Porodówka rodzi się w bólach
Dodano: , Żródło: LM.pl

Ku końcowi zmierza remont konińskiej porodówki. Przyszłe matki będą mile zaskoczone bowiem pod względem warunków i wyposażenia będzie spełniać światowe standardy. Na poród w tym nowoczesnym otoczeniu przyjdzie jednak poczekać co najmniej do końca tego roku.
Remont traktu porodowego rozpoczął się w połowie października 2008 roku. Od tamtej pory kobiety rodzą w sali zaaranżowanej na bloku operacyjnym patologii ciąży. Z powodu zbyt ograniczonych warunków, w konińskim szpitalu, zawieszono porody rodzinne.
- Wrócimy do tego po remoncie – deklarował przy okazji rozpoczęcia remontu Krystian Karbowy, zastępca dyrektora konińskiego szpitala, do spraw lecznictwa.
Konińska porodówka zmieni się jednak nie do poznania. Zamiast jednej sali z kilkoma łóżkami, będzie pięć oddzielnych, a każda z własnymi sanitariatami i kącikiem noworodka. Przewidziano także dwie sale operacyjne, na których trwają jeszcze prace montażowe.
- Remont zaczął się rok temu i jak to bywa, rodzi się w bólach - mówi Wojciech Sobczak, zastępca ordynatora oddziału ginekologiczno – położniczego WSZ w Koninie.- Nieco się opóźnił ponieważ czekaliśmy na oddanie części sal chirurgii dziecięcej. To się przewlekało bo chirurdzy musieli gdzieś operować. Kiedy tylko było to możliwe, roboty ruszyły. Jesteśmy teraz na etapie wykończenia i zbierania sprzętu. Musieliśmy zabiegać o fundusze, ale robimy już ostatnie zakupy.
Biorąc pod uwagę jeszcze cykl odbiorów technicznych, nowa porodówka zacznie przyjmować pacjentki na przełomie tego i przyszłego roku.
Tymczasem do rodzenia są obecnie trzy stanowiska plus jedno awaryjne, gdyby porodów było więcej w jednym czasie. Oddania nowej porodówki nie mogą się doczekać panie, które mają terminy na listopad i grudzień tego roku. Liczą bowiem na powrót porodów rodzinnych.
- W obecnym miejscu nie ma warunków. Nie może być tam jeszcze osób trzecich – wyjaśnia Wojciech Sobczak. - Od początku mówiliśmy, że tego nie będzie, nie tylko z powodu zagrożenia epidemiologicznego, ale przede wszystkim z powodu braku miejsca.
W nowych, indywidualnych salach porodowych, oprócz nowoczesnych łóżek z regulowanymi podnóżkami i specjalnych kącików dla noworodków będą piłki do rodzenia, a w niektórych pomieszczeniach drabinki. W jednej z sal zainstalowano wannę do masażu przygotowującego do porodu. Cały trakt porodowy utrzymany jest w odważnych kolorach - kilku odcieniach brązu.
- Trakt porodowy był naszym największym wyrzutem sumienia - mówi Krystian Karbowy, zastępca dyrektora konińskiego szpitala, do spraw lecznictwa. - Nie było remontowany od co najmniej 30 lat, a do 2012 roku musimy dostosować szpital do przepisów i wymogów unijnych.
Konińska lecznica otrzymała na ten cel dwa miliony złotych z Urzędu Marszałkowskiego. Dla kontrastu oddział położniczy, na który trafiają kobiety po porodzie, zatrzymał się na etapie sprzed trzydziestu lat. Dyrekcja szpitala liczy jednak na to, że uda się wyremontować położnictwo w najbliższych latach.
Remont traktu porodowego rozpoczął się w połowie października 2008 roku. Od tamtej pory kobiety rodzą w sali zaaranżowanej na bloku operacyjnym patologii ciąży. Z powodu zbyt ograniczonych warunków, w konińskim szpitalu, zawieszono porody rodzinne.
- Wrócimy do tego po remoncie – deklarował przy okazji rozpoczęcia remontu Krystian Karbowy, zastępca dyrektora konińskiego szpitala, do spraw lecznictwa.
Konińska porodówka zmieni się jednak nie do poznania. Zamiast jednej sali z kilkoma łóżkami, będzie pięć oddzielnych, a każda z własnymi sanitariatami i kącikiem noworodka. Przewidziano także dwie sale operacyjne, na których trwają jeszcze prace montażowe.
- Remont zaczął się rok temu i jak to bywa, rodzi się w bólach - mówi Wojciech Sobczak, zastępca ordynatora oddziału ginekologiczno – położniczego WSZ w Koninie.- Nieco się opóźnił ponieważ czekaliśmy na oddanie części sal chirurgii dziecięcej. To się przewlekało bo chirurdzy musieli gdzieś operować. Kiedy tylko było to możliwe, roboty ruszyły. Jesteśmy teraz na etapie wykończenia i zbierania sprzętu. Musieliśmy zabiegać o fundusze, ale robimy już ostatnie zakupy.
Biorąc pod uwagę jeszcze cykl odbiorów technicznych, nowa porodówka zacznie przyjmować pacjentki na przełomie tego i przyszłego roku.
Tymczasem do rodzenia są obecnie trzy stanowiska plus jedno awaryjne, gdyby porodów było więcej w jednym czasie. Oddania nowej porodówki nie mogą się doczekać panie, które mają terminy na listopad i grudzień tego roku. Liczą bowiem na powrót porodów rodzinnych.
- W obecnym miejscu nie ma warunków. Nie może być tam jeszcze osób trzecich – wyjaśnia Wojciech Sobczak. - Od początku mówiliśmy, że tego nie będzie, nie tylko z powodu zagrożenia epidemiologicznego, ale przede wszystkim z powodu braku miejsca.
W nowych, indywidualnych salach porodowych, oprócz nowoczesnych łóżek z regulowanymi podnóżkami i specjalnych kącików dla noworodków będą piłki do rodzenia, a w niektórych pomieszczeniach drabinki. W jednej z sal zainstalowano wannę do masażu przygotowującego do porodu. Cały trakt porodowy utrzymany jest w odważnych kolorach - kilku odcieniach brązu.
- Trakt porodowy był naszym największym wyrzutem sumienia - mówi Krystian Karbowy, zastępca dyrektora konińskiego szpitala, do spraw lecznictwa. - Nie było remontowany od co najmniej 30 lat, a do 2012 roku musimy dostosować szpital do przepisów i wymogów unijnych.
Konińska lecznica otrzymała na ten cel dwa miliony złotych z Urzędu Marszałkowskiego. Dla kontrastu oddział położniczy, na który trafiają kobiety po porodzie, zatrzymał się na etapie sprzed trzydziestu lat. Dyrekcja szpitala liczy jednak na to, że uda się wyremontować położnictwo w najbliższych latach.
Wybierz niezawodny samochód spośród niemal 1000 ogłoszeń – szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!
Przeczytaj również:Nie zamkną chirurgii w Turku? Jest jasne stanowisko dyrektora







