Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościKs. Sławomir Homoncik: „Jezus był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu”

Ks. Sławomir Homoncik: „Jezus był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu”

Dodano: , Żródło: LM.pl
Ks. Sławomir Homoncik: „Jezus był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu”
Rozmowa

fot. E. Szymański (Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej)

Wysłuchaj tej informacji:

W momencie śmierci na krzyżu Jezus pokazuje bardzo ludzkie oblicze – mówi kustosz Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej ks. Sławomir Homoncik MIC. W Wielki Piątek rozmawiamy o niepewności, która towarzyszyła Jezusowi i z którą dziś zmagają się też ludzie.

Bartosz Skonieczny: Żyjemy w niepewnych czasach?

Ks. Sławomir Homoncik MIC: Wydarzenia z ostatnich miesięcy, a nawet lat pokazują, że czasy nie są pozbawione różnego rodzaju lęków czy niepewności. Natomiast nie możemy ulegać panice i nie możemy dać się zbytnio wystraszyć. Szczególnie dla nas, ludzi wierzących, ważne jest odniesienie do Pana Boga, który, jak wierzymy, czuwa nad nami i nad rzeczywistością, w której uczestniczymy.

Pytam o tę niepewność, bo zbliżamy się do okresu Wielkanocy, w czasie której katolicy wspominają mękę Chrystusa. To był taki moment w Jego życiu, w którym tej niepewności, nawet lęku, było chyba najwięcej.

Dla nas, ludzi wierzących, to jest bardzo dobra lekcja. Z jednej strony jest to pokazanie miłości Pana Boga i troski o człowieka pomimo trudności, które się pojawiają. Z drugiej strony Jezus Chrystus uczy nas podchodzenia do trudnych sytuacji naszego życia i sposobu ich przeżywania.

Nie możemy oderwać samych wydarzeń związanych z męką i śmiercią Pana Jezusa od całej Jego działalności, gdzie to nie były wyłącznie momenty spektakularne, cuda, wydarzenia pełne jakiegoś zachwytu. Od samego początku w życiu Jezusa były po ludzku bardzo trudne wydarzenia.

List do Hebrajczyków mówi, że Jezus był do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu. Swoim życiem uczy nas, że bywają dni pełne optymizmu, radości, ale bywają też dni bardzo trudne. Te optymistyczne, radosne łatwiej nam jest przeżywać. Te trudne mogą budzić w nas pewien lęk i obawę czy poczucie niepewności. Jezus to wszystko potwierdza swoim życiem.

Jak Jezus radził sobie z tymi trudnymi momentami?

Nie tak dawno, podczas niedzielnej liturgii Mszy św., był czytany fragment opisujący Jezusa, który w obliczu zbliżającej się męki idzie do swoich przyjaciół do Betanii: Łazarza, Marii i Marty. Jest to dla nas pewien drogowskaz. Masz trudne chwile, czeka cię coś trudnego – jednym z pierwszych narzędzi, po które możesz sięgnąć, to są ludzie, którzy mogą stanowić dla ciebie pewne oparcie.

To, co najistotniejsze, jeśli chodzi o naukę Jezusa Chrystusa, to Jego więź z Ojcem. Najbardziej tragiczne momenty, w których Jezus uczestniczy, są dla Niego możliwe do wypełnienia, przeżycia dlatego, że ma więź z Ojcem. Nieustannie jest z Nim w relacji.

W ostatnich momentach życia Jezusa ludzie Go zawodzą, uczniowie uciekają. Zostaje naprawdę bardzo wąskie grono osób: niewiasty, Matka Najświętsza, św. Jan. Ojciec zostaje i Jezus o tym wie. To dla nas ważne wskazanie i nauka. Cokolwiek może być krzyżem naszego życia: strata pracy, pożegnanie kogoś bliskiego, ktoś odchodzi, to zawsze ważne są osoby, u których możemy szukać wsparcia, ale niesamowicie ważna jest też więź z Panem Bogiem, od którego możemy otrzymywać na różne sposoby wsparcie. On nigdy nas nie zostawia.

Jezus Chrystus w ostatnim momencie ziemskiego życia, kiedy umiera na krzyżu, mówi z przekonaniem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego". To pokazuje nam, że życie, nawet jeśli zmierza ku śmierci, może być tak przeżyte, że dzięki wierze w obecność Ojca i więzi z Nim staje się bardzo spokojnym, łagodnym przejściem.

W tej relacji pomiędzy Chrystusem a Jego Ojcem był też taki krytyczny moment, kiedy już wisząc na krzyżu, Jezus wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”.

To prawda. W tym momencie Jezus pokazuje bardzo ludzkie oblicze, które dla wszystkich zalęknionych może być informacją: Jezus też to przeżywał, co ja przeżywam. Nawet mogę mieć doświadczenie jakby Boga nie było, jakby Bóg się mną w ogóle nie interesował, jakby zupełnie o mnie zapomniał. W tym momencie mogę i powinienem wołać: „Boże mój, czemuś mnie opuścił?”.

Żadne uczucie, które podsuwa zwątpienie, że Boga nie ma, nie odkrywa prawdy, bo Pan Bóg jest zawsze. Zawsze nam towarzyszy, nawet jeśli my odczuwamy Jego brak.

Jezus Chrystus poprzez swoją mękę i poprzez te słowa, kiedy mówi: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” – pokazuje nam: ty też możesz mieć takie doświadczenie, ale przez to też można przejść. Ostatnimi słowami, które Jezus wypowiada, są słowa nasiąknięte głębokim przekonaniem: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”. Jezus tymi słowami przypieczętowuje niejako swoje życie. Potwierdza: Bóg jest, a ty jesteś w Jego rękach i możesz się Mu powierzyć w każdej sytuacji kryzysowej. Ona może w różny sposób zostać rozwiązana, czasem po naszej myśli, a czasem w sposób, którego chcielibyśmy uniknąć, ale Bóg przy nas jest.

strona 1 z 2
strona 1/2
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole