Ze starych dżinsów tworzy wyjątkowe torby. Każda ma swoją historię

Malowanie igłą na starych dżinsach. Elżbieta Siuda z Konina tworzy torby z historią.
Stare dżinsy w jej rękach dostają drugie życie. Zamiast trafić do szafy, na dno szuflady albo do wyrzucenia, zamieniają się w niepowtarzalne torby, plecaczki, zakładki do książek, biżuterię i kolejne drobiazgi. Elżbieta Siuda z Konina szyje, haftuje, komponuje i ozdabia. Na dżinsowych torbach pojawiają się znaki zodiaku, kolorowe motywy i małe opowieści o ich przyszłych właścicielach. Każda rzecz jest inna, bo każda powstaje z myślą o konkretnej osobie.
Do tej pory pani Elżbieta uszyła ponad 30 toreb oraz trzy plecaczki. Nic się przy tym nie marnuje. Z pozostałych fragmentów materiału powstają między innymi zakładki do książek. – Bo moja rodzina czyta – podkreśla z uśmiechem.
Autorskimi prezentami stara się obdarowywać bliskich każdego roku. Pomysłów jej nie brakuje. Na święta były już własnoręcznie wykonane opaski, czapki i szaliki. Teraz charakterystycznym prezentem stały się dżinsowe torby, ale lista pomysłów wciąż się wydłuża. – Boję się, że nie zdążę wykorzystać wszystkich swoich talentów, bo ciągle odkrywam nowe – przyznaje pani Elżbieta.
Od ubranek dla córek po dżinsowe torby
Rysowanie, haftowanie, dzierganie, szycie – pani Elżbieta od lat zajmuje się rękodziełem i wciąż poszukuje nowych form twórczego działania. Z maszyną do szycia jest zaprzyjaźniona od dawna. – Zaczęło się od szycia ubranek dla córek. Szyłam właściwie wszystko, od spódnic po płaszczyki, bo takie wtedy były czasy – wspomina.
Przez lata pracowała w konińskich placówkach oświatowych i kulturalnych, ale nawet obowiązki zawodowe nie odsunęły jej od ręcznych prac. Dziś jest już na emeryturze, więc może poświęcać swoim pasjom więcej czasu. Lubi również spotkania z koleżankami, choć – jak mówi – z biegiem lat tych okazji jest mniej. – Covid nas rozłożył, oddzielił. Przybyło lat, zmartwień i chorób, więc spotykamy się rzadziej. Szukam sobie zajęć – mówi.
Wcześniej dużo czasu poświęcała również ogrodowi. To była kolejna z jej pasji. Dziś, ze względu na problemy z kręgosłupem, cięższa praca nie jest już wskazana, dlatego coraz więcej energii kieruje w stronę zajęć, które może wykonywać w domu. Szycie i haftowanie okazały się doskonałym rozwiązaniem. Największą przyjemność sprawia jej jednak nie samo tworzenie, ale możliwość podarowania wykonanych rzeczy innym.
Zaczęło się od jednej lekkiej torby
Pomysł na szycie toreb z dżinsów pojawił się bardzo zwyczajnie. Pani Elżbieta nie lubi ciężkich torebek, dlatego postanowiła stworzyć taką, która będzie odpowiadała właśnie jej. Pierwsza torba wzbudziła zainteresowanie najbliższych. Spodobała się córkom, wnuczkom i koleżankom. Wkrótce okazało się, że jedna torba to dopiero początek. – Żeby uszyć torbę, muszę najpierw dokładnie popruć stare dżinsy – wyjaśnia pani Elżbieta.
Początki nie były jednak łatwe. Pierwszą torbę pani Elżbieta wykonywała przez około dwa tygodnie. Każdego dnia powstawał kolejny fragment. – To była dla mnie szkoła „kaletnictwa”. Uczyłam się na własnych błędach. Nikt mi nie podpowiadał. Teraz już wiem, jak to robić – mówi.
Szczególnie czasochłonne są ozdobne elementy. – Naszywki zajmują mi sporo czasu, ale trzeba je zrobić jeszcze przed zszyciem całej torby – tłumaczy.
Kilkaset ofert mieszkań na wynajem i sprzedaż – znajdź idealne lokum szybko, bezpiecznie i w dobrej cenie!






















