Zwykłe miejsca, niezwykłe kadry. Miasto w obiektywie Koninianki

Są tacy, którzy wyjeżdżają, by szukać pięknych widoków. I są tacy, którzy potrafią dostrzec je tuż za rogiem. Agnieszka Strzykała należy do tej drugiej grupy. Od lat fotografuje Konin z czułością i sercem. – To moja odskocznia od codzienności – mówi. – Bardzo to jednak lubię.
Jej historia zaczęła się w domu. Tata – jak wspomina – robił zdjęcia zawsze i wszędzie. W każdej sytuacji. W końcu aparat trafił w jej ręce. I tak już zostało. Najpierw były szkolne uroczystości, rodzinne spotkania, wyjazdy. Potem imprezy – głównie dla najbliższych. Zdjęcia od początku wywołuje w zakładzie fotograficznym Sypniewskich na konińskiej starówce. Z czasem przyszła fotografia cyfrowa, kursy, samodzielne doszkalanie, aż w końcu uprawnienia do latania dronem. A to – jak przyznaje – otworzyło zupełnie nowy rozdział.
Miasto na pierwszym planie
Od 2009 roku to właśnie Konin stał się dla niej najważniejszym tematem. Fotografuje go, by wracać po latach do tych samych miejsc i porównywać zmiany. – Ludzie są czasami zaskoczeni, kiedy widzą zdjęcia Konina. Wiele się zmieniło – podkreśla.
Szczególnie bliska jest jej starówka. Lubi ją oglądać z każdej perspektywy – z poziomu ulicy i z lotu ptaka. Zachwycają ją dachy kamienic, wąskie uliczki, detale architektoniczne. Fascynują ją także mosty i rzeka. Most Piłsudskiego – ten żelazny – wygląda zupełnie inaczej „z ręki” niż z drona. – Z góry to naprawdę fantastyczny widok, zwłaszcza gdy jest oświetlony – opowiada.
Ale Agnieszka nie ogranicza się do najbardziej oczywistych punktów miasta. Potrafi dostrzec piękno także między blokami. Na osiedlu Zatorze z góry widać nowe boisko, w oddali jeziorko, dużo zieleni. – Ludzie często nie zwracają na to uwagi – mówi. – A Konin jest ciekawie położony. Leży po dwóch stronach rzeki, w pobliżu są kanały, jeziora, mamy zabytki. Nawet współczesna architektura może być interesująca.
Archiwum zmian
Jej zdjęcia to nie tylko estetyczne kadry. To także dokumentacja przemian. Utrwala inwestycje, budowy nowych bloków, zmieniające się przestrzenie. Wraca do tych samych miejsc o różnych porach roku. – Każda ma swój urok – śmieje się. – Staram się pokazywać Konin z tej lepszej strony.
Fotografuje po pracy, w wolnym czasie, niezależnie od pogody. – Lepiej wyjść niż siedzieć przed telewizorem – przekonuje. Podkreśla też, że nie trzeba mieć najdroższego sprzętu. Jej dron jest średniej klasy, ale dla niej najważniejsza jest jakość obrazu i uważność. To oko fotografa tworzy kadr.
Miasto od serca
Agnieszka Strzykała jest koninianką od urodzenia. Zna różne rejony miasta i jego mieszkańców. – To moje miejsce na świecie – mówi bez wahania. Na przekór tym, którzy wciąż narzekają. Oczywiście, jak wszędzie, nie jest idealnie. Ale ona wybiera inną perspektywę. Chce chwytać to, co zachwyca i dzielić się tym z innymi.
Obecnie jej zdjęcia można oglądać na wystawie w Domu Seniora, a więcej na profilach fotograficznych w mediach społecznościowych. Coraz śmielej pokazuje swoje prace szerszej publiczności. – To moja walentynka dla Konina – mówi z uśmiechem. – Mam nadzieję, że uda mi się zarazić innych tym, by je polubili. Bo czasem wystarczy zmienić punkt widzenia, aby dostrzec coś więcej.
Fot. Agnieszka Strzykała
Mamy swój kanał nadawczy. Dołącz i bądź na bieżąco!































