Twarda walka z Ukraińcem, piąta wygrana Kamila Gardzielika

To nie był łatwy pojedynek dla Kamila Gardzielika. W piątym zawodowym pojedynku wygrał z Artemem Karpetsem 3:0.
Na gali Friday Boxing Night pięściarz z Dobrej mierzył się z o wiele bardziej wymagającym rywalem, niż we wcześniejszych walkach. Artem Karpets ma na koncie już niemal 30 zawodowych walk na koncie i większość z nich wygrał. W piątek postawił Gardzielikowi bardzo trudne warunki.
Od pierwszych rund pojedynek był wyrównany. W dwóch pierwszych częściach starcia trudno było wskazać jednoznacznego zwycięzcę. Gardzielik dobrze bił ciosy na tułów, ale jednocześnie regularnie przyjmował również prawe proste od Ukraińca. Obaj pięściarze byli jednak chwaleni przez komentantorów za duży poziom techniczny i wysokie tempo walki.
W trzeciej rundzie lekką przewagę zdobył Karpets. Gardzielik złapał mały przestój, ale powrócił w rundzie czwartej, w której znów dobrze uderzał w tułów rywala. Często jednak mając okazje nie kontynuował ataku, zadowalając się jednym trafionym ciosem. W piątej rundzie znów szala minimalnie przechyliła się na korzyść Karpetsa.
W szóstej rundzie Gardzielik musiał więc zaatakować i to zrobił. Agresywna postawa się opłaciła, trafił Ukraińca podbródkowym i lewym. Karpets jednak nie dawał za wygraną i dalej potrafił punktować luki w obronie Gardzielika. Werdykt sędziów był jednak jednogłośny - wszyscy sędziowie przyznali zwycięstwo pięściarzowi z Dobrej.
- Ukrainiec nie dał się zdominować Kamilowi, Gardzielik musiał kraść rundy na koniec. Były to bliskie rundy, choć w każdej minimalnie przeważał - podsumował pojedynek swojego kolegi z ringu w studiu Polsatu Sport Patryk Szymański.
Wygrana z Artemem Karpetsem była piątym zawodowym zwycięstwem Kamila Gardzielika. Pięściarz z Dobrej pozostał niepokonany w zawodowym ringu.
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!











