Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościNa pokładzie „bombowca”. Krótkie dzieje kolejki do Kazimierza Biskupiego

Na pokładzie „bombowca”. Krótkie dzieje kolejki do Kazimierza Biskupiego

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Na pokładzie „bombowca”. Krótkie dzieje kolejki do Kazimierza Biskupiego
Konińskie Wspomnienia

Fot. Jacek Zaborowski

Na trasie pociągów wzniesiono cztery piętrowe nastawnie, czyli budynki, z których sterowano ruchem kolejowym. Tę w Koninie przy ulicy Torowej wyburzono siedem lat temu przy okazji przebudowy torów i drążenia w tym miejscu tunelu. Linia nie była zelektryfikowana, więc przez pierwsze miesiące piętrowe wagony osobowe do Kazimierza ciągnęły parowozy, tak zwane tendrzaki ściągnięte do Konina aż z Hrubieszowa. Wkrótce jednak zastąpiły je lokomotywy spalinowe. Również piętrusy zostały zastąpione przez inne wagony (fot. 2, autor: Jamnik z Tarnowa, Wikipedia), ponieważ były za duże na ciasne łuki, szczególnie między Gajem a Pątnowem, co powodowało przyspieszone zużycie taboru i nawierzchni.

Na pokładzie „bombowca”

W pierwszych latach funkcjonowania linia miała bardzo dużą popularność. Chętnie korzystali z niej pracownicy firm znajdujących się przy jej trasie, a w sezonie letnim osoby udające się nad Jezioro Pątnowskie lub Gosławskie, wśród których sporą część stanowili uczniowie, a więc i niżej podpisany. Ponieważ nie chciało nam się pieszo pokonywać liczącej kilometr odległości od przystanku przy Elektrowni Pątnów do plaży w tejże miejscowości, skracaliśmy sobie drogę o połowę. Wykorzystywaliśmy mianowicie fakt, że na skręcie w lewo maszynista mocno zwalniał z powodów podanych wyżej, i wyskakiwaliśmy w biegu na wysokości dzisiejszego ronda Bitwy pod Pątnowem 1863. Jak przystało na 13-15 latków nie wierzyliśmy, że może nam się stać cokolwiek złego.

Linia była na tyle popularna, że przez pewien czas jeden z porannych pociągów zestawiany był aż z siedmiu wagonów. Ponieważ ledwo się mieścił na przystankach, kolejarze nazywali go między sobą „bombowcem”.

Wandale w tunelu

W 1981 roku tunel pod torami przedłużono o kilka metrów aż do wyjścia na budowane wtedy nowe osiedle Zatorze, co dla PKP stało się źródłem narastających problemów. Od tego czasu coraz większy procent korzystających z niego osób nie było klientami kolei. Wandale brudzili ściany farbą, tłukli lampy, załatwiali tam potrzeby fizjologiczne, krótko mówiąc – demolowali podziemne przejście. Z badań przeprowadzonych przez PKP w 2002 roku wynikało, że już tylko pięć procent ludzi korzystających z tunelu udawało się w podróż pociągiem.

Przedsiębiorstwo wsparło się nimi w rozmowach prowadzonych z miastem od 1998 roku na temat partycypowania magistratu w kosztach utrzymania obiektu. W 2002 roku doszło do porozumienia i w tunelu odmalowano ściany, zamontowano nowe oświetlenie i tablice reklamowe oraz kamery, z których obraz trafia od tej pory do centrum monitoringu Straży Miejskiej w Koninie.

Kładka na Zatorze

Docelowo linia do Kazimierza Biskupiego miała zostać zelektryfikowana, co – według planistów Zachodniej Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych – miało nastąpić po roku 1996. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych przebudowano jeszcze perony w Niesłuszu, Marantowie i w Gosławicach, a na przystanku przy FUGO firma zbudowała kładkę dla pieszych. Nie doszło natomiast do położenia podobnej konstrukcji na wysokości przystanku w Niesłuszu, co pozwoliłoby połączyć ulicę Torową z Zatorzem. Zadanie było o tyle łatwiejsze, że tory w tym miejscu znajdują się w głębokim wykopie, ale z powodów finansowych poprzestano na wybudowaniu przyczółków po obu stronach.

Po zmianie ustrojowej w 1989 roku liczba pasażerów na linii Konin - Kazimierz Biskupi zaczęła powoli spadać. Malała liczba pracowników, a rosła zamożność pozostałych, z których coraz więcej wolało jeździć do pracy własnym samochodem.

Pożegnanie z papieżem

We wrześniu 1995 roku ostatecznie wstrzymano przewozy pasażerskie na tej trasie. Rok później zlikwidowano piętrową strażnicę przejazdową przy ulicy Paderewskiego, potem przy Gajowej i FUGO. Następna była parterowa strażnica w Gosławicach oraz kładka dla pieszych w Marantowie. W nastawni w Malińcu urządzono przydrożny bar szybkiej obsługi.

Ostatni raz pociągi osobowe pojechały tędy na początku czerwca 1999 roku, zawożąc pielgrzymów do Lichenia na spotkanie z papieżem. Po wejściu w życie ustawy pozwalającej samorządom przejmować na własność linie kolejowe, PKP złożyły taką ofertę władzom Konina i powiatu konińskiego. W sierpniu 2004 roku odbyło się spotkanie, w którym wzięli również udział przedstawiciele ZE PAK, kopalni, Fugo i Cukrowni Gosławice. Jednak nikt nie był w stanie wyłożyć półtora miliona złotych na remont linii i do jej przejęcia nie doszło. W rezultacie na początku 2006 roku zapadła decyzja o likwidacji odcinka od przesmyku w Gaju do Kazimierza Biskupiego.

Przy pisaniu tego tekstu korzystałem z pracy Roberta Michalaka „Dzieje kolei w Koninie”. 

strona 2 z 2
strona 2/2
Na pokładzie „bombowca”. Krótkie dzieje kolejki do Kazimierza Biskupiego
Na pokładzie „bombowca”. Krótkie dzieje kolejki do Kazimierza Biskupiego
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole