Powiatowy rolnik roku ze Skulska. Pasieka Wędrowna miodem płynąca

Z dziadka pasji uczynił sposób na życie. Michał Ciesielczyk ze Skulska, tegoroczny „Powiatowy Rolnik Roku”, prowadzi nowoczesną Pasiekę Wędrowną, w której tradycja spotyka się z technologią. Za miodem jego pszczoły wędrują po całej Polsce – od rzepaku po wrzos.
Zaczęło się niewinnie – od pomocy dziadkowi i ojcu przy ulach i pierwszego „kieszonkowego”. Dziś Michał Ciesielczyk ze Skulska prowadzi jedną z najbardziej rozpoznawalnych pasiek w regionie, a jego praca została doceniona przez kapitułę konkursu „Powiatowy Rolnik Roku”. Statuetkę odebrał podczas dożynek powiatu konińskiego, które odbyły się w Rzgowie.
Jak to się zaczęło?
– Wciągnął mnie w to ojciec, pomagałem dziadkowi przy pszczołach. Najpierw z ciekawości, później już z pasji – wspomina Michał. Ciesielczyk. Po gimnazjum wybrał Technikum Pszczelarskie w Pszczelej Woli na Lubelszczyźnie. Lata nauki i mieszkania w internacie dały mu nie tylko fach w ręku, ale też samodzielność. – To szkoła życia. W wakacje mieliśmy praktyki w Austrii, Niemczech i we Włoszech. Tam zobaczyłem, jak wygląda nowoczesne pszczelarstwo, że można z tego żyć - mówi po latach.
Po ukończeniu technikum Michał wyjechał do pracy w Niemczech – do zawodowego pszczelarza, który posiadał ponad tysiąc rodzin pszczelich. – To była fabryka miodu w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nowoczesne maszyny, automatyzacja, przemyślana logistyka. Zobaczyłem, że da się połączyć tradycję z technologią – opowiada. Po powrocie do Skulska postanowił rozwijać ojcowiznę, wdrażając rozwiązania, które wcześniej widział za granicą.
Ule wędrują
Dziś Pasieka Wędrowna Michała Ciesielczyka liczy około 250 pszczelich rodzin. Ule stoją na kilku pasiekach w gminie, ale w sezonie pszczoły „wędrują” po całej Polsce. – Produkujemy miody odmianowe. W zależności od tego, co i gdzie kwitnie, przewozimy ule – tłumaczy pszczelarz. – Najpierw rzepak, potem akacja, facelia, nostrzyk, który siejemy sami na siedmiu hektarach, a później gryka – z nią jeździmy aż w Kotlinę Kłodzką.
Przemieszczanie uli to precyzyjna logistyka – wszystko odbywa się wieczorem lub wcześnie rano, gdy pszczoły są jeszcze w ulu. – Trzeba złapać moment, kiedy wszystkie są „w domu” – uśmiecha się Michał. Choć w pszczelarstwie wiele zależy od pogody, ten rok był dla pasieki udany. – Teraz kończymy sezon, pszczoły po wrzosie są podkarmiane na zimę. A wrzosowy to jeden z najbardziej cenionych miodów – ma nie tylko wyjątkowy smak, ale też mnóstwo właściwości prozdrowotnych – mówi.
Miododajna kraina
Dziś w Pasiece Wędrownej powstaje dziewięć rodzajów miodu, a także miody smakowe. O każdym z nich powstaje osobny wpis w specjalnej księdze, którą prowadzi żona Michała – z ciekawostkami o roślinie, z której pochodzi nektar. – To taka nasza kronika wiedzy o miodzie – dodaje z dumą.
Pasieka w Skulsku jest coraz bardziej zautomatyzowana. – Zainwestowaliśmy w sprzęt, który usprawnia pracę. Dziś możemy odwirować miód ze stu uli dziennie, a nie z dziesięciu, jak kiedyś – mówi Ciesielczyk. Poza własną działalnością, Michał jest też prezesem Koła Pszczelarzy w Skulsku, zrzeszającego około 30 lokalnych pasjonatów. – Wspieramy się, wymieniamy doświadczeniami. Pszczelarstwo to nie tylko praca, to styl życia – mówi.
Na pytanie, dlaczego warto sięgnąć po miód, odpowiada bez wahania: – Bo to samo zdrowie. Można nim zastąpić cukier, wspomaga odporność, działa przeciwzapalnie. W miodzie jest cała natura – wystarczy tylko po nią sięgnąć
Pasieka Wędrowna Michała Ciesielczyka to nie tylko źródło pysznego miodu, ale też przykład, jak pasja, nauka i praca mogą stworzyć nowoczesne gospodarstwo oparte na tradycji.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!


















