Kołodziejczak: „Bardziej zaangażuję się w sprawę atomu w Koninie”

Poseł Michał Kołodziejczak, do niedawna wiceminister rolnictwa, podczas konferencji prasowej w konińskim biurze zapowiedział, że zamierza bardziej zaangażować się w temat budowy elektrowni atomowej w regionie konińskim.
Jak podkreślił, jego decyzja jest reakcją na słowa premiera Donalda Tuska, który w Piotrkowie Trybunalskim wskazał Bełchatów jako drugą lokalizację dla elektrowni jądrowej w Polsce.
– Miałem nadzieję, że mój kolega poseł Tomasz Nowak robi to w dużo skuteczniejszy sposób. Mówię to z przykrością. Poseł, który jest w regionie od ponad 20 lat i jak słyszę to, co powiedział premier, że drugą lokalizacją elektrowni atomowej w Polsce ma być Bełchatów, a nie Konin, to zapaliła mi się czerwona lampka. Wiem, że w ten temat trzeba się mocno włączyć politycznie. Będę na konferencji na temat atomu w Koninie 12 listopada. Liczyłem jednak na to, że w partii, czy klubie dzielimy się tematami, ale dzisiaj już widzę konieczność zaangażowania się w te zagadnienia. To będzie tematem mojej rozmowy z premierem, która miała się odbyć, ale najprawdopodobniej dojdzie do niej po 11 listopada – zapowiedział poseł.
Kołodziejczak nie szczędził także słów krytyki wobec parlamentarzystów z regionu, zwłaszcza byłego wiceministra rolnictwa z Prawa i Sprawiedliwości, Ryszarda Bartosika.
– Gdzie jest główny milicjant, poseł z naszego (37) okręgu, który w trakcie afery z CPK prasował w resorcie rolnictwa? Gdzie jest Ryszard Bartosik, który był wiceministrem. Taka szycha, która wszystko wiedziała, co dzieje się w resorcie, okazuje się, że to nie szycha, tylko balon, z którego powietrze już dawno zostało wypuszczone. Rola Ryszarda Bartosika w ministerstwie rolnictwa okazała się ubraniowa, abstrakcyjna, jak kwiatek do kożucha. Warto, żeby osoby z naszego regionu wiedziały o tym. Bardzo często zwracał uwagę na to, co jest źle robione, jak powinno być, a jest jednym z tych, którzy nie dopilnowali tego problemu. To pokazuje obłudę czy brak kompetencji. Dziwne, że Ryszard Bartosik w ostatnich tygodniach zapadł się pod ziemię. Nawet nie broni swojego byłego szefa Roberta Telusa – mówił parlamentarzysta.
Zapowiedział również, że analizowany jest temat gospodarstw z regionu, które znajdują się w zasobach Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. – Okazuje się, że te grunty też były elementem zainteresowania biznesmenów, polityków, by móc na budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego się dorobić – zdradził Michał Kołodziejczak.
Podczas spotkania parlamentarzysta odniósł się także do sytuacji w polskim rolnictwie. – Mamy moce produkcyjne zbudowane na bardzo wysokim poziomie. Rolnicy rozwinęli swoje gospodarstwa, ale państwo przez dekady było obojętne na budowanie marek, które mogłyby stanowić wartość dodaną do produktu. W takim kierunku idzie cały świat, a my mówimy tylko o ograniczeniach – stwierdził.
Zdaniem Kołodziejczaka, rolnicy nie potrzebują litości, lecz mądrego wsparcia i strategii rozwoju. – Nie chcę, żeby ciągle mówiono o mnie rolniku, że potrzebuję tylko i wyłącznie pomocy, ochrony, podania ręki. Potrzebuję polityków, którzy będą mieli wizję i strategię na rozwój rolnictwa. Obecny język tego resortu mi się nie podoba. Nie róbcie z rolników ludzi, którzy sobie nie radzą. Są jedną z grup zawodowych, która dobrze wykorzystała pieniądze unijne, rozwinęła swoje miejsca pracy, gospodarstwa. Czekam raczej na dalsze kroki, czyli budowanie marki – podsumował poseł.



