Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościTajne przez poufne. Rekordowe podwyżki dla jednego bloku na Zatorzu

Tajne przez poufne. Rekordowe podwyżki dla jednego bloku na Zatorzu

Dodano:
Tajne przez poufne. Rekordowe podwyżki dla jednego bloku na Zatorzu

Wszystko zaczęło się w grudniu, przed zeszłorocznymi świętami Bożego Narodzenia. Rozpoczynały się pierwsze przygotowania do Świąt, myślami było się już powoli na urlopie, a zarazem gorączkowo poszukiwało się propozycji na prezenty. Właśnie wtedy Spółdzielnia Mieszkaniowa Zatorze stwierdziła, że to odpowiedni moment, aby mieszkańcom budynku przy ulicy Chopina 16A przekazać w oficjalnym piśmie, że „konieczne jest podjęcie decyzji o radykalnej podwyżce, która ma umożliwić spłatę zadłużenia.” Zadłużenia w wysokości prawie 600 tys. zł. Czynsz miał wzrosnąć nawet o 1611,17 zł w stosunku do aktualnego. Tak przynajmniej wskazuje otrzymane przezeń pismo. Dla niektórych oznaczałoby to koszty w wysokości niemal 2,5 tys. zł samego czynszu plus jeszcze opłaty. Niekiedy te koszty byłyby jeszcze wyższe… Sama podwyżka to kwota sięgająca rocznie niecałych 20 tys. zł.

Pod koniec pisma Prezes Spółdzielni Maciej Ostrowski tłumaczy, że miało ono mieć charakter zaczepny. Zarząd chciał w ten kreatywny sposób skłonić mieszkańców do rozmów nt. ciężkiej sytuacji finansowej budynku. Dodał również, iż nikt nie ma zamiaru nakładać nań aż tak wysokiej podwyżki. Przyznaję, nie jestem ekspertem od komunikacji społecznej. Mam jednak pewne wątpliwości, czy właśnie w taki sposób należy mieszkańców zapraszać do rozmowy na tak drażliwy temat… Niemniej, mieszkańcy zaproszenie przyjęli. Wszak myślę, że Prezes zakładał, iż będzie ona przebiegać zupełnie inaczej…

Dobrze, ale skąd się ta podwyżka wzięła? Jak wynika z pisma, kilkadziesiąt lat temu budynek zbudowano wraz z tarasami. Gdy pada deszcz lub śnieg, owe tarasy są zalewane. W konsekwencji powodują one niszczenie całego budynku, co prowadzi do kolejnych remontów. Niszczeje także część wspólna. A jak wiadomo, gdy mowa o częściach wspólnych, to oczywiście uznano, że za remont powinni zapłacić mieszkańcy. W końcu to aktualni mieszkańcy są winni tego, że 20-30 lat temu ktoś źle zaprojektował lub wybudował budynek. Nie ma nawet znaczenia fakt, że w 2017 roku zmniejszono składkę na fundusz remontowy z 95 zł na 75 zł miesięcznie. Po co, skoro od kilkudziesięciu lat wiadomo, że tarasy są zalewane i trzeba je remontować? Oficjalnego wyjaśnienia nie ma. Dostępu do uchwał Rady Nadzorczej, która zatwierdziła obniżkę, póki co, też nie. O tym jednak za chwilę.

Za chwilę, bo na nagraniu z Radia Poznań jedna z osób, prawdopodobnie ktoś z Zarządu lub Rady Nadzorczej Spółdzielni, sugeruje dość wyraźnie, iż podwyżka wynika z przeprowadzonej w 2016 roku termomodernizacji budynku. Tyle że, zgodnie z tym co mówią mieszkańcy, ta miała być dofinansowana ze środków unijnych, a pozostała część środków miała pochodzić z dodatkowej wspólnej składki na ten cel. Ślad po termomodernizacji można znaleźć również w tabelach sprawozdania finansowego za 2016 rok. Co ciekawe, wynosi nieco mniej aniżeli wysokość zadłużenia. Sęk w tym, że informacji o dofinansowaniu termomodernizacji ze środków unijnych nie da się zweryfikować.

Które z tych tłumaczeń jest prawdziwe? Trudno powiedzieć. Być może jedno wynika z drugiego, być może oba są wyłącznie oficjalnym uzasadnieniem powodu zadłużenia. Tego również nie da się zweryfikować. Sedno sprawy leży jednak gdzie indziej. Wszystkie problemy na linii mieszkańcy – Spółdzielnia powoduje brak jawności i utrudnianie mieszkańcom Spółdzielni dostępu do dokumentów przez jej Zarząd. Nie mówiąc już o tym, że takim podejściem nie buduje się zaufania i atmosfery do rozmowy.

Spółdzielnie prawnie funkcjonują jako osoby prawne, nie publiczne. Niektórzy mówią, że mogą być traktowane jak firmy. W przeciwieństwie do firm, spółdzielnie nie mają na celu generowania zysku, a zaspokajanie potrzeb swoich mieszkańców i członków. Dlatego spółdzielnie posiadają też odrębne od instytucji publicznych przepisy prawne dotyczące jawności i dostępu do dokumentów. Niestety, powszechną w Polsce praktyką jest utrudnianie przez spółdzielnie tego dostępu. Spółdzielnia Mieszkaniowa Zatorze nie jest tutaj wyjątkiem.

Jawność w spółdzielniach określa art. 81 Ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Mówi on tym, że mieszkańcy mają prawo prosić o kopię takich dokumentów jak regulaminy, statut, uchwały, protokoły obrad, czy też sprawozdania finansowe. Kolejne ustępy tego artykułu mówią o tym, że powinny one być udostępnione na stronie internetowej spółdzielni. Zarząd Spółdzielni tego obowiązku nie realizuje. Co więcej, miesiąc po nagłośnieniu całej sprawy przez Radio Poznań i Meloradio, a później także przeze mnie na Konin. Mam Prawo Wiedzieć, dokumentów obecnie jest jeszcze mniej niż wówczas. O ile wcześniej można było znaleźć kilkanaście uchwał, o tyle obecnie nie sposób ich odszukać. Sprawozdań finansowych i protokołów obrad jak nie było, tak nie ma. Nie da się ich obejrzeć na stronie z poziomu przeglądarki.

Według tego co mówią mieszkańcy, Spółdzielnia uważa, iż dostęp do dokumentów posiada Rada Nadzorcza. Mieszkańcy zaś mogą się  zapoznać z ich treścią na miejscu, czyli w siedzibie Spółdzielni. Tak zresztą głosi Statut Spółdzielni Mieszkaniowej Zatorze, co jednoznacznie wskazuje na jego niezgodność z wspomnianą ustawą. Tak więc zainteresowany musi najpierw wziąć wolny dzień w pracy, by móc pójść do spółdzielni i zapoznać się z dokumentami. O ile w ogóle spółdzielnia się na to zgodzi. Z relacji mieszkańców wynika, że taka wizyta nie ma miejsca z dnia na dzień. Z tego co wiem, mieszkańcy otrzymali jakąś część obiecanych pism, jednak nie były to wszystkie dokumenty, o które prosili. Reszta miała zostać dostarczona na tydzień przed spotkaniem mieszkańców z Zarządem i Radą Nadzorczą, które miało się odbyć wczoraj, 31 stycznia. Spotkanie odwołano. Mieszkańcy pozostałych dokumentów nie otrzymali.

Dlaczego to takie ważne?

Jak inaczej można się dowiedzieć, z czego wynika zadłużenie w wysokości niemal 700 tys. zł? To szczególnie ważne dlatego, że w przestrzeni publicznej pojawiły się już dwa uzasadnienia i żadnego nie da się jednoznacznie zweryfikować. Co mówią uchwały rady nadzorczej, w których uzasadniono obniżenie składkę na fundusz remontowy? Dlaczego w ogóle obniżono składkę, skoro wszyscy mieli wiedzę, że budynek wymaga remontów? Po prostu: jak inaczej mogą mieszkańcy sprawdzić, czy przypadkiem nie są naciągani na spłatę długu wynikającego z działań Zarządu Spółdzielni?

Wciąż zachęcam mieszkańców do korzystania ze swoich praw i walki o dostęp do tych dokumentów, które powinni móc przeglądać ZA DARMO na stronie internetowej Spółdzielni. Zdaję sobie sprawę, że to walka niełatwa. Szczególnie, gdy słyszę, że koszt ksero jednej strony to 5 zł (!!!). Wiele orzeczeń sądu mówi o tym, iż Spółdzielnia musi umieć wykazać, z czego taki koszt wynika – pomimo tego, iż ma prawo samodzielnie ustalić wysokość opłaty za ksero. Umie ktoś wyjaśnić, jak skserowanie jednej strony np. sprawozdania finansowego generuje taki koszt? Aby przedstawić skalę tej patologicznej ceny, dodam, że 25-stronicowe sprawozdanie skserowane w całości wyniesie raptem… 125 zł.

A jak to tłumaczy sam Prezes? Po publikacji swojego tekstu 14 grudnia 2021 roku na fanpage’u Konin. Mam Prawo Wiedzieć dowiedziałem się jedynie tyle, iż to Rada Nadzorcza Spółdzielni Zatorze postanowiła w ten sposób rozwiązać problem. Od tamtego czasu Prezes nabrał wody w usta. Z tego co wiem, odmawiał wypowiedzi także mediom, tłumacząc, iż najpierw chce spotkać się z Radą Nadzorczą i mieszkańcami. Tyle że spotkanie z mieszkańcami odwołano.

Myślę, że sprawie wciąż daleko do końca i jeszcze nie raz będzie można o niej usłyszeć. Szczególnie, że robi się wiele, by niewiele o niej usłyszeć.

Czytaj więcej na temat:Zatorze, Maciej Ostrowski , opinie
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole