Dwa konińskie zamki, dwie ruiny i jedno muzeum. To już 60 lat...
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Fot. Archiwum Państwowe w Poznaniu, Oddział w Koninie
Pod koniec średniowiecza w dzisiejszych granicach Konina zbudowano dwa zamki. Rozbiórka starszego z nich dwieście lat temu była już w zasadzie zakończona, drugi natomiast właśnie zaczynał popadać w ruinę. I rozsypywał się powolutku przez następne półtora wieku, aż w 1973 roku przystąpiono do jego odgruzowania...
Tym pierwszym zamkiem była oczywiście królewska warownia postawiona w XIV wieku w Koninie na polecenie Kazimierza Wielkiego. Pozostała po niej jedynie nazwa placu, przy którym się znajdował. Drugi za sprawą Andrzeja Łaskarzyca stanął sześćset lat temu w pobliskich Gosławicach i zachował się do dzisiaj, choć na początku lat siedemdziesiątych XX wieku planowano, żeby uczynić zeń atrakcję turystyczną w charakterze... „trwałej ruiny”.
Dwukrotnie spalony przez Szwedów
Nie znamy dokładnych dat rozpoczęcia ani zakończenia budowy zamku w Koninie, ale zapis z 1343 roku o gościach, którzy zatrzymywali się w nim w drodze do Królewca, lokuje datę jego powstania przed końcem pierwszej połowy XIV wieku. Kazimierz Wielki był pierwszym królem, który podczas objazdów kraju zatrzymywał się w konińskiej twierdzy. Po nim robili tak kolejni Jagiellonowie, a najwięcej czasu, bo kilka miesięcy lata 1433 roku, spędził w jej murach sam Władysław Jagiełło.
Koniec żywota konińskiej warowni zaczął się podczas najbardziej – obok drugiej wojny światowej – niszczycielskiej dla Polski wojny, czyli szwedzkiego potopu. Podobnie jak miasto zamek uległ spaleniu, a w 1707 roku ci sami Szwedzi, choć tym razem pod wodzą Karola XII, kolejny raz wystawili go na płomienie. Okazuje się jednak, że sto lat później nie było z nim jednak aż tak źle, skoro brano pod uwagę zaadaptowanie budynku – oczywiście po wcześniejszej przebudowie – na więzienie. Z braku funduszy projekt jednak nie został zrealizowany, a dziesięć lat później zaczęła się rozbiórka resztek zamku na materiał budowlany.
Ostatni lokator
W tym samym mniej więcej czasie, kiedy ostatnie cegły z konińskiej warowni rozchodziły się na licytacjach, zamek w Gosławicach zmienił właściciela. Melchior Łącki, który w 1821 roku sprzedał go Klemensowi Kwileckiemu, był – jak się wkrótce okazało – ostatnim mieszkańcem liczącej już sobie w tym momencie czterysta lat rozległej rezydencji. Na dodatek przez następne co najmniej dziesięć lat zamczysko stało puste, bowiem Hektor Kwilecki, dla którego ojciec go nabył, objął majątek dopiero po ślubie z Izabellą Tauffkirchen, który odbył się około roku 1830.
Młoda para uznała, że wielkie, zimne i zapewne mocno już wtedy zdewastowane gmaszysko nie nadaje się na mieszkanie dla nich. Wprowadzili się więc – dokładna data nie jest znana – do rozbudowanego i przystosowanego do ich potrzeb domu ekonoma w Malińcu, który wtedy nie miał jeszcze późniejszej piętrowej dobudówki.
Trwała ruina w Gosławicach
Przez następne 150 lat gosławicki zamek nie stał wprawdzie całkowicie pusty, ale też nikt nie zawracał sobie głowy przywracaniem go do dawnej świetności. Proces niszczenia przyspieszył po 1945 roku i długo nie było pomysłu, co zrobić z jego resztkami. Aż na początku lat siedemdziesiątych zapadła decyzja, żeby usunąć gruzy a pozostałe mury (fot. 1) pokazywać turystom jako tak zwaną „trwała ruinę”. Zadanie powierzono w 1973 roku Przedsiębiorstwu Konserwacji Zabytków (PKZ) z Poznania.
Ale w połowie 1975 roku, wraz z powołaniem województwa konińskiego a pół roku później włączeniem Gosławic w granice Konina, wszystko uległo zmianie. Miasto szukało bowiem siedziby dla Muzeum Zagłębia Konińskiego.
- Nie było to najszczęśliwsze wyjście z sytuacji jeżeli chodzi o lokalizację, ale tylko w ten sposób problem tej placówki mógł zostać rozwiązany – tłumaczył kilka lat później Andrzej Nowak, ówczesny dyrektor wydziału kultury i sztuki w Urzędzie Wojewódzkim.
Muzeum po kopalni
A problem był poważny, bo muzeum gnieździło się na dwustu metrach kwadratowych w budynku przy ulicy Przemysłowej (fot. 2), postawionym na początku lat pięćdziesiątych dla kopalnianej dyrekcji. Kiedy w 1959 roku przeniosła się do centrum nowego Konina, jej miejsce zajęła górnicza szkoła zawodowa. Kiedy i ona dorobiła się własnej siedziby, część pomieszczeń użyczono Muzeum Zagłębia Konińskiego.
Placówka powołana została do życia 1 lutego 1966 roku i właśnie świętuje swoje 60-lecie, a pomieszczenia przy ulicy Przemysłowej stały się jej domem dopiero kilkanaście miesięcy później. Jej organizatorem i pierwszym kierownikiem został wspomniany wyżej Andrzej Nowak. Muzeum organizował razem z żoną Łucją Pawlicką-Nowak, która stanęła na czele placówki w 1974 roku.
Eksponaty zbierali na budowach
Muzeum Zagłębia Konińskiego powstało na bazie społecznego Muzeum Regionalnego, które w połowie lat pięćdziesiątych zorganizowało w przedwojennym budynku kina Moderne przy ul. Słowackiego grono regionalistów skupionych w konińskim oddziale Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego.
SLA zniszczyło jego ciało, ale nie umysł. Ojciec trójki dzieci potrzebuje pomocy









