Amerykańskie flagi zawisły sto lat temu na balkonie konińskiego urzędu
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Fot. Ośrodek „Karta”
Balkon starostwa, czyli dzisiejszego Urzędu Miejskiego w Koninie, był tego dnia obwieszony chorągiewkami amerykańskimi i polskimi, a Jan Borzęcki, ówczesny inspektor szkolny swoją mowę „o cywilizacyjnej i humanitarnej działalności Ameryki” zakończył okrzykiem na cześć narodu amerykańskiego.
Wcześniej proboszcz Jan Kabata wygłosił u stóp ołtarza przemowę o rozwoju cywilizacyjnym Ameryki, który „góruje nad całym światem”. Tak 4 lipca 1926 roku Konin świętował 150-lecie ogłoszenia Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej.
Konin nie dotarł do Ameryki?
Eugeniusz Głoszkowski, który zamieścił na pierwszej stronie Głosu Konińskiego sprawozdanie z tej uroczystości, napisał też, że „po odegraniu przez orkiestry hymnów narodowych amerykańskiego i polskiego odbyły się zdjęcia fotograficzne z uroczystości do albumu pamiątkowego, które za pośrednictwem Urzędu Wojewódzkiego zostanie przesłane do Ameryki”.
Jak tylko natrafiłem na tę informację, rzuciłem się do wyszukiwarki strony polska1926.pl, przekonany, że znajdę tam idealną ilustrację do tego artykułu. Niestety strony, jaka miała być przez konińskie Starostwo Powiatowe sporządzona, tam nie ma. A przynajmniej ja nie potrafiłem jej znaleźć.
Mniej niż 5 mln
Jest z tym związane jeszcze inne odkrycie, jakiego dokonałem na stronie polska1926.pl. Okazuje się bowiem, że informacja o zebraniu pod deklaracją ponad 5 mln podpisów, jaką podałem za oficjalnymi ówczesnymi komunikatami, nie jest prawdziwa. Władze podały ją szacunkowo, ale Fundacja Ośrodka „Karta”, która zajęła się zdigitalizowaniem kart i umieszczeniem w internecie doliczyła się ich dużo mniej, bo 1,3 mln.
Co nie zmienia wymowy faktu, że całe to przedsięwzięcie miało wielkie znaczenie dla relacji polsko-amerykańskich. Odkryte w 1996 roku przez pracowników Biblioteki Kongresu 111 tomów zawierających „Deklarację podziwu i przyjaźni dla narodu amerykańskiego od narodu polskiego w podzięce za wsparcie Polski w odzyskaniu niepodległości i wielką pomoc materialną po I wojnie światowej” i milion podpisów już wkrótce zostały wykorzystane przez polską dyplomację jako argument w staraniach o przyjęcie naszego kraju do NATO.
Skorzystało milion dzieci
Zaczęło się od orędzia do Kongresu w styczniu 1918 roku, w którym prezydent Woodrow Wilson oświadczył, że „należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które powinno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza”. A przez pierwsze trzy powojenne lata z Amerykańskiej Administracji Pomocy (ARA) korzystało miesięcznie około miliona polskich dzieci, którym dostarczono w tym czasie około 700 milionów posiłków.
W sumie Polska otrzymała od ARA około 250 tysięcy ton żywności oraz 6 tysięcy ton odzieży o wartości 63 milionów dolarów. Przez ocean przysyłano do Polski także tabor kolejowy, sprzęt techniczny, maszyny rolnicze, samochody i materiały sanitarne. Nie sposób oszacować, ile istnień ludzkich uratowała amerykańska misja medyczna, która wsparła młode państwo w walce z epidemią tyfusu.
Arkusz za złotego
Pierwsza listy z podziękowaniami za „uratowanie od śmierci głodowej tysięcy dziatwy naszej skazanej na zagładę, w chwili, gdy Polska z grobu powstająca nie była w stanie dać im kawałka chleba” dotarły do ARA w 1921 i 1922 roku. Wysyłały je szkoły, urzędy, stowarzyszenia, ale głównie instytucje zajmujące się słabymi, chorymi i potrzebującymi pomocy: szpitale, ochronki, żłobki, domy opieki nad ubogimi kobietami, schroniska, jadłodajnie, przytuliska, domy wychowawcze, sierocińce i stacje opieki nad niemowlętami.
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!








