Luis adoptowany! Po latach w schronisku znalazł miłość i bezpieczny dom

Ta historia to prawdziwy świąteczny cud! Po prawie 2400 dniach spędzonych w konińskim schronisku Luis pojechał do domu. – Serce wygrało – mówi pani Klaudia.
Luis trafił do schroniska pod koniec kwietnia 2019 roku z ul. Dmowskiego w Koninie. Początkowo był nieufny, ale szybko zdobył serca pracowników i wolontariuszy. Jego przyjazne usposobienie spowodowało, że po jednym ze spacerów portal LM.pl postanowił go wirtualnie zaadoptować.
Niedługo potem w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, że u Luisa zdiagnozowano nowotwór jelita. Pilnie poszukiwany był dom dla schorowanego seniora. Na dramatyczny apel odpowiedziała pani Klaudia z Wałbrzycha.
– Mam już ze schroniska w Koninie niewidomego psa – Zgredka. U mnie nazywa się Teddy i już trzy lata jesteśmy razem. On akceptuje i kocha tylko mnie, więc jest problem, bo wszędzie musi jeździć ze mną. Nawet jak idę w góry, to musiałam te 10 kg na plecach nieść – opowiada pani Klaudia. – Przez przypadek zauważyłam post o Luisie i śledziłam go na bieżąco. Pomyślałam sobie, że takie psy nie mają dużych szans na dom. Luis wymaga szczególnej opieki, a ja mam sporą zgraję, również uratowanych seniorów. No ale mózg się wyłączył i serce wygrało. Ile pożyje, to pożyje. Na pewno będzie miał dobry dom i myślę, że jeszcze pocieszy się tym życiem – dodaje.
Kobieta ma siedem psów i tyle samo kotów. Każdy zwierzak to odrębna, często niełatwa historia. Wszystkie jednak znalazły u niej bezpieczną przystań.
– Te dziadki mnie zawsze chyba chwytają najbardziej za serce – śmieje się pani Klaudia. – Mam już jednego Luisa, który jest 15-letnim psem i został znaleziony z hipotermią w rowie w Oławie. Chciano go poddać eutanazji, ale udało się go uratować i drepta sobie u mnie od pół roku – dodaje.
W związku z tym, że pani Klaudia ma już jednego Luisa, ten koniński będzie miał na imię Lui. Jak się odnajdzie w nowym domu?
– Na pewno te pierwsze dni będą najtrudniejsze, bo będzie się dłużej adoptował, ale to wszystko jest tego warte. Kanapę się wypierze, ściany się odmaluje. Myślę, że będzie mu dobrze, bo moje stado żyje w dużej harmonii – mówi kobieta. – To dla nas obojga szczęśliwy dzień, a dla Lui’ego super prezent na święta – dodaje.
Pani Klaudia od dziecka kochała zwierzęta i przyprowadzała je do domu. Jej siostra angażowała się w pomoc dzieciom, a ona – czworonogom. I tak zostało. Mieszkanie kupiła z myślą o psach oraz kotach. Ma blisko las, do którego chodzi na spacery z całą gromadką. Prowadzi też Instagram (psiara_kociara_13), gdzie można śledzić historie psów i tam też będzie można podglądać, co dzieje się u zaadoptowanego dożywotnio Luisa.
Pracownicy konińskiego schroniska przyznają, że ta adopcja cieszy jak mało która.
– Nadal nie dowierzam – mówi wzruszona Klaudia Borowska. – To jeden z lepszych dni, kiedy starszy i schorowany psiak w końcu ma ten upragniony domek. Takie psy jak Luis mają małą szansę na adopcję. Dlatego stwierdziliśmy, że jedyną szansą dla niego jest taki dom tymczasowy dożywotni, w którym pomagamy właścicielce finansowo w jego leczeniu, w dostępności leków – dodaje.
Starszych i schorowanych psów, które jak najszybciej powinny znaleźć ciepły kąt, jest w konińskim schronisku aż 29.
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!








