Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWierzbinekNa polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował

Na polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował

Dodano:
Na polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował
Uprawa

W gminie Wierzbinek można znaleźć nietypową uprawę. To pigwowiec, który okazał się alternatywą dla nieopłacalnego zboża dla lokalnych rolników. 

Zamiast kolejnych hektarów zboża państwo Raczkowscy z Helenowa w gmnie Wierzbinek znaleźli własny sposób na rolniczą opłacalność. Postawili na pigwowca japońskiego, krzew znany z odporności, intensywnego aromatu i właściwości zdrowotnych. Dziś ich plantacja zajmuje już niemal dwa hektary, na których rośnie ponad dwa tysiące krzewów.

Mieliśmy wcześniej zboże, ale się nie opłaciło, więc wymyśliliśmy razem z małżonką, że na kawałku ziemi zasadzimy pigwowca – opowiada pan Gabriel. – Po trzech latach dopiero zaczął owocować. Zasadziliśmy więcej i teraz jest na prawie dwóch hektarach. Krzewów ponad dwa tysiące. Młode dopiero będą owocować.

Tegoroczne zbiory Raczkowscy zakończyli na początku listopada. Pigwowiec, choć twardy i cierpki na surowo, to właśnie po pierwszych przymrozkach nabiera najlepszego aromatu. Zbieranie owoców wymaga cierpliwości – krzewy mają ostre kolce, dlatego praca odbywa się wyłącznie w rękawicach. – To jest tak polska cytryna – śmieje się pani Danuta, prezentując swoje domowe wyroby. – Taki soczek ze słoika to my w ciągu dnia wypijamy. Rozcieńczamy tylko ciepłą wodą.

Pigwowiec doskonale radzi sobie w polskim klimacie: znosi suszę i wilgoć, rośnie również w cieniu, nie potrzebuje żyznej gleby i jest mrozoodporny. Wymaga jedynie regularnych przycięć i podstawowej pielęgnacji. Z dojrzałego krzewu można zebrać nawet półtora wiaderka owoców. Owoce są bogate w witaminę C, pektyny oraz potas, żelazo i magnez. Dlatego świetnie nadają się na soki, syropy, nalewki, konfitury czy aromatyczne dodatki do herbaty. A wiosną krzewy pigwowca zachwycają intensywnym, kolorowym kwitnieniem – dzięki temu plantacja Raczkowskich jest widoczna z drogi. 

Mimo rosnącej popularności pigwowca, w regionie wciąż brakuje punktów skupu. Raczkowscy sprzedają więc owoce samodzielnie, prosto z gospodarstwa. – Nie opłaca się siać żyta, dlatego spróbowaliśmy czegoś innego. Sami sadzimy, a potem sami zbieramy – mówią zgodnie. W spiżarni pani Danuty pigwowiec występuje w wielu odsłonach: w formie krajanki, soku, z cukrem i bez cukru, a część trafia również do zamrażarki. Przetwory są przeznaczone na domowe potrzeby, nabyć można tylko świeże owoce z plantacji.

Pigwowiec z Helenowa powoli staje się lokalną ciekawostką  i przykładem na to, że odwaga do zmian i odrobina intuicji mogą przerodzić się w zdrową i aromatyczną plantację.

Na polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował
Na polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował
Na polu pigwowiec zamiast żyta. Pomysł, który zaowocował
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole