Skocz do zawartości

Masz ważną informację? Prześlij nam tekst, zdjęcia czy filmy na WhatsApp - 739 008 805. Kliknij tutaj!

LM.plWiadomościZaczynał od kawałka ziemi. Wśród swoich drzew ma powody do dumy

Zaczynał od kawałka ziemi. Wśród swoich drzew ma powody do dumy

Dodano:
Zaczynał od kawałka ziemi. Wśród swoich drzew ma powody do dumy
Rolnik roku

Zaczynał od niespełna dwóch hektarów. Dziś prowadzi 35-hektarową szkółkę. Arkadiusz Nawrocki z Lubstowa z tytułem Rolnika Roku.

W przyszłym roku będzie świętował 50. urodziny i 25-lecie pracy w szkółkarstwie. Zaczynał od hektara i 92 arów ziemi, które otrzymał od rodziców. Dziś gospodaruje na 35 hektarach, zatrudnia kilkanaście osób i stale rozbudowuje swoją szkółkę. Arkadiusz Nawrocki z Lubstowa w gminie Sompolno znalazł się w gronie laureatów tegorocznego konkursu na Powiatowego Rolnika Roku. Jak sam przyznaje, statuetka Żniwiarza to dobre podsumowanie tego, co udało się zrobić przez niemal ćwierć wieku. Choć na brak planów na kolejne lata nie narzeka.

Podczas dożynek powiatowo-gminno-parafialnych w Kleczewie poznaliśmy laureatów konkursu na Powiatowego Rolnika Roku. Spośród jedenastu zgłoszonych gospodarstw, statuetki Żniwiarza otrzymały cztery pary: Renata i Błażej Berdowie z gminy Rzgów, Krzysztofa i Arkadiusz Naworscy z gminy Ślesin, Maria i Sebastian Staszakowie z gminy Grodziec oraz Katarzyna i Arkadiusz Nawroccy z gminy Sompolna. 

Jak się zaczęło?  

Arkadiusz Nawrocki miał 25 lat, kiedy rozpoczął własną działalność. Szkółkarstwem interesował się od dawna i właśnie z tą branżą wiązał swoją przyszłość. – Zawsze mnie to interesowało. Kończyłem szkołę właśnie w tym kierunku, żeby zostać szkółkarzem – opowiada.

Od rodziców otrzymał hektar i 92 ary ziemi. I właściwie tyle miał na początek. Pierwsze były uprawy kontenerowe, czyli produkcja sadzonek w pojemnikach. Z czasem pojawiła się możliwość powiększenia gospodarstwa. – W 2007 roku dokupiłem pięć hektarów i zaczęliśmy przygodę z uprawami gruntowymi – wspomina. Wtedy w szkółkach królowały iglaki. Tuje, jałowce i inne rośliny cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Praktycznie wszystko, co udało się wyprodukować, znajdowało nabywców. Rok 2011 zapamiętał szczególnie dobrze. Mróz, majowe przymrozki. – Wszystkie uprawy wyparowały – mówi.

Nie zrezygnował jednak z prowadzenia szkółki. Zdecydował się zmienić profil produkcji. W 2012 roku zaczął uprawiać krzewy i drzewa, między innymi lipy, klony, robinie akacjowe, graby i buki. – Zaczęliśmy więcej szczepić, dosadzać. Zabrakło gruntu, więc zaczęliśmy dzierżawić kolejne pola. I tak się zaczęło. Teraz pracujemy na 35 hektarach – opowiada. Gospodarstwo koncentruje się przede wszystkim na drzewach i krzewach ozdobnych. Część trafia do dalszej sprzedaży, część służy do uzupełniania własnych upraw.

Odbiorcami są między innymi firmy zajmujące się urządzaniem terenów zielonych, nasadzeniami przy drogach, a także nasadzeniami uzupełniającymi i rekompensacyjnymi. – Jeśli chodzi o drzewa, mamy taki przedział od 8 do 16 centymetrów obwodu pnia mierzonego na wysokości metra. Robimy dostawy, sami nie wykonujemy nasadzeń – wyjaśnia szkółkarz.

Dziś trzeba wiedzieć, co sprzeda się za pięć lat

W szkółkarstwie nie wystarczy wiedzieć, jakie rośliny dobrze sprzedają się obecnie. Trzeba przewidzieć, czego klienci będą szukać za kilka lat. A to wcale nie jest proste. – W szkółkarstwie trzeba wyprzedzać co najmniej o pięć lat to, co będzie na topie. Trzeba przewidzieć, jaka będzie moda. Kiedyś były iglaki i wszystko, co wyprodukowaliśmy, się sprzedawało. Dzisiaj się z tego wycofaliśmy. Jałowce i tuje są sporadycznie. Przyszły inne rośliny, chociażby trawy ozdobne – mówi Arkadiusz Nawrocki.

Działalność szkólkarska to proces, którego nie da się przyspieszyć tylko dlatego, że na rynku pojawiło się większe zainteresowanie daną odmianą. – Musimy zaszczepić roślinę. W pierwszym roku jej nie sprzedajemy. Później potrzebuje dwóch, trzech lat na wzrost. Następnie trzeba ją wsadzić do pojemnika i dopiero zaproponować na rynku. Minimum pięć lat. Kawałek czasu. Oczywiście jeśli zima czy wiosenne przymrozki nie zaszkodzą – tłumaczy.

Dlatego gospodarz z Lubstowa uważnie obserwuje, co dzieje się w zachodnioeuropejskich szkółkach. To właśnie tam często pojawiają się trendy, które po pewnym czasie docierają również do Polski. – Wzorcem dla nas są szkółki na Zachodzie, które kreują modę na rośliny. Jest tam wiele czasopism branżowych. Trzeba obserwować, co zaczynają sadzić, a z czego rezygnują, żeby się nie obudzić z 35 hektarami roślin, których nikt nie będzie chciał – przyznaje.

A co jest modne obecnie? W tym roku dużym zainteresowaniem cieszyły się między innymi szałwia, lawenda i przetacznik. Powoli wracają też tuje, choć prawdopodobnie już nie w takich ilościach jak kiedyś. Arkadiusz Nawrocki zwraca również uwagę na ambrowca balsamicznego. To ozdobne drzewo, które szybko rośnie, efektownie przebarwia się jesienią i ma charakterystyczny zapach. Jego zdaniem może być jednym z popularniejszych gatunków w kolejnych sezonach.

– Zaczęliśmy zwiedzać, jeździć po świecie i zobaczyliśmy ogrom roślinności. Zmienia się więc otoczenie, zmieniają się ogródki.  Poza tym jest coraz więcej specjalistów od urządzania terenów zielonych Przywiązuje się do tego coraz większą wagę – zauważa.

strona 1 z 2
strona 1/2
Zaczynał od kawałka ziemi. Wśród swoich drzew ma powody do dumy
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole