20 policjantów, zabezpieczone dokumenty i paczki. Śledztwo ws. fundacji trwa

Wczesnym rankiem funkcjonariusze weszli do mieszkania zajmowanego przez prezeskę Fundacji „Sercem Przyprawiona”. Działania rozpoczęły się około godziny 7.00. Kobiety nie było wtedy w domu — na miejsce dotarła później taksówką. W trakcie czynności wezwano karetkę pogotowia, a prezeska została przewieziona do szpitala. Jak ustaliliśmy, szybko opuściła placówkę i brała udział w dalszych czynnościach.
Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Koninie prowadzili czynności procesowe polegające na zabezpieczaniu śladów i dowodów możliwego przestępstwa. Przeszukano nie tylko mieszkanie, ale także piwnice i pomieszczenia magazynowe wykorzystywane przez fundację. Radiowozy pojawiły się również przy punktach, w których działa sklep charytatywny i składowane były dary.
Z informacji przekazanych przez policję wynika, że akcja objęła łącznie cztery lokalizacje wskazane w postanowieniu prokuratora.
– Czynności trwały od godzin porannych do wieczora, uczestniczyło w nich 20 policjantów. Zabezpieczyli szereg dokumentów, różnego rodzaju przedmioty oraz paczki, które nie zostały jeszcze otwarte
- mówi asp. Sylwia Król, rzeczniczka KMP w Koninie.
Akcja „Listy do Mikołaja” pod lupą
Sprawa nabrała rozgłosu po świątecznej akcji charytatywnej opartej na publikowanych w mediach społecznościowych „Listach do Mikołaja”. Obok próśb o podstawowe produkty pojawiały się także oczekiwania dotyczące kosztownych rzeczy — m.in. smartfonów, sprzętu AGD czy elektrycznych hulajnóg. Darczyńcy z całej Polski przygotowywali paczki warte nawet kilka tysięcy złotych.
Według relacji napływających do redakcji, opublikowano setki listów. Już w trakcie zbiórki pojawiały się jednak pytania o sposób weryfikacji próśb i przejrzystość zasad przekazywania darów.
Punktem zapalnym miało być wydarzenie z połowy grudnia, związane z wydawaniem paczek. Część świadków twierdzi, że znaczna liczba prezentów nie została wtedy przekazana potrzebującym. W sieci zaczęły pojawiać się zarzuty chaosu organizacyjnego, braku transparentności, a nawet podejrzenia oszustwa.
Wątpliwości zgłaszali także sami ofiarodawcy. Zwracali uwagę m.in. na podobieństwo charakteru pisma w części publikowanych listów oraz powtarzające się, bardzo konkretne wymagania dotyczące drogich przedmiotów.
Pojawiły się też pytania o liczne zbiórki prowadzone z wykorzystaniem szybkich przelewów i płatności BLIK oraz o sposób ich rozliczania. Część osób twierdzi, że nie otrzymała potwierdzeń przekazania pomocy konkretnym beneficjentom.
Po portalu LM. pl sprawą zainteresowały się także media ogólnopolskie. Po publikacjach i reportażach liczba zgłoszeń od darczyńców znacząco wzrosła. Śledczy analizują obecnie zabezpieczoną dokumentację, nośniki danych i przedmioty, które mają pomóc odtworzyć przebieg akcji oraz przepływ darów i pieniędzy.
Postępowanie jest w toku, a policja nie wyklucza kolejnych czynności. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!



