Szpital w Turku może zamknąć porodówkę – decyzja do końca czerwca

Fot.Facebook/powiat turecki
Wiele wskazuje na to, że oddziały noworodkowy i położniczy w szpitalu w Turku zostaną zamknięte. Taką wizję przedstawił podczas ostatniej sesji Rady Miasta w Dobrej dyrektor placówki, Jacek Sawicki.
Przytoczone przez niego dane nie napawają optymizmem, zwłaszcza w kontekście niedawno wyremontowanych i wyposażonych w nowoczesny sprzęt oddziałów. Porodówka w ubiegłym roku wygenerowała stratę w wysokości 6 mln zł. Jednak, jak zaznacza dyrektor, nie względy finansowe są głównym powodem planowanej likwidacji, lecz demografia. W kwietniu w Turku odebrano zaledwie cztery porody, w marcu – 19, w lutym – 20, a w styczniu – 29.
Podczas sesji wskazywał na to, że zatrudniony tam personel przez większą część tygodnia nie ma nic do zrobienia. Przychodzą do pracy, ale ze względu na dramatycznie małą liczbę porodów są dni, kiedy nie wykonują żadnych obowiązków. - Utrzymanie takiego oddziału wydaje się praktycznie niemożliwe, dlatego powoli musimy przygotować się do decyzji o jego zamknięciu. Nie możemy utrzymywać całego oddziału dla czterech porodów w miesiącu – dodał.
Zaznaczył również, że w szpitalu najprawdopodobniej pozostanie oddział ginekologiczny, natomiast zlikwidowane zostaną części położnicza i noworodkowa. W razie nagłych przypadków placówka ma zapewnić zabezpieczenie porodowe, a po odebraniu porodu kobieta wraz z dzieckiem będzie przewożona do innego szpitala, np. w Koninie.
Po raz pierwszy o możliwej likwidacji porodówki w Turku portal LM.pl informował już rok temu. Oddział – jako jedyny we Wschodniej Wielkopolsce – został wówczas wskazany jako jeden z najbardziej deficytowych, obsługujący zbyt małą liczbę porodów. Zgodnie z projektem przedstawionym wtedy przez Ministerstwo Zdrowia, oddziały położnicze realizujące rocznie mniej niż 400 porodów – jak miało to miejsce m.in. w Turku – miały stracić finansowanie z NFZ, co skutkowałoby ich zamknięciem. Choć ministerstwo ostatecznie wycofało się z tego pomysłu, problem pozostał.
Tymczasem, jak podkreśla starosta turecki Jan Smak, żadna decyzja o likwidacji oddziałów jeszcze nie zapadła. – Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby utrzymać porodówkę, ale musimy dostosować się do obecnych realiów – zapewnia.
W ubiegłym roku we wszystkich szpitalach Wschodniej Wielkopolski urodziło się łącznie 1300 dzieci – to liczba, którą może obsłużyć jeden oddział w subregionie. Zdaniem starosty, to właśnie szpital w Turku najlepiej nadaje się do pełnienia tej funkcji, ponieważ niedawno znajdująca się tam porodówka i oddział noworodkowy przeszły gruntowny remont i zostały doposażone w nowoczesny sprzęt. Inwestycja pochłonęła ponad 13 mln zł, z czego 12 mln pochodziło z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Pacjentki zyskały sale z łazienkami, nową salę operacyjną do cięć cesarskich, sale porodowe – w tym do porodów rodzinnych – oraz nowoczesny gabinet zabiegowy.
– Wydano na to publiczne pieniądze – zaznacza starosta Smak i dodaje, że ostateczna decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca czerwca.
Szukasz korepetycji? Odwiedź LM.pl/ogloszenia/korepetycje – znajdź sprawdzonego nauczyciela w Twojej okolicy już dziś!



