Dewastację rozpoczęli pijani żołnierze, którzy meblami palili w ognisku
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Na parterze, w pokoju korepetytora młodych Kwileckich ulokowano sekretariat, z którego przechodziło się do gabinetu Zbigniewa Łagockiego, dyrektora Zespołu Państwowych Gospodarstw Rolnych, przed wojną zajmowanego przez... pannę służącą.
Sypialnia w gabinecie
Jadwiga Kaczmarczyk została z czasem główną księgową PGR w Malińcu, który swoje biura miał kilkadziesiąt metrów dalej, w pobliżu zabudowań gospodarczych. Kiedy minęły trzy lata i 21-latka mogłaby już wrócić do domu, zakochała się w Leopoldzie Insiaku i wyszła za mąż. Była na tyle cennym pracownikiem, że młodemu małżeństwu (fot. 5, 6) oddano dwa pokoje na pierwszym piętrze, opuszczone przez księgowość, która przeniosła się do nowych pomieszczeń biurowych PGR.
Po pewnym czasie przeprowadzili się do niższej części dworu.
- To było piękne mieszkanie – wspominała moja rozmówczyni – z olbrzymią kuchnią i dwoma pokojami, z których jeden był jeszcze większy od kuchni.
Owa okazała kuchnia i jeszcze większy pokój państwa Insiaków, przed wojną połączone, służyły hrabiostwu Kwileckim za salon, z którym sąsiadowała tych samych rozmiarów jadalnia. Z owej jadalni wykrojono jeszcze jeden, mniejszy pokój dla państwa Insiaków, a w pozostałej, znacznie większej jej części, znajdowała się kuchnia sąsiadów pani Jadwigi, rodziny Edwarda Domagalskiego. Był on głównym księgowym Zespołu PGR, który dla tutejszego gospodarstwa był jednostką nadrzędną. Oprócz hrabiowskiej jadalni jego rodzina zajmowała jeszcze dwa pomieszczenia w południowym szczycie malinieckiego dworu: w dawnym salonie Marii Róży Kwileckiej mieli pokój dzienny, a w gabinecie pana hrabiego urządzili sobie sypialnię.
Kurczęta w pałacu
Po przeniesieniu wszystkich pracowników PGR do nowych biur do piętrowej części dworu Kwileckich wprowadziła się Szkoła Podstawowa w Malińcu, co nastąpiło najprawdopodobniej w roku 1959.
- Chyba byłam w czwartej klasie, kiedy przenieśliśmy się do pałacu - pamięta Barbara Berlińska (wtedy Michurska).
Szkołę zorganizowano w piętrowej części dworu. Na parterze dwa pokoje po lewej stronie połączono w jedną, dużą salę lekcyjną. Przed wojną w jednym z nich spali synowie hrabiego Kwileckiego, drugi – nazywany rogowym, bo mieścił się w północno-wschodnim narożniku dworu - służył im do nauki i zabawy.
Podobnej przebudowy dokonano również na pierwszym piętrze. Co ciekawe, w korytarzu przy ścianie przylegającej do ich sypialni mieściła się „wylęgarnia kurcząt”, jak można przeczytać na planie (il. 7), sporządzonym przez Stefana Kwileckiego.
Kuchnia w garderobie
W 1961 r. kierownikiem szkoły został Jerzy Sobieraj, który kilka lat później zajął mieszkanie po rodzinie Zbigniewa Łagockiego, kierownika Zespołu PGR. Jako jedyne miało skanalizowaną łazienkę ze specjalnie wybudowanym szambem. Nauczycielska rodzina zajmowała cztery pomieszczenia po wschodniej stronie dworu, których okna wychodziły na dawny dziedziniec, zamieniony na boisko (fot. 3). W dawnej garderobie i umywalni pani hrabiny Teresa Sobieraj (fot. 8) gotowała teraz obiady dla swojej rodziny, a w sąsiadującej z nią sypialni był pokój stołowy, gdzie przyjmowano również służbowych gości, bo kierownik malinieckiej podstawówki swojego gabinetu w szkole nie miał.
– To był bardzo ładny pokój, miał piękny parkiet – usłyszałem od pani Teresy.
Z pokoju stołowego przechodziło się do sypialni, gdzie dawniej hrabiostwo Kwileccy mieli jeszcze jeden, nieco mniejszy salon. Dalej była już klatka schodowa głównego, wschodniego wejścia do dworu, z której można się było również dostać na wielki strych, rozciągający się nad całą parterową częścią malinieckiej rezydencji.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!




























