Taryfy za ciepło w Kole. Skąd podwyżki i co dalej z geotermią?

Burmistrz Koła Krzysztof Witkowski odniósł się do decyzji Urzędu Regulacji Energetyki dotyczącej podniesienia od 1 stycznia 2026 r. taryfy na ciepło o średnio 15,3 procent.
Zdaniem burmistrza, spojrzenie na dwulecie 2025–2026 pokazuje, że faktyczny wzrost cen ciepła dla mieszkańców nie jest tak duży, jak mogłoby się wydawać. URE obniżył taryfę od 1 stycznia 2025 r. o 15,37 proc., a następnie podniósł ją od 1 stycznia 2026 r. o ok. 15,3 proc. – De facto, średnio w okresie lat 2025–2026 taryfa za ciepło praktycznie nie wzrosła – podkreśla w opublikowanym stanowisku Krzysztof Witkowski.
Rządowe decyzje a ceny ciepła
Wzrost cen w połowie 2025 r. był przede wszystkim efektem zmian wprowadzonych na szczeblu państwowym. Od 1 lipca 2025 r. zlikwidowane zostały dopłaty do zakładów ciepłowniczych, a w ich miejsce pojawił się tzw. bon ciepłowniczy – świadczenie skierowane jedynie do wąskiej grupy odbiorców. Mieszkańcy Koła nie mogą z niego skorzystać, ponieważ cena ciepła w mieście jest niższa niż próg uprawniający do wsparcia (170 zł za GJ). Jak zaznacza gospodarz miasta: w praktyce oznaczało to natychmiastowy wzrost kosztów ciepła o blisko 30 procent – niezależnie od sytuacji lokalnej spółki.
Problemy techniczne i kosztyGeotermii
URE, ustalając taryfę na 2026 r., wzięło pod uwagę koszty poniesione przez kolską Geotermię, które znacząco wzrosły po awarii odwiertu zatłaczającego. W wyniku niekontrolowanego wzrostu ciśnienia instalacja miała półroczny postój. Jej ponowne uruchomienie w lipcu 2025 r. było możliwe dzięki – jak podkreśla burmistrz – determinacji prezesa spółki Przemysława Stasiaka.
Obecnie geotermia działa jednak z mniejszą mocą – ok. 6 MW zamiast planowanych 12 MW. To skutek ograniczonej chłonności odwiertu, który przyjmuje jedynie połowę zakładanej ilości wody. – Nie jest to niczyją winą, albowiem jest to problem powszechny i uzależniony od geologii, czyli przyrody – wyjaśnia burmistrz. – Dopiero po uruchomieniu instalacji życie wszystko weryfikuje i okazuje się, że chłonność odwiertu jest mniejsza. Mimo ograniczeń moc rzędu 6 MW daje miastu wymierne oszczędności zarówno na zakupie węgla, jak i na kosztach uprawnień do emisji CO2. – Wyobraźmy sobie, ile trzeba byłoby spalić węgla, aby uzyskać tę moc – wyjaśnia Krzysztof Witkowski.
Do zwiększenia mocy geotermii potrzebny jest drugi odwiert chłonny. Miasto nie rezygnuje z tej perspektywy. Mimo trudności technicznych Geotermia Koło pozostaje ważnym elementem lokalnej transformacji energetycznej. – Ciepłownia geotermalna zapewnia miastu w części źródło ciepła w 100 procentach z OZE – zaznacza. – Przede wszystkim przy działającej geotermii nigdy nie było mowy o 100-procentowym odejściu od węgla, ale o oszczędnościach, które wygeneruje. Inwestycja wpisuje się w długofalowy trend odchodzenia od paliw kopalnych. Jestem przekonany, że ta instalacja jest i będzie dla Koła dobrodziejstwem – podsumowuje.
SLA zniszczyło jego ciało, ale nie umysł. Ojciec trójki dzieci potrzebuje pomocy


