„Zapal znicz pamięci” przypomina o ofiarach i niesie apel przeciw przemocy

„Stop przemocy, stop zadawaniu przemocy jakiejkolwiek słowem, mówionym, pisanym, czynem wobec jakiegokolwiek człowieka” – mówił Witold Nowak, zastępca prezydenta Konina, podczas finału akcji „Zapal znicz pamięci”.
Hasłem tegorocznej, osiemnastej już akcji organizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej są „klisze zbrodni”. Hitlerowcy sami dokumentowali egzekucje, do których doszło w ramach operacji „Tannenberg” w 1939 roku.
– Z Konina, Kalisza i mostu rzymskiego koło Tucholi zachowały się fotografie, które miały służyć do celów propagandowych – mówiła Marta Szczesiak-Ślusarek z IPN w Poznaniu. – Dla nas dzisiaj te zdjęcia są bezcenne, ponieważ one często pokazują krok po kroku, jak wyglądała sytuacja. Pokazują twarze zbrodniarzy, dzięki którym możemy je zidentyfikować, poszczególne jednostki wojskowe, poszczególnych żołnierzy i egzekutorów. Ale również mamy większą wiedzę na temat tego, w jaki sposób wojska niemieckie obchodziły się z naszymi rodakami – dodała.
W archiwum IPN znalazło się siedem zdjęć z publicznej egzekucji na Placu Wolności w Koninie, do której doszło 22 września 1939 roku. Jej ofiarami byli restaurator Aleksander Kurowski i żydowski kupiec Mordechaj-Markus Słodki. Obaj zostali rozstrzelani w odwecie za rzekomy napad na niemieckiego żołnierza w Koninie. Jak podkreślają historycy, wszystko wskazuje na to, że byli przypadkowymi ofiarami, a publiczna egzekucja miała służyć zastraszeniu mieszkańców.
Fotografie wykonane przez jednego z Niemców towarzyszących plutonowi egzekucyjnemu kadr po kadrze przedstawiają tragiczną sekwencję wydarzeń przed Domem Zemełki, a także katolickiego księdza pochylającego się nad zwłokami zamordowanych. Po egzekucji, według jednego z przekazów, fotografie zostały wywołane pod niemiecką strażą w miejscowym zakładzie fotograficznym Józefa Sypniewskiego. Mimo grożącego niebezpieczeństwa Sypniewskiemu udało się naświetlić po jednej dodatkowej odbitce każdego zdjęcia. Tak wykonane kopie zostały przez niego ukryte i przetrwały zawieruchę wojenną.
– Widzimy na tych zdjęciach ludzi, którzy giną z rąk niemieckich żołnierzy. I można by na pierwszy rzut oka powiedzieć, że widzimy dwóch wystraszonych obywateli Konina i pewnych siebie oprawców niemieckich, którzy za chwilę mają odebrać życie. Oprócz tego strachu, który mają ci, którzy giną, to powinniśmy też zwrócić uwagę na przemoc, która dzieje się w tym momencie. Czasami wydaje nam się, że ci, którzy zadają przemoc, a nie brakuje jej także dzisiaj we współczesnych czasach, to są ludzie pewni siebie, niczego się niebojący. Ale czy tak na pewno jest? Ja myślę i dzielę się tu własną refleksją, że to są po prostu ludzie słabi, mali, którzy boją się nawet siebie i swojego wnętrza i tę przemoc zadają innym – mówił Witold Nowak.
Zastępca prezydenta Konina podkreślił, że od każdego zależy, co zrobi z przemocą: zareaguje czy stwierdzi, że jego to nie dotyczy.
– W tym momencie, także w obecności młodych ludzi, chcę szczególnie powiedzieć: stop przemocy, stop zadawaniu przemocy jakiejkolwiek słowem, mówionym, pisanym, czynem wobec jakiegokolwiek człowieka, jakiegokolwiek obywatela naszego miasta. Dzisiaj przemoc jest międzynarodowa. Dzisiaj ci, którzy doświadczali przemocy w 39. roku, zadają ją Palestyńczykom, bo nie przepracowali w sobie tego, czym faktycznie jest przemoc – mówił Witold Nowak. – Apeluję, byśmy w swojej głowie, w swoim umyśle, w swoich sercach pamiętali, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to, czy przemoc będzie, czy nie będzie – dodał.
O tym wspomniał również Rafał Reczek, dyrektor IPN w Poznaniu.
– Niech akcja edukacyjno-medialna „Zapal znicz pamięci” będzie lekcją historii, ale i drogowskazem na przyszłość, byśmy nie dopuszczali się zła przeciwko drugiemu człowiekowi. Wieczna cześć i chwała tym, którzy polegli za to, że byli Polakami, i za to, że kochali swoją ojczyznę i na jej ołtarzu oddali dar największy, dar swojego życia – mówił Rafał Reczek.
Znicze zapłonęły przy tablicy umieszczonej na Domu Zemełki, ale też w miejscu pamięci za Parkiem im. F. Chopina, gdzie w tajnej egzekucji zginęło co najmniej 56 osób.
Dziękujemy za Twoją obecność. Obserwuj nas w Wiadomościach Google, aby być na bieżąco.










































