Przedszkola to dopiero początek? Ekspert o tym, co czeka Konin za 25 lat

– Nie da się dalej wierzyć, że można odwrócić trendy demograficzne. Nie da się tego zrobić, trzeba się dostosować do nowych uwarunkowań – mówi prof. Paweł Churski, dziekan Wydziału Geografii Społeczno-Ekonomicznej i Gospodarki Przestrzennej z UAM w Poznaniu. Z ekspertem, geografem społeczno-ekonomicznym, rozmawiamy o tym, jak zmieniająca się demografia wpłynie na Konin.
- Konina nie czeka kolaps, ale dostosowanie usług do starzejącego się społeczeństwa
- Seniorzy nie muszą obciążać miasta, ale, pracując dłużej, generować wpływy do budżetu Konina
- Ekspert przewiduje korekty podziału administracyjnego - część gmin zniknie, bo nie będzie miała wystarczająco dużo mieszkańców
Do 45 tys., według prognoz GUS, ma spaść liczba mieszkańców Konina do 2050 r. Oznacza to, że Konin straci niemal połowę ludności względem szczytu z początku lat dwutysięcznych. Efekty już widać – w zeszłym roku Młodzieżowy Dom Kultury i Konińskie Centrum Kultury połączono w jedną instytucję, w zeszłym tygodniu radni zdecydowali o likwidacji w perspektywie najbliższych lat czterech przedszkoli, a kolejne zmiany w systemie oświaty zapewne jeszcze przed nami.
„Głęboki trend demograficzny"
Czy to oznacza, jak niektórzy mówią, stopniowe „wygaszanie” Konina? Zdaniem prof. Churskiego, trend demograficzny w mieście jest „zaznaczony, ugruntowany i głęboki”. – Nie da się dalej wierzyć, że można odwrócić trendy demograficzne. Nie da się tego zrobić, trzeba się dostosować do nowych uwarunkowań. Samorząd lokalny stoi przed bardzo poważnym wyzwaniem, żeby zarządzać tym problemem, dostosowując funkcjonowanie miasta do tych nowych okoliczności, niezmiennie dbając o wzmacnianie atrakcyjności Konina jako miejsca do życia i pracy – zauważa.
W ocenie eksperta miasto nie ma wyjścia – musi dostosowywać swoją ofertę, biorąc pod uwagę nie tylko mniejszą liczbę mieszkańców, ale i ich coraz starszy wiek. Oznacza to, mówiąc w skrócie, zamykanie chociażby wspomnianych przedszkoli, ale otwieranie w zamian np. dziennych domów pobytu, centrów aktywności senioralnej czy domów pomocy społecznej.
Zamykanie niektórych usług publicznych, np. przedszkoli, może paradoksalnie poprawić ich jakość. Środki będzie można skoncentrować teraz w mniejszej liczbie placówek, zwiększając katalog oferowanych usług i podnosząc ich poziom. Zmniejszająca się liczba mieszkańców może prowadzić do zwiększania dostępności pewnych usług dla Koninian, a to poprawi poziom i warunki życia w mieście.
Prof. Churski zwraca również uwagę na potrzebę wykonywania audytu każdej planowanej inwestycji publicznej pod kątem jej przyszłych użytkowników. Może się bowiem okazać, że samorządy budują obiekty, z których nikt nie będzie korzystał. Ich utrzymanie obciąży budżet, nie poprawiając jakości życia mieszkańców. Ekspert krytykuje np. program „Żłobek w każdej gminie”. – To jest program chybiony. To jest bardzo nośne hasło: „działamy, żeby młodzi ludzie mogli pójść do pracy”. Okej, tylko, że tych młodych ludzi w niektórych gminach już po prostu nie ma – ocenia.
Pomogą… seniorzy?
Czy zmniejszająca się liczba mieszkańców może doprowadzić do kolapsu Konina – zamknięcia nie tylko części przedszkoli, ale i np. basenów, domów kultury czy niemożności utrzymania dróg i wodociągów? Zdaniem prof. Churskiego: nie.
Ale starzejące się społeczeństwo będzie wymuszać zmianę profilu działalności części z instytucji. – Może basen, który już jest, trzeba będzie zmodernizować i dostosować tak, żeby był bardziej dostępny dla osób starszych, bo zmieni nam się struktura użytkowników. To już w mniejszym stopniu będą grupy na naukę pływania, a w większym stopniu mieszkańcy w starszym wieku, którzy będą przychodzić np. na rehabilitację w wodzie – zauważa.



