosek o przydział numeru telefonu stacjonarnego. Odmowa przyszła bardzo szybko: „Zawiadamia się, że wniosek o zainstalowanie telefonu nie może być zrealizowany z braku rezerwy sieci kablowej oraz z braku wolnych numerów w centrali. Wniosek będzie ponownie rozpatrzony z chwilą zaistnienia możliwości realizacji, co przewiduje się: bez terminu”.

- Musiałam do rodziców dzwonić raz w tygodniu, więc chodziłam na pocztę przy Dworcowej - wspomina pani Wanda. - A telefon dostaliśmy dziesięć lat później.

PS.

Za udostępnienie zdjęć z ulicy Łąkowej bardzo dziękuję pani Wandzie Wiśniewskiej-Kuźniak. Jeszcze raz dziękuję też Wandzie i Michałowi Gruszczyńskim za inspirację do napisania tego artykułu i udostępnienie zdjęć.

strona 3 z 3
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
W 1982 roku parkiet do nowego mieszkania kupowali za Poznaniem, a lakier w NRD
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole