PKP PLK wybrały wykonawcę dokumentacji linii do Turku. „Marszałek nie dotrzymał słowa”

Pismo marszałka do PKP PLK nie przyniosło rezultatu i państwowa spółka rozstrzygnęła przetarg na opracowanie dokumentacji linii kolejowej Konin – Turek. Rozczarowani są protestujący przeciwko obecnie wybranemu wariantowi mieszkańcy. – Marszałek Woźniak nie dotrzymał danego mieszkańcom słowa – mówi jeden z liderów protestu Tomasz Piaseczny.
We wtorek PKP PLK S.A. rozstrzygnęła przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej dla linii kolejowej Konin – Turek. Spośród sześciu ocenionych ofert zwyciężyła propozycja Multiconsult Polska sp. z o.o. na kwotę niemal siedemnastu milionów złotych. Od podpisania umowy wykonawca będzie miał 1014 dni (niemal 34 miesiące) na opracowanie dokumentacji wraz z uzyskaniem kompletu decyzji administracyjnych. Oznacza to, że fizyczna budowa linii kolejowej nie rozpocznie się wcześniej, niż w 2026 r.
Co ważne, dokumentacja przetargowa zakłada, że jej wykonawca ma się opierać na wstępnym studium i rekomendacji dot. wyboru wariantu W9, który przebiega przez Tuliszków i przeciwko któremu protestuje część mieszkańców. Mimo tego, że jeszcze w maju marszałek wielkopolski Marek Woźniak obiecał, że zwróci się do PKP PLK o wstrzymanie przetargu właśnie w związku z protestami. – Jeśli to budzi takie kontrowersje, to jesteśmy skłonni do tego, żeby zrobić pół kroku do tyłu, podjąć jeszcze analizę, być może znaleźć jeszcze jakiś wariant przebiegu, całkowicie inny od tych, które były dotychczas brane pod uwagę – deklarował.
Pismo od wicemarszałka przetargu nie wstrzymało
Zapytaliśmy biuro prasowe marszałka o te obietnice. Jak informuje rzeczniczka prasowa Anna Parzyńska-Paschke, marszałek podjął próbę wstrzymania przetargu. Jako dowód wskazuje pismo, które 17 maja do PKP PLK zostało skierowane przez wicemarszałka Wojciecha Jankowiaka. Wskazuje on w nim na liczne protesty społeczne. – W mojej ocenie realizacja zadania w przyjętym kształcie grozi dalszą eskalacją problemu – pisze wicemarszałek. Nigdzie jednak nie wnioskuje w sposób jednoznaczny o wstrzymanie przetargu. Wskazuje jedynie: – Ze względu na przedstawione wyżej okoliczności zwracam się z uprzejmą prośbą o przeanalizowanie możliwych rozwiązań mających na celu dalsze procedowanie i bezkonfliktową realizację projektu.
Anna Parzyńska-Paschke deklaruje, że marszałek podtrzymuje swoje obietnice, ale jednocześnie nie miał formalnej możliwości zablokowania przetargu. – Zdaniem marszałka to projekt forsowany pod silną presją PiS-u, które formułuje zarzut, że jest szansa na skorzystanie z dużych pieniędzy z budżetu państwa, podczas gdy samorząd województwa w różny sposób próbuje się uchylić od skorzystania z nich. Postawiono nas, od samego początku, w sytuacji oponenta tego projektu, wprowadzając narrację o ryzyku „zaprzepaszczenia historycznej szansy” – ocenia. Jak przyznaje, marszałek wciąż skłania się bardziej ku trasie przez Tuliszków, która według założeń ma przynieść większe liczby pasażerów. – Rolą projektantów jest rozpocząć konsultacje i uzgodnienia z zainteresowanymi gminami i zaproponowanie przebiegu optymalnego tej linii, tzn. kompromisowego, żeby mogła ona służyć jak największej liczbie mieszkańców, zarówno Turku, jak i obszarów podkonińskich. Taka była idea i ona – z naszego punktu widzenia – wciąż jest aktualna.
PKP PLK milczy, mieszkańcy rozczarowani
Pytania w sprawie przetargu wysłaliśmy do PKP PLK, ale do momentu publikacji artykułu nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Urząd Marszałkowski informuje, że spółka odpowiedziała na pismo wicemarszałka z 17 maja. Czytamy w nim, że: „wszelkie decyzje dotyczące ewentualnej korekty trasowania w ramach wariantu W9 oraz przeprowadzenia konsultacji społecznych mogą zostać podjęte po podpisaniu umowy z przyszłym Wykonawcą dokumentacji projektowej”. Innymi słowy – nie ma możliwości zmiany wybranego wariantu, jedynie korekty w ramach przebiegu linii i to dopiero już po rozstrzygnięciu przetargu.
Rozczarowani sytuacją są protestujący przeciwko wariantowi W9 mieszkańcy. – Marszałek Woźniak nie dotrzymał danego mieszkańcom słowa. Nie chcę używać mocniejszych słów, że nas oszukał, ale na pewno okazał się nieskuteczny. Na ten moment, oprócz tego, że została złożona obietnica, my nie widzimy żadnej różnicy pomiędzy tym, co robi marszałek i co robi poseł Bartosik. Jest to ten sam sposób działania – nieuwzględnianie oczekiwań mieszkańców – mówi Tomasz Piaseczny, jeden z liderów protestów.
I zapowiada dalsze protesty w różnych formach. – Nie poddajemy się, będziemy dalej walczyć. Ale będzie trudniej, bo dobry moment był przed ogłoszeniem przetargu, można było go wstrzymać. Teraz marszałek będzie umywał ręce i mówił, że to jest poza nim, PKP PLK będzie mówiło, że to tylko marszałek może wstrzymać decyzję. Będziemy mieli przepychankę i zrzucanie odpowiedzialności. W momencie podpisana umowy z wykonawcą dokumentacji, jej zerwanie będzie się wiązało z konsekwencjami. Jesteśmy rozczarowani tym, że w ostatnim momencie, w którym można było bez kosztów zrealizować dialog tego nie zrobiono.
Wybierz niezawodny samochód spośród niemal 1000 ogłoszeń – szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!



