Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościKonińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem

Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem

Był miejscem zabawy i odpoczynku, ale też tragedii i dopiero w połowie lat pięćdziesiątych, kiedy w basenie przeciwpożarowym utopiło się dwoje dzieci z ulicy Górniczej, postawiono drewniany płot, odgradzający go od parku.

Park i znajdujący się między nim a torami kolejowymi basen przyciągały dzieciaków jak magnes. Sam pamiętam jak pod koniec lat sześćdziesiątych wyciągaliśmy z wody kolegę, który pośliznął się na stromym brzegu obetonowanego zbiornika i zanurzony po pas w wodzie, darł się na całą Kolejową, żeby go ratować. Któryś z nas sięgnął po gałąź (wszystko działo się, oczywiście, pod tak sławnym ostatnio dębem), której tonący kurczowo się uchwycił i wspólnie wyciągnęliśmy go na bezpieczny brzeg. Takich opowieści jest dużo więcej, bo dla pokoleń sprzed ery multimedialnej placem zabaw był cały otaczający świat, a jego najbardziej niebezpieczne miejsca były jednocześnie najbardziej atrakcyjne.

Zawiadowca rósł na środku parku

Najdawniejsze czasy kolejowego parku opisała mi pani Barbara Nowacka, która na początku lat trzydziestych mieszkała w jedynej wówczas kamienicy przy ulicy Dworcowej. To od niej dowiedziałem się, że największą jego ozdobą był stojący wtedy na środku parku olbrzymi dąb (fot. nr 1), dzisiaj nazywany Zawiadowcą. Tak, tak, na środku, bowiem przed wojną park sięgał do samych torów, a basen przeciwpożarowy wybudowali dopiero podczas wojny Niemcy, z kolei od wschodu sięgał aż do budynku późniejszego przedszkola kolejowego (dzisiaj sklep spożywczy „Bartosz”), o czym  świadczą rosnące tam do dzisiaj trzy wielkie kasztanowce (z prawej na fot. nr 2).

Wprawdzie nie wiadomo dokładnie, kiedy park został w tym miejscu urządzony, ale nie mogło to nastąpić przed listopadem 1927 r., kiedy to Piotr Sroczyński kupił tu morgę ziemi ciągnącą się – jak wynika z aktu notarialnego - od ulicy Polnej aż do torów kolejowych. Z mapki można wywnioskować, że w swej północnej części działka ta zajmowała nieco ponad jedną trzecią dzisiejszego parkingu.

Ławki wokół dębu

Barbara Nowacka nie pamięta, kiedy dokładnie zamieszkała w kamienicy przy ulicy Dworcowej, ale na pewno nastąpiło to zanim jeszcze poszła do szkoły we wrześniu 1931 r. A park był już na swoim miejscu, odkąd sięga pamięcią, musiał więc zostać urządzony między rokiem 1928 a 1930, zapewne w tym samym czasie, kiedy budowano ulicę Kolejową.

- Drzew nie było za dużo – pamięta Barbara Nowacka. - Pod dębem się siadało na stojących wokół niego drewnianych ławkach (były chyba ze trzy, a może dwie?) lub spacerowało po żwirowych alejkach obsadzonych krzewami z takimi białymi kulkami (prawdopodobnie śnieguliczkami – dop. red.) albo bzem.

Barbara Nowacka pamięta, że ogrodzony drucianą siatką park (wchodziło się przez furtkę od strony dworca) był bardzo ładny i zadbany: alejki zawsze wygrabione i wysprzątane. Wprawdzie nie było tam  żadnych urządzeń do zabawy dla dzieci – piaskownicy ani huśtawek czy karuzeli – ale codziennie widać było tam spacerujące lub siedzące na ławkach mamy z małymi dziećmi.

strona 1 z 3
strona 1/3
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Konińskie wspomnienia: Jak park stał się parkingiem
Park6
Park7
Park8
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole