Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościDiety konińskich radnych są tak wysokie, jakby zarabiali 22 tys. zł na miesiąc

Diety konińskich radnych są tak wysokie, jakby zarabiali 22 tys. zł na miesiąc

Dodano:
Diety konińskich radnych są tak wysokie, jakby zarabiali 22 tys. zł na miesiąc

Konińscy radni zrezygnowali z podniesienia sobie diet na środowej sesji, ale to wcale nie znaczy, że całkowicie odstąpili od tego zamiaru. Raczej prędzej niż później dowiemy się zapewne, że wzrosły, mimo powszechnego przekonania wyborców, że już i tak dostają za dużo pieniędzy. Spróbujmy więc na spokojnie przyjrzeć się temu, za co radni miasta Konina chcą brać co miesiąc 2 400 zł i czy rzeczywiście na te pieniądze zasługują.

Zacznijmy od tego, że dieta nie jest wynagrodzeniem za wykonywaną przez radnego pracę, tylko rekompensatą za utracone z tego powodu zarobki. Wynika to nie tylko z ustawy o samorządzie, ale i decyzji sądów, które w uzasadnieniach swoich wyroków podkreślają, że „jeżeli radny w czasie swojej nieobecności podczas prac rady lub jej organów, nie wykonuje innych czynności związanych z pełnieniem mandatu, to nie powinien otrzymać z tego tytułu diety, chociażby ta nieobecność była usprawiedliwiona okolicznościami”.

A podstawowym obowiązkiem radnego jest uczestniczenie w sesjach rady gminy oraz jej organów, a więc komisji. Mówi o tym wprost art. 24, pkt 1 ustawy o samorządzie gminnym. Oprócz tego radni oczywiście spotykają się z wyborcami, rozmawiają z urzędnikami, wyjeżdżają na szkolenia czy ważne uroczystości, ale za to wszystko – jak wyraźnie mówi ustawa o samorządzie gminnym – pieniądze im się nie należą, bo „radny sprawuje mandat społecznie”.

Ustawodawca nie wnika przy tym, czy swoją obecnością na sesji lub posiedzeniu komisji radny wnosi cokolwiek sensownego do ich pracy, pozostawiając to do oceny wyborcom. Prawo do tych dwóch tysięcy z okładem mają więc zarówno ci, którzy nie znają nawet dokumentów przygotowanych na sesję, jak i ci, którzy biorą urlop z pracy (a są tacy), żeby mieć czas na uważne przejrzenie tematyki sesji. Taka sama suma wpływa na konto radnej czy radnego, którzy rzadko się odzywają na sesji czy komisji, a jak już zabiorą głos, mają problem ze składnym przeczytaniem notatek, jak i tych przedstawicieli Rady Miasta, którzy odzywają się tylko wtedy, kiedy mają coś sensownego do powiedzenia i wnoszą do dyskusji naprawdę cenne uwagi.

Skoro liczy się tylko obecność, spróbujmy się zorientować, jakie straty może ponieść przeciętny radny z powodu uczestniczenia w sesjach i komisjach rady. Dyżurów pełnionych dwa albo trzy razy w roku po półtorej godziny nie ma sensu w tym rozliczeniu uwzględniać, bo zajmują one radnym piętnaście minut w skali miesiąca. Rada Miasta Konina zbiera się raz w miesiącu, natomiast poprzedzające ją spotkania komisji odbywają się przeważnie popołudniami, a na dodatek obradują najczęściej łącznie po dwie w tym samym czasie i miejscu. Wychodzi więc na to, że radna czy radny dla wypełnienia swoich obowiązków wynikających z reprezentowania wyborców musi wziąć urlop jedynie raz w miesiącu. Nieco inaczej wygląda to w przypadku osób, które pracują na zmiany, więc przyjmijmy, że radni dwa razy w miesiącu są zmuszeni wziąć urlop bezpłatny.

Nie jestem w stanie wyliczyć, jakie w związku z tym ponoszą straty, bo nie znam wynagrodzeń wszystkich radnych, a poza tym dieta należy im się, nawet jeżeli nie pracują wcale. Przeprowadźmy zatem operację odwrotną. Otóż według stanu na dzisiaj każda radna i radny otrzymują po 2100 zł każdego miesiąca. Zdaję sobie sprawę, że przewodniczący komisji oraz przewodniczący rady i jego zastępca dostają większe pieniądze, ale odłóżmy to na bok. 2100 zł to jest rekompensata za góra dwa dni nieobecności w pracy, a więc 1050 zł za jeden dzień. W tym roku każdy miesiąc ma średnio 21 dni pracy, więc nasze radne i radni otrzymują rekompensatę w takiej wysokości, jakby zarabiali ponad 22 tys. zł miesięcznie. I mówimy tu o czystym dochodzie, bo diety nie są opodatkowane!

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o której nie można zapominać. Otóż inicjatorami uchwały o podniesieniu diet są radni klubu Konińskiej Prawicy Wschodniej Wielkopolski, którzy wraz z utratą władzy przez PiS utracili intratne źródła dochodu. Oni w większości są za podwyżkami. Przeciwni są natomiast przedstawiciele partii rządzącej w kraju i mieście, bo część z nich ma dodatkowe dochody wynikające z zasiadania w różnych radach nadzorczych tak na szczeblu ogólnokrajowym, jak i wojewódzkim czy przede wszystkim miejskim. Im te 300 zł więcej nie robi różnicy.

A teraz kilka zdań o wysokości podwyżki. Trzysta złotych nie wydaje się kwotą wygórowaną, dopóki rozkładamy ją na cały miesiąc. Ale jeśli uświadomić sobie, że dotyczy to tylko dwóch dni pracy, to podzieliwszy 300 przez 2 otrzymujemy 150 zł za dzień. Pomnożywszy tę kwotę przez 21 dni pracy w miesiącu, otrzymujemy skalę tej podwyżki: o 3150 zł za miesiąc. Doliczając do tego obecną wysokość diety w skali miesiąca, otrzymujemy imponującą kwotę 25 150 zł. Tyle zarabiają wysokiej klasy specjaliści.

Zapewne są radni, którzy swoją pracą na takie pieniądze zasłużyli, ale dyskutując o wysokości diety, jaką otrzymują, nie zapominajmy, że nie jest ona wynagrodzeniem za pracę w Radzie Miasta Konina, tylko rekompensatą za zarobki utracone z powodu uczestniczenia w jej pracach.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole