Wywożą to do podkonińskich lasów. Leśnicy ostrzegają: To może słono kosztować

Zdjęcie ilustracyjne
Mniej więcej 68 cystern śmieci zebrano w ostatnim dziesięcioleciu w podkonińskich lasach. Najgorzej jest w Puszczy Bieniszewskiej oraz w okolicy Ślesina, Rudzicy i Grąblina.
Mimo obowiązku prowadzenia przez gminy PSZOK-ów, do których można wywieźć śmieci, nadal nie brakuje tych, którzy pakują niepotrzebne rzeczy do samochodu i wywożą je do lasu.
– Na PSZOK-ach trzeba zapłacić za niektóre śmieci, np. za opony czy części od samochodów. W związku z tym lądują one w lasach. PSZOK może jest gdzieś daleko, a las w każdym miejscu – mówi Grzegorz Bąk, rzecznik Nadleśnictwa Konin. – Osobiście tego nie rozumiem. Trzeba się liczyć z tym, że w lesie można dostać mandat za wywóz śmieci i sam wjazd do lasu – dodaje.
Pozytywną informacją jest to, że śmieci w lasach jest mniej. W 2017 roku Nadleśnictwo Konin zebrało ich prawie 240 metrów sześciennych, a w tym roku – 133 metry sześcienne.
– Widać tę tendencję spadkową, ale mimo tego, że jest mniej śmieci, koszty ich posprzątania są podobne. W 2017 roku zapłaciliśmy prawie 40 tys. zł, a w 2026 roku to niespełna 47 tys. zł – mówi Grzegorz Bąk. – Od 2017 roku zebraliśmy prawie 1700 metrów sześciennych śmieci i to jest cały przekrój: od mebli przez opony po części samochodowe i plastiki. Są też śmieci bytowe, ale najwięcej jest jednak takich wielkogabarytowych – dodaje.
Poza tym, że wysypiska w lesie nie wyglądają estetycznie, zagrażają bezpieczeństwu. Może na przykład dojść do wybuchu pożaru. Grzegorz Bąk wspomina też o dzikich zwierzętach, które mogą się zranić, rozszarpać worki i roznieść je po lesie.
– Nasze nadleśnictwo ma ponad 14 tysięcy hektarów. Reagujemy na każdy sygnał o nielegalnym wysypisku i staramy się jak najszybciej takie miejsce zlokalizować, a potem posprzątać. Musimy jednak zaangażować ludzi i sprzęt. To jest naprawdę logistyczne wyzwanie, bo śmieci nie leżą przy leśnych duktach. Poza tym taki pracownik mógłby w tym czasie wykonywać inne zadania służące ochronie przyrody, hodowli lasu, a nie zbierać śmieci – mówi Grzegorz Bąk.
Leśnicy mają zlokalizowane miejsca, do których najczęściej wywożone są śmieci. To przede wszystkim lasy w okolicach Rudzicy, Grąblina i Ślesina oraz Puszcza Bieniszewska – czyli te, które odwiedza najwięcej osób i gdzie kwitnie turystyka oraz rekreacja. W niektórych lasach instalowane są fotopułapki.
– One pilnują między innymi tego, żeby nie było kradzieży drewna i nielegalnych wjazdów do lasu. Przy okazji może się nagrać taka osoba, która wyrzuca śmieci. Natomiast w miejscach, w których śmieci często się pojawiają, specjalnie ustawiamy fotopułapki – mówi Grzegorz Bąk. – Nasza straż leśna ma też drona, którym może namierzyć osoby nielegalnie wjeżdżające do lasu. I wtedy możemy złapać sprawcę wywożącego śmieci na gorącym uczynku – dodaje.
Za nielegalny wywóz śmieci grozi od 500 zł do 5 000 zł. Poza tym taka osoba musi posprzątać teren i ponieść koszty utylizacji. Natomiast jeśli przez wysypisko w lesie dojdzie do szkód w środowisku albo porani się zwierzę, wtedy sprawa trafia do sądu.
Szukasz pracy? Kilkaset aktualnych ofert znajdziesz w naszym serwisie ogłoszeniowym.







