NA NIEDZIELNY WYPAD. Ślesińskie tężnie. Ciechocinek to może nie jest, ale solankę powdychać można

Cztery tężnie skryte wśród drzew to atrakcja gminy Ślesin, którą nie wszyscy znają. – To jest miejsce, gdzie można iść i w spokoju troszkę posiedzieć – mówi Mariusz Zaborowski, burmistrz gminy.
Pierwsze skojarzenia związane z atrakcjami turystycznymi gminy Ślesin to raczej jeziora, plaża i koncerty, a nie... tężnie solankowe. Ale leśny zakątek niedaleko mariny skrywa miejsce, z którego chętnie skorzystają miłośnicy spokoju, ciszy i relaksu.
„Nie chcemy być Ciechocinkiem”
Cztery tężnie solankowe stoją w lesie za ślesińską mariną. Można do nich dojść na pieszo, kierując się od mariny w kierunku północnym. Prowadzącym w górę chodnikiem wystarczy podejść nieco ponad sto metrów, a następnie skręcić w prawo. Można też pod tężnie podjechać bezpośrednio autem – po zjeździe z głównej drogi, zamiast skręcać w lewo na marinę wystarczy jechać cały czas prosto. Tuż przy tężniach jest płatny parking (10 zł za wjazd).
– Rzeczywiście jest wiele osób, którym trzeba wytłumaczyć, gdzie one są. Ale ci, którzy już raz tam przyszli, lubią wracać – przekonuje Mariusz Zaborowski, burmistrz gminy Ślesin. – Jest to teren, który mamy dopiero od dwóch lat, ale fajnie funkcjonuje. To nie są ogromne tężnie, ale też nie taki był nasz zamysł. Ma to być fajne miejsce do pospacerowania, do spędzenia czasu, jest duży plac zabaw dla dzieci.
Przy tężniach można usiąść, są bowiem ławeczki. Relaksująco działa nie tylko kapiąca z gałązek woda, ale również leśne otoczenie tężni. – Było wiele dyskusji, a czemu takie małe. My nie chcemy być Ciechocinkiem. To jest miejsce, gdzie można iść i w spokoju troszkę posiedzieć. To nie jest główny pomysł na funkcjonowanie Ślesina, ale rozumiemy też osoby, które przyjeżdżają do nas z dziećmi, czy osoby starsze – mówi Mariusz Zaborowski.
Pomogą na chore zatoki, czy nadciśnienie
Tężnie, a dokładniej bogate w sole areozole przez nie wytwarzane, mają działanie nie tylko relaksujące, ale i lecznicze. Pozytywnie wpływają na osoby cierpiące na schorzenia górnych dróg oddechowych, nadciśnienie tętnicze, czy alergie. Burmistrz Mariusz Zaborowski przyznaje, że sam też lubi przejść się nad tężnie. – To jest solanka, którą wytwarzamy przy udziale Kopalni Soli w Kłodawie. Po zakupie soli zostaje wytworzony roztwór, który spływa po gałązkach. Czuć to powietrze, fajną wilgoć.
Niewykluczone, że niedługo ślesińskie tężnie się rozrosną. Docelowo ma być ich osiem. Dodatkowe cztery mają być nieco większe, tak, by wraz z obecnymi stworzyć kształt łodzi. Ponadto w okolicy gmina chce stworzyć oczko wodne i rozwijać sieć ścieżek. – Pomysłów mamy bardzo dużo – przekonuje burmistrz.
Szukasz korepetycji? Odwiedź LM.pl/ogloszenia/korepetycje – znajdź sprawdzonego nauczyciela w Twojej okolicy już dziś!









