Chce biegać dla Polski. Jeden z najszybszych ludzi świata w Sompolnie

Sam Blaskowski z wizytą w Sompolnie. Sprinter chce reprezentować Polskę.
Dominik Kopeć, Łukasz Żak, Piotr Maruszewski oraz Sam Blaskowski byli gośćmi Urzędu Miejskiego w Sompolnie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła wizyta amerykańskiego sprintera polskiego pochodzenia, który należy dziś do światowej czołówki biegu na 100 metrów i stara się o polskie obywatelstwo. Jeśli jego plany się powiodą, w przyszłości może występować w biało-czerwonych barwach.
Sam Blaskowski ma 23 lata. W maju tego roku przebiegł 100 metrów w czasie 9,89 sekundy. Jego rekord życiowy na 200 metrów wynosi natomiast 19,93 sekundy. To wyniki, które stawiają go w gronie najszybszych sprinterów świata.
Z Sompolnem łączą go rodzinne korzenie. Jego przodkowie pochodzili właśnie z tych stron, dlatego wizyta w mieście miała nie tylko sportowy, ale również osobisty wymiar. Podczas spotkania rozmawiano o rodzinnej historii zawodnika, jego sportowych planach oraz możliwościach uzyskania polskiego obywatelstwa.
W spotkaniu uczestniczyli burmistrz Sompolna Waldemar Marciniak, zastępca burmistrza Anna Woźniak, sekretarz gminy Aneta Niestrawska, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Przemysław Jankowski, radny powiatowy Szymon Stankiewicz, a także przedstawiciele rodziny Błaszkowskich z Sompolna i okolic.
Sensacja, która zmieniła spojrzenie na sprint
O sportowym znaczeniu wyniku Blaskowskiego mówił Piotr Maruszewski, trener kadry narodowej w sprincie mężczyzn, pracujący z najlepszymi polskimi zawodnikami. Jeszcze kilka miesięcy temu nie wiedział zbyt wiele o karierze Amerykanina. Sytuacja zmieniła się błyskawicznie po majowych startach.
– 9 maja mój podopieczny Dominik Kopeć, mistrz Polski i najszybszy polski sprinter, pobiegł w Bydgoszczy świetne 10,08. Następnego dnia świat obiegła informacja, że Sam uzyskał 9,89 sekundy. To była sensacja w świecie lekkiej atletyki. Nie mogłem po tym spać – wspomina Piotr Maruszewski.
Jak podkreśla trener, szczególne znaczenie miał dla niego fakt, że tak znakomity rezultat osiągnął zawodnik, który przełamuje utrwalone od lat wyobrażenia o możliwościach europejskich sprinterów.
– Kiedy Sam pobiegł ten spektakularny wynik, w pierwszym odruchu, jako trener sprintu, podziękowałem mu. Zrozumiałem, że moja praca ma sens. Przez lata człowiek miał z tyłu głowy przekonanie, że Amerykanów czy Jamajczyków nigdy nie dogonimy. I nagle pojawia się biały blondyn, który robi wynik na absolutnie światowym poziomie – mówi Maruszewski.
Jego zdaniem historia Sama może mieć znaczenie znacznie szersze niż tylko sport wyczynowy. – Chcemy pokazać młodym chłopakom, że można marzyć także o innych dyscyplinach niż piłka nożna. Oczywiście wszyscy podziwiamy największych piłkarzy, ale inne sporty olimpijskie cierpią dziś na odpływ młodzieży. Każdy chce być Robertem Lewandowskim. Niech pojawią się też tacy, którzy będą chcieli być Samem Blaskowskim – podkreśla trener.
Dziękujemy za Twoją obecność. Obserwuj nas w Wiadomościach Google, aby być na bieżąco.


















