"Statystyki we wszystkim są krzywdzące" - rozmowa z dyrektorką II LO w Koninie

Wróćmy do przyjemniejszych tematów. Jak się patrzy na II Liceum z zewnątrz to wygrywacie we wszystkich rankingach. Organizujecie różne akcje, w tym noc filmożerców w szkole. Nie oszukujmy się, nie każdemu nauczycielowi czy uczniowi chciałoby się przyjść w weekend wieczorem do szkoły i spędzać w niej wolny czas. Dlaczego przyszli uczniowie chcą się znaleźć w waszej szkole?
Szkołę tworzą ludzie. Kiedy przyszłam tutaj cztery lata temu to starałam się postawić duży nacisk na umiejętności miękkie. Odbyło się mnóstwo spotkań, szkoleń, warsztatów i rad pedagogicznych dotyczących metod nauczania, których oczekują od nas współcześni uczniowie. Nie możemy o tym mówić, że trzydzieści lat temu tak nie uczono i było dobrze więc teraz też tak będzie. Stąd hasło „leniwy nauczyciel”, żeby uczyć się na lekcji, a nie w domu. Propagowałam powiedzenie, że “dobry nauczyciel pracuje w domu, a uczeń na lekcji. Słaby nauczyciel pracuje na lekcji, a uczeń w domu”. Stosunek nauczyciela do młodego człowieka to kluczowa rzecz. Uczeń jest naszym klientem, podobnie jak jego rodzice. My świadczymy usługę edukacyjną i klient musi być zadowolony.
A klienci bywają różni?
Klienci bywają bardzo różni. Zwłaszcza kiedy się ma 1000 uczniów i 2000 rodziców. Ich oczekiwania i wymagania są zróżnicowane. To nie jest łatwe. To proces, którego nie da się zrobić z dnia na dzień. Mając tak wspaniałą kadrę musieliśmy zmienić podejście do samego ucznia. Kreatywność nauczycieli wzrosła w zdecydowany sposób, kiedy zadawali sobie pytania, jakie są wymagania i oczekiwania ucznia i jego rodziców. Potem starali się im sprostać. To wszystko razem świetnie zadziało. Atmosfera w szkole zrobiła się bardzo przyjazna. Nie chodzi o to, żeby pokazać uczniowi, ile nie umie, ale pokazać, co już wie i ewentualnie wskazać, co jeszcze powinien. Przez takie podejście, uczeń wie, że wcale nie jest tak źle, jak on myśli. Przy takiej współpracy okazuje się, że nauczyciele są darzeni dużym zaufaniem. Osobiście rozmawiam z uczniami, prowadzę sesję coachingową, którzy potrzebują pomocy. Często jest tak, że to rodzice popełniają błędy wychowawczo - pedagogiczne, a nie my. Najważniejsze jest, żeby dom ze szkołą szły w jednej parze. Wtedy sukces naprawdę jest gwarantowany.
To widać po różnych dodatkowych inicjatywach młodzieży, że szkoła to nie tylko nauka, ale także szacunek do innych ludzi i ich pasji.
Młodzież, która chodzi do II LO jest faktycznie szalenie tolerancyjna. Są to młodzi ludzie, którym bardzo się chce, ale też dlatego, że ich we wszystkich działaniach wspieramy, nie podcinamy skrzydeł. Noc w liceum. Dla tej kadry pedagogicznej nie jest problemem, żeby od 18.00 do 5.00 rano dwudziestu nauczycieli było z nimi i uczestniczyło we wszystkim, co się dzieje. Młodzież prowadzi sklepik, z którego dochody są dla samorządu uczniowskiego. Biorą udział w akcjach charytatywnych. Podczas wojny w Ukrainie to oni, jako pierwsi, w miejskiej bibliotece, pracowali ciężko po kilka dni. Sekcje artystyczne, plastyczne, muzyczne sprawiają, że czują się bardzo dobrze. Nie jestem dyrektorem, który szybko ucieka do domu. Czasami wychodzę o 17.00 i zastanawiam się, skoro lekcje skończyły się o 14.15, to co jeszcze robią w szkole? Oni po prostu lubią to miejsce.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Szukasz korepetycji? Odwiedź LM.pl/ogloszenia/korepetycje – znajdź sprawdzonego nauczyciela w Twojej okolicy już dziś!


