Stąd płynął prąd na odkrywkę
Z HISTORII KONIŃSKIEJ KOPALNI

Kopalnia nie była jedynym odbiorcę energii zalegającym z zapłatą, więc dyrekcja Włocławskiej Elektrowni Okręgowej ponaglała Hieronima Piskorza, „kierownika Zakładu Rozdzielnia Glinka” do osobistego inkasowania należności i wpłacenia ich do kasy przedsiębiorstwa.
Bagier i kolejka
Ciekawe informacje o kopalni zawiera korespondencja na temat jej zapotrzebowania na energię elektryczną: „Niniejszym uprzejmie zawiadamiamy o naszym zapotrzebowaniu mocy na najbliższy okres od elektrowni Panów, przyczym (pisownia oryginalna – dop. red.) okres ten możemy podzielić na czas budowy naszej Fabryki, tzn. do chwili uruchomienia jej oraz czas po uruchomieniu.
Pierwszy z wyżej wymienionych czasokresów, który będzie trwał przypuszczalnie do drugiej połowy grudnia rb., charakteryzować się będzie krótkotrwałymi obciążeniami, spowodowanymi uruchomieniem poszczególnych zespołów naszych w celu wypróbowania ich, co odbywać się będzie w porze dnia dla nas dowolnej, a najkorzystniejszej dla Panów i przez Ich podanej.
Zapotrzebowanie to pokrywać będziemy z elektrowni Panów aż do chwili uruchomienia własnej elektrowni, co liczymy, że nastąpi z wiosną przyszłego roku (1946 – dop. red.), przypuszczalnie w miesiącu marcu.”
W tym samym piśmie dyrekcja wymienia urządzenia, które wymagają zasilania energią elektryczną. Najbardziej energochłonne z nich są oczywiście wieloczerpakowa koparka Wiesław (w piśmie opisana jako „bagier”) z trzema silnikami o łącznej mocy 195 kW oraz kolejki linowa i łańcuchowa (109 kW). Stałe zapotrzebowanie kopalni na energię elektryczną inż. Wacław Lidmanowski, który podpisał ten dokument, określił na 639 kW.
Siłownia nie jest w stanie
Tymczasem z odpowiedzi elektrowni wynikało, że nie jest w stanie zaspokoić nawet tak skromnych apetytów górników na prąd. „W okresie budowy fabryki zgadzamy się na dorywcze próby poszczególnych silników o łącznej mocy nie przekraczającej 200 kW w godz. od 10.00 do 14.00.
Odnośnie zapotrzebowania na energię w czasie uruchomienia fabryki nie będziemy w stanie pokryć tak znacznej ilości, gdyż siłownie, z którymi współpracujemy, z przyczyn natury technicznej odmawiają dostawy energii na nasz teren. Własna siłownia w miesiącach zimowych nie jest w stanie pokryć już istniejącego zapotrzebowania sieci miejskiej i dalekonośnej.”
W ostatnim akapicie pisma elektrownia przypomniała, że wciąż nie otrzymała pieniędzy za energię, dostarczoną kopalni pod koniec okupacji i zagroziła odcięciem dopływu prądu w przypadku nieuregulowania należności. Próżno by jednak szukać jakiejkolwiek wzmianki na temat osobnego licznika zużycia energii, którego we wcześniejszych pismach domagała się kopalnia.
A problemy z terminowym regulowaniem rachunków przez kopalnię wcale się nie skończyły, o czym świadczy pismo z 1 października 1946, wzywające KWiFB Morzysław-Marantów do zapłaty kwoty 385.514 zł za energię dostarczoną w lipcu i sierpniu tego samego roku, zakończone – a jakżeby inaczej – groźbą nieuchronnego wyłączenia prądu w ciągu dwóch tygodni.
Zakaz oświetlania wystaw
Kolejne dokumenty ilustrują problem, który włocławska elektrownia zasygnalizowała już wcześniej: deficytu energii elektrycznej. Z powodu częstych wyłączeń prądu uczniowie i uczennice „muszą przerywać naukę” skarży się dyrektor Państwowego Gimnazjum i Liceum Koedukacyjnego Ogólnokształcącego w Koninie Michał Kozłowski, przypominając, że termin pierwszej po wojnie matury zbliża się wielkimi krokami.
Dziękujemy za Twoją obecność. Obserwuj nas w Wiadomościach Google, aby być na bieżąco.







