Na polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował

W gminie Wierzbinek można znaleźć nietypową uprawę. To pigwowiec, który okazał się alternatywą dla nieopłacalnego zboża dla lokalnych rolników.
Zamiast kolejnych hektarów zboża państwo Raczkowscy z Helenowa w gmnie Wierzbinek znaleźli własny sposób na rolniczą opłacalność. Postawili na pigwowca japońskiego, krzew znany z odporności, intensywnego aromatu i właściwości zdrowotnych. Dziś ich plantacja zajmuje już niemal dwa hektary, na których rośnie ponad dwa tysiące krzewów.
– Mieliśmy wcześniej zboże, ale się nie opłaciło, więc wymyśliliśmy razem z małżonką, że na kawałku ziemi zasadzimy pigwowca – opowiada pan Gabriel. – Po trzech latach dopiero zaczął owocować. Zasadziliśmy więcej i teraz jest na prawie dwóch hektarach. Krzewów ponad dwa tysiące. Młode dopiero będą owocować.
Tegoroczne zbiory Raczkowscy zakończyli na początku listopada. Pigwowiec, choć twardy i cierpki na surowo, to właśnie po pierwszych przymrozkach nabiera najlepszego aromatu. Zbieranie owoców wymaga cierpliwości – krzewy mają ostre kolce, dlatego praca odbywa się wyłącznie w rękawicach. – To jest tak polska cytryna – śmieje się pani Danuta, prezentując swoje domowe wyroby. – Taki soczek ze słoika to my w ciągu dnia wypijamy. Rozcieńczamy tylko ciepłą wodą.
Pigwowiec doskonale radzi sobie w polskim klimacie: znosi suszę i wilgoć, rośnie również w cieniu, nie potrzebuje żyznej gleby i jest mrozoodporny. Wymaga jedynie regularnych przycięć i podstawowej pielęgnacji. Z dojrzałego krzewu można zebrać nawet półtora wiaderka owoców. Owoce są bogate w witaminę C, pektyny oraz potas, żelazo i magnez. Dlatego świetnie nadają się na soki, syropy, nalewki, konfitury czy aromatyczne dodatki do herbaty. A wiosną krzewy pigwowca zachwycają intensywnym, kolorowym kwitnieniem – dzięki temu plantacja Raczkowskich jest widoczna z drogi.
Mimo rosnącej popularności pigwowca, w regionie wciąż brakuje punktów skupu. Raczkowscy sprzedają więc owoce samodzielnie, prosto z gospodarstwa. – Nie opłaca się siać żyta, dlatego spróbowaliśmy czegoś innego. Sami sadzimy, a potem sami zbieramy – mówią zgodnie. W spiżarni pani Danuty pigwowiec występuje w wielu odsłonach: w formie krajanki, soku, z cukrem i bez cukru, a część trafia również do zamrażarki. Przetwory są przeznaczone na domowe potrzeby, nabyć można tylko świeże owoce z plantacji.
Pigwowiec z Helenowa powoli staje się lokalną ciekawostką i przykładem na to, że odwaga do zmian i odrobina intuicji mogą przerodzić się w zdrową i aromatyczną plantację.







