Konin. Koniec śledztwa w sprawie przeprawy. Są zarzuty

Do 8 lat pozbawienia wolności grozi kierownikowi budowy, kierownikowi robót mostowych i dwóm inżynierom. Prokuratura postawiła im zarzuty - poinformowała dziś Polska Agencja Prasowa. - Według biegłych doszło do bezpośredniego zagrożenia katastrofy - powiedziała nam rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koninie Ewa Woźniak.
O tym, że most został wadliwie wykonany, okazało się 10 lat po zakończeniu budowy. Wykryto wówczas, że kable sprężające konstrukcje zostały nieodpowiednio zabezpieczone. W związku z tym trzeba było naprawiać usterki i co jakiś czas zamykać most.
- Zarzuty postawione kierownikowi robót mostowych i dwóm inżynierom kierującym robotami dotyczą sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Natomiast kierownikowi budowy przedstawiono zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy - mówi rzecznik prokuratury. Dodaje, że żaden z nich nie przyznał się do winy. Wszyscy natomiast złożyli wyjaśnienia.
Jak informuje Ewa Woźniak, kierownik budowy nie uczestniczył w całości robót. - Upoważnił do tego osoby bez stosownych uprawnień, doświadczenia i przeszkolenia, a to doprowadziło do wielu nieprawidłowości - dodaje. Pozostałym podejrzanym zarzucono, że poświadczali nieprawdę na przykład w dziennikach budowy dotyczących odbioru prac.
Prokuratorzy stwierdzili, że projekt oraz instrukcja montażu i zabezpieczenia kabli były prawidłowe, jednak przez złą iniekcję betonu do otuliny kabli, w niektórych miejscach albo zupełnie go nie było, albo było go za mało. Doprowadziło to do korozji i przerwania jednego z kabli.
Śledczy zamierzają postawić zarzuty również kierownikowi prac sprężania i iniekcji. Jednak mężczyzna jest w tej chwili za granicą, ma zostać przesłuchany po powrocie do kraju.
Szukasz pracy? Kilkaset aktualnych ofert znajdziesz w naszym serwisie ogłoszeniowym.


