Zapomniany epizod z drugiej wojny. Rozbity bombowiec w gminie Dąbie

Zapomniana historia sprzed 80 lat wraca dzięki pasji jednego człowieka. Amerykański bombowiec B-17, który rozbił się pod Dąbiem w 1945 roku, może doczekać się miejsca w lokalnej pamięci.
Na skraju jednej z wsi w gminie Dąbie, w powiecie kolskim, niemal osiemdziesiąt lat temu rozbił się amerykański bombowiec B-17. Historia ta, choć zapisana w archiwach, przez dekady funkcjonowała jedynie w opowieściach starszych mieszkańców. Dziś, dzięki pasji i dociekliwości jednego człowieka, zyskuje nowe życie i szansę na upamiętnienie.
Bogdan Chmielecki, pasjonat historii pochodzący z okolic Dąbia, natknął się na wzmiankę o tajemniczym wraku pod koniec wakacji 2024 roku. Zaintrygowany, postanowił przyjechać w rodzinne strony i na własną rękę poszukać informacji.
– Trafiłem na artykuł o samolocie, który miał spaść gdzieś w okolicy. Ponieważ pochodzę z miejsca oddalonego zaledwie 10 kilometrów, sprawa od razu mnie zainteresowała. Odwiedziłem kilka domostw, aż w jednym z gospodarstw starszy mężczyzna pokazał mi fragmenty metalu, które – jak twierdził – pochodziły z wraku – wspomina Chmielecki. - Szczątki samolotu, po wojnie, były wykorzystywane przez okolicznych mieszkańców. To, co dziś byłoby unikalnym artefaktem historycznym, przez lata trafiało na złom lub do codziennego użytku.
Dzięki konsultacjom z innymi miłośnikami historii, udało się ustalić, że chodzi o amerykański bombowiec Boeing B-17. Samolot wystartował 2 marca 1945 roku z bazy 8. Armii Powietrznej Stanów Zjednoczonych we wschodniej Anglii. Celem misji były zakłady petrochemiczne w okolicach Drezna. Maszyna, która miała za sobą, jak wynika z raportów, już 24 misje bojowe, została trafiona przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą. Jeden z silników zaczął dymić, samolot tracił wysokość. Nie mogąc wrócić do Anglii, pilot skierował się na wschód – nad terytorium zajęte przez Armię Czerwoną. Nad Turkiem dziewięciu członków załogi opuściło pokład na spadochronach. Wszyscy przeżyli. Po pewnym czasie zostali przetransportowani do Wielkiej Brytanii.
Tymczasem uszkodzony bombowiec rozbił się na terenie gospodarstwa w jednej z wsi pod Dąbiem. Według mieszkańca, który słyszał tę historię od swoich przodków, sto metrów przed domem samolot ściął drzewo, uszkodził niektóre budynki gospodarcze i spalił krytą słomą stodołę. Pożar rozprzestrzenił się, ale nikt nie ucierpiał. Wśród świadków jest 101-letnia mieszkanka wsi. Jej syn, pan Mateusz, podczas prac polowych trafiał po latach na drobne elementy, prawdopodobnie po tej sytuacji.
– To historia, która mnie wciągnęła bez reszty. Chciałem dowiedzieć się wszystkiego. Docierałem do materiałów archiwalnych, kontaktowałem się również z pasjonatami. Gdybym zainteresował się tym wcześniej, może udałoby się porozmawiać z większą liczbą świadków – przyznaje Bogdan Chmielecki. Choć mieszka już w zupełnie innych stronach, to chętnie przyjeżdża w te rodzinne, aby spotkac się z ludźmi.
Choć historia bombowca została potwierdzona przez źródła archiwalne, na miejscu nie znajdziemy żadnej tablicy informacyjnej, żadnego śladu w dokumentach gminnych. A przecież – jak twierdzi Chmielecki – to idealna opowieść, by włączyć ją do lokalnej edukacji historycznej. – Mieszkańcy powinni wiedzieć, co wydarzyło się niemal pod ich domami. To ciekawostka, która zasługuje na upamiętnienie – podkreśla.
Pomysł popiera burmistrz Dąbia, Tomasz Ludwicki. – Jeśli znalazłaby się grupa poszukiwawcza, która ma uprawnienia, prawne możliwości do tego, aby wchodzić na tereny prywatne, zajmować się badaniem, pozyskiwać pozwolenia na prace ziemne, mogę zadeklarować pomoc administracyjną. I dodaje, że gmina Dąbie posiada kilka miejsc o wartości historycznej – od pola bitwy z I wojny światowej pod Chełmnem po pozostałości po byłym nimieckim obozie zagłady Kulmhof. - Tę historię przekazują sobie osoby, które tam mieszkają, ale nie jest to opisane naukowo. Ja też znam ją od tych mieszkańców i tak funkcjonuje na naszym terenie. Potwierdzone jest faktograficznie, ale nie ma innych opracowań - mówi burmistrz.
Bogdan Chmielecki podaje przykład upamiętnienia i wspomina o tym, że w okolicach Witkowa (wieś Czajki), odsłonięto przed laty tablicę pamiątkową poświęconą amerykańskim lotnikom (awaryjne lądowanie bombowca B-17), którzy walczyli w drugiej wojnie światowej. I proponuje, żeby zostawić taki ślad o tych zdarzeniach również w gminie Dąbie.
Wybierz niezawodny samochód spośród niemal 1000 ogłoszeń – szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!






