Zimowe przetrwanie pszczół zaczyna się latem. Sezon pszczeli dobiega końca

fot. Pasieka Łężyn
Dla pszczół nastała już jesień. Rodziny są najczęściej w bardzo dużej sile, w okolicy coraz mniej kwitnących pożytków. Końcówka sezonu pszczelego, czyli czas refleksji, troski i przygotowań do kolejnego sezonu!
Choć dla nas lato w pełni, to w pasiekach powoli czuć już nadchodzącą jesień. Dla pszczelarzy koniec lipca i sierpień to bardzo, bardzo intensywny okres — sezon pszczeli zmierza ku końcowi, a prace w ulu nabierają nowego, innego charakteru. Jest to również czas troski o kondycję rodzin pszczelich, czas podejmowania działań profilaktycznych i planowania przyszłości pasieki. Co dokładnie dzieje się teraz w ulach i wokół nich?
Według książek, z reguły w drugiej połowie lipca lub na początku sierpnia następuje ostatnie miodobranie. W obecnych czasach, gdy wegetacja roślin mocno zmieniła swój kalendarz, najczęściej jest już po ostatnim miodobraniu (przynajmniej u nas). Czekamy co prawda jeszcze na pożytek z nawłoci, ale jest on nieprzewidywalny i — jeśli się pojawi — traktujemy go jako miły dodatek. Najczęściej pozyskiwany jest teraz (lub chwilę temu był) miód lipowy, spadziowy lub wielokwiatowy późnoletni. Czas ostatniego miodobrania to również ważny moment, bo pszczelarz ocenia kondycję rodzin, ilość czerwiu i siłę robotnic przed wejściem w kolejny etap sezonu — przygotowania do zimowli. W tym okresie można zaobserwować charakterystyczne „brody” przy wylotkach uli — czyli nadmiar pszczół, które najnormalniej nie mieszczą się w środku.
Niektóre pasieki praktykują też ograniczone miodobrania w sierpniu, szczególnie jeśli pszczoły miały dostęp do późniejszych pożytków, np. gryki czy nawłoci. Niezależnie od tego, z końcem lipca rozpoczyna się w pasiekach poważna zmiana priorytetów — nie myśli się już o miodzie, lecz o przyszłości rodzin pszczelich.
Najważniejszym zadaniem pszczelarza pod koniec sezonu jest rozpoczęcie leczenia przeciwko Varroa destructor — pasożytniczym roztoczom, które sieją spustoszenie w rodzinach pszczelich. Leczenie najczęściej zaczyna się zaraz po ostatnim miodobraniu, aby nie zanieczyścić miodu lekami, i trwa kilka tygodni. Stosowane są różne metody walki z tym pasożytem — od pasków nasączonych substancjami chemicznymi, przez kwas szczawiowy czy mrówkowy, aż po zabiegi biologiczne i biotechniczne, a poniekąd i mechaniczne, jak usuwanie czerwiu trutowego (choć ta metoda akurat stosowana jest u nas najczęściej przez cały sezon pszczeli). Skuteczność leczenia w tym czasie decyduje mocno o tym, czy pszczoły przetrwają zimę — osłabione przez pasożyty rodziny mają bardzo małe szanse na przetrwanie, a tego oczywiście bardzo byśmy nie chcieli.
Drugim filarem przygotowań do zimy jest podkarmianie pszczół. Gdy skończą się naturalne pożytki, pszczelarz musi zadbać o to, aby w ulu znalazła się odpowiednia ilość pokarmu. Standardowo zostawia się pszczołom część miodu, ale bardzo często jest to niewystarczające — wtedy stosuje się syrop cukrowy lub ciasto pszczele. Podkarmianie zimowe rozpoczyna się zwykle w sierpniu (u nas jest to koniec sierpnia lub nawet połowa września, jeśli pogoda na to pozwala) i trwa kilkanaście dni. Pszczoły muszą zgromadzić odpowiednią ilość zapasów — nawet do 15 kg na jedną rodzinę — aby bezpiecznie przejść okres zimowego spoczynku. Ważne jest także to, by rozpocząć podkarmianie odpowiednio wcześnie, aby pszczoły zdążyły przerobić syrop i go zasklepić. Teraz z kolei stosuje się podkarmianie rozwojowe, czyli takie, które niejako „mobilizuje” matkę do składania większej ilości jajeczek. Ma to na celu zwiększenie pogłowia pszczół wchodzącego w okres zimy.
Końcówka sezonu to także dobry moment na ewentualną wymianę starych matek na młode, bo te zdecydowanie lepiej zimują i zdecydowanie lepiej rozpoczynają wiosenny rozwój. Czasem też sytuacja wymaga, aby łączyć słabsze rodziny, które nie miałyby szans samodzielnie przetrwać zimy. W sierpniu i wrześniu pasieczyska są też porządkowane — usuwa się z gniazda stare plastry, wymienia uszkodzone ramki, naprawia ule i przygotowuje sprzęt na kolejny sezon, bo przyjmuje się, że właśnie z końcem września rozpoczyna się już kolejny sezon pszczelarski!
Chociaż z zewnątrz może się wydawać, że pszczoły wciąż pracują jak latem, to w rzeczywistości tempo ich życia zaczyna się już zmieniać. Ubywa czerwiu, a robotnice, które się teraz wygryzają, to tzw. pszczoły zimowe — ich zadaniem nie będzie praca w polu, lecz przetrwanie zimy. Muszą być zdrowe i dobrze odżywione, dlatego wszystkie prace, jakie teraz wykonujemy, ukierunkowane są właśnie na ich dobrostan, na ich zdrowie i siłę na wiosnę.
Gdy teraz zaniedbamy pszczoły — wiosną pszczół może w ulu już nie być, niestety.
Podsumowując, końcówka sezonu pszczelego to zdecydowanie nie jest czas odpoczynku, lecz intensywnej pracy z myślą o przyszłości pasieki. Leczenie przeciw warrozie, podkarmianie, przeglądy rodzin, ewentualna wymiana matek — wszystko to decyduje o tym, w jakim stanie pszczoły wejdą w zimę. A od tego zależy nie tylko ich przetrwanie, ale i powodzenie kolejnego sezonu. Bo jak mawiają doświadczeni pszczelarze: dobre przezimowanie zaczyna się latem.
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!





