Była sensacją tych wyborów. Brak jednej decyzji rządu PiS pozbawił ją mandatu

284 głosy zabrakły Inez Niszczak-Sieradzkiej, by wywalczyć mandat z list Koalicji Obywatelskiej. Kandydatka z Wrześni do Sejmu powinna jednak trafić również z wynikiem, który uzyskała. Miejsca w parlamencie pozbawił jej brak jednej decyzji PiS.
To mogła być jedna z największych sensacji tych wyborów. Startująca z trzeciego miejsca na liście Koalicji Obywatelskiej Inez Niszczak-Sieradzka o mały włos pozbawiłaby mandatu konińskiego lidera Platformy Obywatelskiej – posła Tomasza Nowaka. Zabrakło jej 284 głosów, by przeskoczyć go na liście. Tak naprawdę jednak młoda prawniczka z Wrześni w Sejmie powinna znaleźć się nawet z tym wynikiem, który uzyskała. Zadecydował brak jednej decyzji rządu PiS.
Dwanaście lat bez zmian
W wyborach do Sejmu Polska podzielona jest na okręgi, a do każdego okręgu przyporządkowana jest określona liczba mandatów do zdobycia. W okręgu konińsko-gnieźnieńskim jest to dziewięć miejsc. Na liczbę mandatów wpływa liczba mieszkańców danego okręgu. A ona nie jest stała – ludzie przeprowadzają się z miejsca na miejsce, umierają i rodzą się w różnych liczbach w różnych latach. Co jakiś czas więc liczba mandatów przyporządkowana do danego okręgu powinna być więc aktualizowana tak, by jak najsprawiedliwiej dzielić je w różnych rejonach Polski.
Problem w tym, że tak się nie dzieje. Ostatnia aktualizacja miała miejsce dwanaście lat temu. Od tego czasu Państwowa Komisja Wyborcza wysyłała do rządu rekomendacje dotyczące podziału mandatów. Ostatnią – rok temu. Ale były one ignorowane. PKW sama takiej korekty dokonać nie może, bo okręgi wyborcze określone są jako załącznik do Kodeksu wyborczego, a ten zmieniać może tylko parlament.
Korekty, według wyliczeń PKW, objąć mogłyby obecnie już nawet co drugi okręg. PiS nie decydował się na żadne zmiany, bo, zdaniem niektórych ekspertów, zwiększałyby one liczbę mandatów przede wszystkim w dużych ośrodkach, w których lepsze wyniki osiąga opozycja.
Jeden mandat więcej
Te zmiany powinny dotknąć również okręg koniński. Według wyliczeń PKW mieszkańcy regionu powinni wybierać dziesięciu, a nie dziewięciu posłów. Obecnie okręg nr 37, obok okręgu nr 38 (Piła), jest najmniej licznie reprezentowany. W Poznaniu mieszkańcy wybierają dziesięciu posłów, a w okręgu kaliskim – aż dwunastu. Gdyby ta zmiana została wprowadzona przed wyborami, trzeci mandat wywalczyłaby Koalicja Obywatelska. I ten właśnie mandat przypadłby w udziale Inez Niszczak-Sieradzkiej. – Dziękuję. Przepraszam. To dopiero początek – skomentowała krótko swój wynik na FB kandydatka KO z Wrześni.
Niewykluczone, że zmiany zostaną wprowadzone już w nowej kadencji Sejmu. Ryszard Balicki, członek PKW, zaproponował również we wtorek, by oderwać mechanizm wprowadzania zmian od decyzji politycznych. – Politycy nie zawsze są zainteresowani takimi zmianami – ocenił podczas konferencji prasowej.
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!



