Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościPrzyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi

Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Konińskie Wspomnienia

Cztery dni temu minęło dokładnie 21 lat od chwili, kiedy w lesie nieopodal potężnego dyskotekowego kompleksu w Lądku znaleziono ciało zgwałconej i uduszonej 26-latki. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano podejrzanego o popełnienie tego czynu Jarosława S., który kilka miesięcy później usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności.

Czy to możliwe, że Sąd Okręgowy w Koninie skazał niewinnego człowieka? Tak przynajmniej twierdzi podsądny, a rzecznik praw obywatelskich zwrócił się właśnie do Sądu Najwyższego o kasację wyroku.

Zgwałcona i uduszona

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 20 na 21 listopada 2004 roku. Małgorzata wybrała się w sobotę do dyskoteki „Faraon” w Lądku ze swoją młodszą siostrą. Monika tłumaczyła później, że około północy straciły się z oczu i dlatego do domu wróciła sama. Rano zaniepokojona rodzina podjęła poszukiwania. Wkrótce dokonali makabrycznego odkrycia: w lasku nieopodal dyskoteki leżało częściowo obnażone ciało 26-latki. Już z pierwszych oględzin wynikało, że została zgwałcona i uduszona.

Na zwłoki natknęła się jej młodsza siostra, z którą razem były na feralnej dyskotece. I to Monika powiedziała śledczym, że widziała Jarosława S. wracającego nad ranem z lasu do budynku dyskoteki. Jej uwagę zwrócił fakt, że miał mokre spodnie. Obciążyły go również zeznania szatniarza, do którego Jarosław S. przyszedł po kurtkę zamordowanej. Nie dostał jej, bo dziewczyna zastrzegła, by nie oddawał nakrycia nikomu obcemu.

Żyła, kiedy się rozstali

Choć Małgorzata była krawcową z zawodu, zarabiała głównie przy zbiorach ogórków w Niemczech. Z ostatniej takiej wyprawy wróciła nieco ponad miesiąc przed tragiczną dla siebie nocą. Postrzegana była jako osoba nieśmiała i domatorka. Raz, dwa razy w miesiącu jeździła z siostrą na dyskoteki, ale nie była skłonna do zawierania przygodnych znajomości. Z 21-letnim Jarosławem S. znali się co najmniej z widzenia, bo ich miejscowości są od siebie oddalone niespełna pięć kilometrów. Czasami rozmawiali ze sobą, ale nie utrzymywali bliższych kontaktów.

Z aktu oskarżenia wynikało, że Jarosław S. przyznał się do wyjścia z dyskoteki z Małgorzatą krótko przed pierwszą w nocy i do zbliżenia, do jakiego miało wtedy między nimi dojść. Zapewnił jednak, że na wszystko się zgodziła i żyła, kiedy się rozstali. Pamiętał, że krótko po północy lokal opuściła dziewczyna, z którą był umówiony i nie wiedział, co ze sobą zrobić.

W pełni świadomy

Zdecydowanie więcej przypomniało mu się podczas eksperymentu procesowego, który przeprowadzono w miejscu spotkania z zamordowaną dziewczyną. Jarosław S. dodał do swoich wcześniejszych wyjaśnień, że dążył do powtórnego zbliżenia, ale Małgorzata zaczęła się wyrywać. Wtedy przydusił ją klatką piersiową do ziemi i przytrzymał tak długo, aż znieruchomiała. Kiedy zauważył, że nie daje znaków życia, poderwał się na nogi, sprawdził puls na szyi i dotknął klatki piersiowej, czy bicie serca jest wyczuwalne. Kiedy stwierdził, że dziewczyna nie żyje, nałamał gałęzi, by ukryć ciało.

Choć za gwałt i zabójstwo groziła mu wysoka kara, młody mężczyzna wyraźnie się ożywiał, kiedy przychodziło mu mówić o seksualnych podbojach. Chełpił się przed śledczymi, że po powrocie na dyskotekę poderwał kolejną dziewczynę i z nią też odbył stosunek. Jego postawa w śledztwie sprawiła, że został poddany kilkutygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Ale biegli nie dopatrzyli się u Jarosława S. choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego, co oznaczało, że w momencie popełnienia zarzucanego mu czynu był w pełni świadomy tego, co robi.

Założyła mu prezerwatywę

Proces rozpoczął się niemal po roku przygotowań, w październiku 2005 roku. Jarosław S. wszedł do sali sądowej wyprostowany, nawet nie odwracając głowy na widok aparatów fotograficznych w rękach dziennikarzy. Nie peszyły go ani błyski fleszy, ani obecność kamery. Zaraz po odczytaniu przez prokurator Krystynę Kasprzak aktu oskarżenia mężczyzna oświadczył, że chciałby złożyć wyczerpujące wyjaśnienia, a w jego ręku pojawił się grupy plik zapisanych kartek.

– Chciałem odwołać wszystkie swoje wcześniejsze zeznania – usłyszeli zgromadzeni na sali sądowej. – Ja nie spotkałem tamtej nocy w „Faraonie” Małgorzaty. Tylko raz ją widziałem z daleka i nie zamieniliśmy z sobą nawet jednego słowa.

Prawdą natomiast jest to, co mówił o swoich późniejszych poczynaniach, wyznał przed sądem. Krótko po pierwszej w nocy spotkał koleżankę, która podczas tańca okazywała silne podniecenie, więc poszli do lasu. Tam się kochali. Widać było wyraźnie, że Jarosławowi S. sprawia przyjemność mówienie o szczegółach tego rodzaju wydarzeń. Wszyscy obecni na sali sądowej usłyszeli z jego ust, że dziewczyna sama założyła mu prezerwatywę.

Bili i kopali

Relacjonując swój pobyt w dyskotece „Faraon” w nocy z 20 na 21 listopada 2004 roku oskarżony zgubił całą godzinę. Wcześniej twierdził, że dziewczyna, z którą umówił się w dyskotece, odjechała do domu tuż po północy. Zeznając w sądzie, przesunął ten moment o całą godzinę później, dzięki czemu mógł spokojnie twierdzić, że tuż po rozstaniu się z nią spędził czas na miłosnych igraszkach z inną. A według ustaleń poczynionych przez biegłych medyków Małgorzata zmarła właśnie około godziny pierwszej.

– Dlaczego oskarżony mówi teraz co innego, niż zeznał przesłuchującym go policjantom i pani prokurator? – zapytał sędzia Waldemar Cytrowski.

Zerkając co chwila w notatki, Jarosław S. opisał wstrząsającą historię znęcania się nad nim przez piątkę policjantów, którzy zmusili go do przyznania się do intymnego spotkania z zamordowaną kobietą w lesie i pozbawienia jej życia.

strona 1 z 2
strona 1/2
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Przyznał się do zabójstwa, bo nie wiedział, gdzie jest i co robi
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole