Ostre słowa i groźba pozwu. Narasta konflikt w konińskim PiS-ie

Spór na konińskiej prawicy trwa. Radni Zofia Itman i Sławomir Lachowicz zarzucają Krystianowi Majewskiemu rozpowszechnianie oskarżeń i informują o dalszych krokach, jakie rozważają w związku z tym konfliktem.
Wszystko zaczęło się w minioną środę, podczas sesji Rady Miasta Konina. Po rezygnacji Roberta Popkowskiego z funkcji przewodniczącego Komisji Rewizyjnej zgłoszono dwóch kandydatów na to stanowisko: Krystiana Majewskiego (szefa klubu PiS) i Sławomira Lachowicza (formalnie członka PiS, który – wraz z Zofią Itman i Robertem Popkowskim – wystąpił z klubu radnych PiS i był w klubie Konińska Prawica Wschodniej Wielkopolski – obecnie klub nie istnieje).
Po tym, jak radni większością głosów wybrali na przewodniczącego Komisji Rewizyjnej Lachowicza, Krystian Majewski zarzucił jemu i Zofii Itman zdradę wyborców Prawa i Sprawiedliwości.
– To nie są ludzie prawicy. Wspierają czynnie prezydenta Piotra Korytkowskiego i większość rządzącą miastem, za co są wynagradzani stanowiskami w postaci przewodniczącego Komisji Praworządności oraz przewodniczącego Komisji Rewizyjnej – mówił Majewski.
Oświadczenie Zofii Itman i zarzuty wobec Majewskiego
Na reakcję Zofii Itman i Sławomira Lachowicza nie trzeba było długo czekać. Wydali oświadczenie, w którym zarzucili Krystianowi Majewskiemu nieumiejętność przegrywania.
– Tak to jest, gdy kierowanie klubem daje się nieodpowiedzialnemu smarkaczowi w krótkich majtkach, z przerostem ego, któremu się wydaje, że uprawia wielką politykę. Co byłoby nawet śmieszne, gdyby nie godziło w interes i wizerunek Prawa i Sprawiedliwości – stwierdzili.
Dzień później radni zwołali konferencję prasową. Radna Zofia Itman stwierdziła, że Majewski w swoich wypowiedziach „insynuował, kłamał, oskarżał” o rzekome nieprawidłowości, nazywając ich m.in. „przestępcami politycznymi” oraz „sługusami Platformy” – co, jak podkreśliła, nie ma żadnego poparcia w faktach.
– Takie rzucanie w eter oskarżeniami niepopartymi dowodami jest niedopuszczalne – mówiła Itman, zaznaczając, że polityka powinna opierać się na dbałości o dobro publiczne i wzajemny szacunek, nawet wobec oponentów. Jej zdaniem Majewski, mimo stosunkowo młodego wieku, jako doświadczony samorządowiec (radny trzeciej kadencji), „powinien bardzo ważyć słowa i zdawać sobie sprawę, że może się narażać na procesy”. Itman oświadczyła, że w rezultacie ich dobra osobiste zostały naruszone przez słowa Majewskiego, co skłania ją i Lachowicza do rozważenia podjęcia działań prawnych w obronie swojego dobrego imienia.
Sławomir Lachowicz wtórował koleżance, krytykując zachowanie Majewskiego. Określił on działania radnego jako skrajnie nieodpowiedzialne, a samego Majewskiego nazwał wprost „nieudacznikiem politycznym”. Lachowicz argumentował, że ostatnie wystąpienie Majewskiego było efektem jego niezadowolenia z utraty wpływów. Organizatorzy konferencji zaznaczyli, że ich klub nie zgadzał się od początku na przewodnictwo Majewskiego i stąd wynikły wewnętrzne tarcia. Podkreślili przy tym, iż mimo różnic pozostają członkami swojej partii (Prawa i Sprawiedliwości), a ich sprzeciw dotyczy jedynie działań Krystiana Majewskiego w Radzie Miasta.
„Niektórzy zatrzymali się w czasie”
Krystian Majewski odniósł się do oświadczenia partyjnych kolegów, podkreślając, że karierę polityczną rozpoczął w wieku 17 lat. Został wtedy przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Konina.
– Widocznie niektórzy zatrzymali się w czasie i myślą nadal, że jesteśmy 15 lat do tyłu, ale 15 lat minęło jak jeden dzień – mówił Majewski. – Przewodniczącym klubu PiS zostałem z rekomendacji władz partii i w głosowaniu radnych zostałem zaakceptowany. Bardzo dziękuję im za zaufanie – dodał.
Spór z mediami o rzetelność i cenzurę
Podczas konferencji Zofii Itman i Sławomira Lachowicza doszło również do burzliwej dyskusji między radnymi a obecnymi przedstawicielami lokalnych mediów. Zofia Itman przekazała dziennikarzom pismo przygotowane przez prawnika – formalne wezwanie do usunięcia materiału prasowego (nagrania wideo z konferencji Majewskiego), który uznała za naruszający jej dobra osobiste. Żądanie to spotkało się z ostrą reakcją dziennikarzy, którzy odebrali je jako próbę cenzury.
– To, co państwo przeczytaliście, to jest cenzura – ripostował jeden z reporterów, podkreślając, że oczekiwanie od mediów wycofywania opublikowanych materiałów jest bezprecedensowe.
Przedstawiciele prasy bronili swojej pracy, wskazując, że obowiązkiem mediów jest rzetelne relacjonowanie konferencji, nawet jeśli przedstawiane tam wypowiedzi są kontrowersyjne.
– Proszę nie mieć pretensji do mediów, które przekazują informacje. Proszę mieć pretensje do pana radnego o to, co powiedział – komentował jeden z dziennikarzy, zaznaczając, że odpowiedzialność za słowa ponosi ich autor.
Itman i Lachowicz odpierali zarzuty o cenzurowanie prasy, argumentując, że media upubliczniły – bez sprawdzenia wiarygodności – bardzo poważne oskarżenia Majewskiego, w tym sugestie popełnienia przestępstw. Ich zdaniem redakcje przed publikacją takich twierdzeń powinny żądać od Majewskiego dowodów lub weryfikować informacje, zamiast bezkrytycznie powielać mocne słowa radnego. Dziennikarze odparli jednak, że cytując słowa Majewskiego, działali w granicach rzetelności – przytaczając dokładnie to, co padło publicznie. W trakcie wymiany zdań wspomniano również wcześniejsze spory na linii radni–media: Lachowicz przypomniał, że w przeszłości portal LM.pl niesłusznie oskarżył go o wykroczenie ekologiczne (artykuł przeczytasz TUTAJ). Podkreślił jednak, że obecna sytuacja jest znacznie poważniejsza, gdyż dotyczy pomówień padających z ust kolegi radnego na oficjalnym forum.
W pewnym momencie przedstawiciele portalu LM.pl zaproponowali rozmowę z udziałem obu stron sporu. Radna Zofia Itman odmówiła takiej formy dyskusji, stwierdzając, że „nie chce rozmawiać z Majewskim przez media” i wyraziła nadzieję, iż dojdzie do spotkania wewnątrz partyjnych struktur, z udziałem regionalnych władz partii, po to, by rozwiązać konflikt.
Możliwe konsekwencje prawne
Zarówno Zofia Itman, jak i Sławomir Lachowicz zapowiedzieli, że rozważają podjęcie formalnych kroków wobec Krystiana Majewskiego. Po pierwsze, brany jest pod uwagę tryb wewnątrzpartyjny – złożenie skargi do sądu koleżeńskiego Prawa i Sprawiedliwości.
– W sądzie koleżeńskim na pewno ta sprawa powstanie, bo nie możemy tego zostawić – zapowiedziała Itman, wskazując, że nieakceptowalne jest publiczne oczernianie innych członków partii. Po drugie, nie wykluczono także skierowania sprawy na drogę sądową w postępowaniu cywilnym. Itman zasugerowała, że jeśli Majewski nie sprostuje swoich słów, rozważą pozew o naruszenie dóbr osobistych. Już w trakcie konferencji radna ostrzegała, że pochopne rzucanie oskarżeń „może narażać na procesy”.
Współpraca: Tristan Tomczak, Iwona Krzyżak
Pogoda bywa kapryśna – kliknij teraz i sprawdź prognozę, żeby nie dać się jej przechytrzyć!




