Mateusz Kałecki królem hali Rondo. Pokazał dobry boks

Podczas gali Konin Boxing Night nie zabrakło dobrych pojedynków w boksie olimpijskim i zawodowym. W walce wieczoru Mateusz Kałecki w drugiej rundzie znokautował Josefa Riesa.
To pierwsza taka impreza w Koninie, której jednym z organizatorów była grupa SBT Promotions. Do jej stajni należy Mateusz Kałecki, który w finale Konin Boxing Night bez problemów poradził sobie ze Josefem Riesem. Słowak mógł się pochwalić skromnym dorobkiem jednej wygranej i czterech porażek. Skończyło się więc zgodnie z planem. Już w pierwszej rundzie Mateusz Kałecki mocnym ciosem doprowadził do tego, że rywal musiał podnosić się z ringu. Wówczas można było sobie zadać proste pytanie: kiedy ten pojedynek się zakończy? Okazało się, że bardzo szybko. Jeszcze na dobre nie rozpoczęła się druga runda, a już sędzia ją zakończył. Pod naporem ciosów Kałeckiego przeciwnik musiał skapitulować. – Dziękuję wszystkim kibicom, którzy przyszli mnie dziś dopingować. Mam nadzieję, że nowy rok będzie jeszcze lepszy – powiedział po wygranej bokser z Konina.
W pozostałych walkach zawodowców Ewelina Pękalska na punkty pokonała Judit Hachbold z Węgier, Oliver Chudzik poradził sobie przez KO z Milanem Varinskim ze Słowacji, a Sebastian Korgól na punkty wygrał z Robertem Postrzygaczem. Wszystkie starcia zawodowców zaplanowano na dystansie sześciu rund. Zawodnicy w walkach olimpijskich walczyli na dystansie o połowę krótszym. Jako zwycięzcy z ringu schodzili Filip Dopierała, Oskar Oblizajek, Kajetan Bajzert i Danuta Lewandowska. Remisami zakończyły się starcia Oliwiera Suchorskiego z Aleksandrem Dopierałą i Daniela Jefremowa z Oktawianem Markiewiczem. Jak łatwo się zatem domyślić młodzież Zagłębia Konin pokazała się z bardzo dobrej strony. Tym bardziej, że w ostatnich chwilach nastąpiły zmiany przeciwników naszych zawodników.
Co można powiedzieć o samej gali? Dobra organizacja (to samo się tychy zawodów ze znakiem jakości Zagłębia Konin), interesująca karta walk, możliwość zaprezentowania się przed własną publicznością miejscowych talentów i wreszcie wielki finał z Mateuszem Kałeckim w roli głównej. Po raz kolejny okazało się, że Konin kocha boks. A boks kocha Konin.




















































































