Skocz do zawartości
LM.plWiadomościDzwony dały sygnał do strajku. Nie tylko 1905 rok oczami burmistrza Grętkiewicza

Dzwony dały sygnał do strajku. Nie tylko 1905 rok oczami burmistrza Grętkiewicza

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Dzwony dały sygnał do strajku. Nie tylko 1905 rok oczami burmistrza Grętkiewicza

Warta zajmuje we wspomnieniach Wincentego Grętkiewicza dużo miejsca. Pisze o wędkarzach, którzy łowili w rzece kilkunastokilogramowe sumy, skrupulatnie opisując, jak robiono wędki z leszczyny, spławiki z korka i ptasiego pióra, mocowane na końcu żyłki połączonej ze zwykłym sznurem. Zimą atrakcję stanowiło lodowisko, ciągnące się na zalanych łąkach kilometrami. Dbali o nie dwaj rybaccy bracia Niedźwiedzcy, którzy zamiatali śnieg i na koniec dnia wylewali wodę, żeby wyrównać lód oraz pomagali przypinać łyżwy do butów, co było czynnością mocno skomplikowaną. Za swoją pracę nie pobierali opłaty, zadowalając się napiwkami od łyżwiarzy. Podobnie jak orkiestra strażacka, która w niedzielę i święta przygrywała lodowym tancerzom, „goszczona przez organizatorów zakąskami i płynami odpowiednio rozgrzewającymi”.

Zeppelin i zdjęcia

Ze wspomnieniami Wincentego Grętkiewicza zetknąłem się wiele lat temu, bo pierwszy raz ich obszerne fragmenty ukazały się pod koniec lat osiemdziesiątych, przygotowane do druku przez Piotra Rybczyńskiego. I byłem bardzo rozczarowany, kiedy się okazało, że ich pełna wersja kończy się na roku 1918. Po przeczytaniu całości odkryłem jednak, że w zupełności rekompensuje ten niedostatek bogactwo niezwykle interesujących informacji o czasach wcześniejszych, o czym najlepiej świadczy to, co napisałem wyżej. I z czego korzystałem już w kilku swoich artykułach o historii Konina z cyklu „Konińskie Wspomnienia” („Bitwa pod Koninem”, „Konińska droga do odzyskania niepodległości. Skauci i peowiacy”, „Ośmioro koninian zginęło 11 listopada 1918 r. od kul niemieckich”, „Burmistrz Wincenty Grętkiewicz był więziony we własnej piwnicy”).

Przy czym nie zdołałem zmieścić w swojej publikacji choćby tego, co Wincenty Grętkiewicz napisał na temat wielkich zeppelinów, które pojawiły się nad Koninem w pierwszych dniach wielkiej wojny w sierpniu 1914 roku, o pożarach wiatraków, których właściciele zaczęli przegrywać konkurencję z młynami motorowymi i gaszącej je straży ogniowej, której przewodzili burmistrz Ludwik Ganowicz i właściciel fabryki maszyn rolniczych Ludwik Reymond, czy o nieudanych obchodach 500-lecia dynastii Romanowych w 1913 roku. Niezwykle zabawna jest też opowieść o akcji robienia zdjęć wszystkim mieszkańcom Konina przez Niemców zaraz po ich wkroczeniu do miasta pod koniec 1914 roku.

Gestapo i UB w domu burmistrza

Książka została starannie przygotowana do druku przez Wydawnictwo „Setidava” Miejskiej Biblioteki Publicznej w Koninie, gdzie można ją kupić lub wypożyczyć. Podczas oficjalnej prezentacji „Wspomnień konińskich z lat mojej młodości” Wincentego Grętkiewicza w sali konińskiego ratusza obecna była jego córka Hanna Jarodzka, która odpowiadała na pytania czytelników.

Ironią losu jest, że na czas okupacji Niemcy zajęli dom Wincentego Grętkiewicza postawiony przez niego krótko przed wojną na rogu ulic Wodnej i Szarych Szeregów (fot. 2) i umieścili tam placówkę gestapo. Po wojnie nowe władze nie pozwoliły byłemu burmistrzowi pozostać w Koninie, zamieszkał więc z rodziną we Wrocławiu, gdzie zmarł w 1984 roku. W jego domu natomiast do 1956 roku funkcjonował Urząd Bezpieczeństwa.

strona 3 z 3
Dzwony dały sygnał do strajku. Nie tylko 1905 rok oczami burmistrza Grętkiewicza
Dzwony dały sygnał do strajku. Nie tylko 1905 rok oczami burmistrza Grętkiewicza
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole